Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Asia Bibi: dziś zapadnie decyzja o jej życiu lub śmierci. Historia prześladowania chrześcijanki

ASIA BIBI
P.RAZZO I CIRIC
Udostępnij

Czy nas to jeszcze o ogóle obchodzi? Czy pamiętamy choćby, jakie wydarzenie rozpoczęło jej gehennę? Nie, nie zaczęło się od rzekomego bluźnierstwa, ale od pewnego kubka… Tyle możemy zrobić: pamiętać o niej w modlitwach i znać jej historię.

UWAGA❗️ Otrzymaliśmy właśnie informację od Beaty Zajączkowskiej​ o Asii Bibi. Prosimy, przeczytajcie i włączcie się do wspólnej modlitwy.

„Dziś ma zapaść decyzja o życiu lub śmierci Asii Bibi. Jeśli rozprawy nie odwołają w ostatniej chwili o 10 czasu polskiego sprawa trafi na wokandę Pakistańskiego Sądu Najwyższego, to ostatnia instancja odwoławcza. Wszystko dokona się w czasie jednej rozprawy – wysłuchani zostaną obrońca i oskarżyciel oraz podjęta decyzja. Opinia publiczna pozna ją najpóźniej trzy dni po rozprawie. Jej mąż prosi wszystkich o modlitwę. Ujawnia, że do ostatniej chwili Asia jest zachęcana do wyrzeczenia się wiary. Ona jednak powiedziała mu, że nie przejdzie na islam i gotowa jest umrzeć dla Chrystusa”.

Asia codziennie modli się na różańcu od Franciszka. Prosimy, dołączcie dziś do niej i módlcie się o jej uwolnienie❗️

Poniżej możecie przeczytać tekst, który opowiada o jej 10 latach w więzieniu.

To że żyję, zawdzięczam jedynie temu, że świat wciąż o mnie pamięta” – powtarza Asia Bibi, pakistańska chrześcijanka i matka wtrącona do więzienia z powodu fałszywego oskarżenia o bluźnierstwo przeciwko Mahometowi. Właśnie rozpoczął się dla niej dziesiąty rok za kratkami, a dla jej najbliższych dziesiąty rok życia pod nieustanną ochroną.

Islamscy fundamentaliści bardzo liczą, że cała ta historia popadnie w niepamięć, by samemu móc wymierzyć sprawiedliwość.

 

Co zrobił dla was Mahomet?

19 czerwca 2009 roku – to był upalny dzień, podobny do wielu wcześniejszych. Pracujące od kilku godzin w polu kobiety szukały wytchnienia. Dobrze się znały. Razem spożywały posiłki. Asia Bibi przyniosła wodę z pobliskiej studni. Włożyła kubek do wiadra, z którego wcześniej piły muzułmanki. Też chciała się napić. Robiła to w przeszłości wielokrotnie.

Tym razem jedna z kobiet zaalarmowała pozostałe, że woda jest nieczysta, ponieważ chrześcijanka napiła się ze wspólnego kubka. Na tym polegała cała jej wina.

Kobiety zaczęły ją zachęcać, by się oczyściła, przyjmując islam. Nauczona wieloletnim doświadczeniem Asia Bibi nie wdawała się w dyskusję wiedząc, że ta prowokacja może ją drogo kosztować. Gdy jednak nie ustępowały, powiedziała: „Jezus oddał za mnie życie. On jest Miłością. A co zrobił dla was Mahomet?”.

To stało się początkiem jej gehenny. Rozsierdzone kobiety najpierw same ją pobiły, a potem pobiegły po pomoc. Jedna z nich była żoną miejscowego imama. 37-letnią wówczas Asię Bibi aresztowano. Była torturowana.

 

Kara śmierci

Po kilku miesiącach sąd uznał ją za winną przestępstwa i skazał na karę śmierci przez powieszenie. Za kubek wody… Tym samym stała się w Pakistanie pierwszą kobietą skazaną na śmierć w wyniku tzw. ustawy o bluźnierstwie.

„Minutę przed ogłoszeniem wyroku złożyłam odcisk kciuka na dokumentach, których nawet nie umiałam przeczytać, bo jestem niepiśmienna. Naiwnie wierzyłam, że mnie uwolnią, przecież nie zrobiłam nic złego – wspomina Asia Bibi. – Tymczasem zebrany w sądzie tłum wiwatował. Musarat, z którą przecież pracowałam od lat, wciąż powtarzała: obraziła naszą religię, musi za to ponieść karę. A ja zaklinałam się, że nie obraziłam niczyjej wiary i wyciągając w górę złączone dłonie błagałam sędziego, by miał nade mną litość”.

Skazano ją też na grzywnę równą 2,5 rocznym zarobkom robotnika. Od sędziego usłyszała, że droga do wolności stoi przed nią otworem. Musi jedynie przejść na islam. Odpowiedziała: „Wolę umrzeć jako chrześcijanka, niż wyjść na wolność jako muzułmanka”. Te słowa powtarzała także w kolejnych latach niedoli. Za każdym razem pewno z większym trudem.

 

Fundamentaliści mordują i nie przebaczają

Jak mężną trzeba być, by przetrwać tyle lat w więzieniu? Z dala od męża i pięciorga ukochanych dzieci. Jak trudne jest to dla matczynego serca świadomego przecież, że za jej winę płaci cała rodzina, którą od jej uwięzienia nieustannie musi zmieniać miejsce zamieszkania.

„Wcześniej przyjaźniłam się z wieloma dziećmi z wioski, potem nikt ze mną nie chciał rozmawiać. Nazywają mnie brudnym psem” – mówi Eisham. Gdy mama trafiła do więzienia, miała 9 lat. Chce zostać prawnikiem, by bronić kiedyś praw ludzi oskarżonych o bluźnierstwo. O mamie opowiada często o pięć lat młodszemu bratu. Jej wspomnienie coraz bardziej mu się zaciera, a władze więzienia wciąż odmawiają mu spotkania z matką.

Asia Bibi pierwsze lata przetrzymywana była w zatęchłym lochu bez okien. W ścianie była rura, z której kapała woda, a w podłodze dziura. „Nie miałam nawet czym przykryć odchodów, panował straszliwy smród, chcieli mnie totalnie upodlić” – wspomina. Nieco lepsze warunki zapewniono jej po interwencji ministra ds. mniejszości Shahbaza Battiego (katolika).

Niestety, jej obrońca został zamordowany, tak samo jak wcześniej muzułmański gubernator Pendżabu Salman Tasser. Islamiści nie przebaczają ludziom wspierającym „bluźnierców”. Jeśli nawet kiedyś Asia Bibi zostanie uniewinniona, to wraz z całą rodziną będzie musiała wyemigrować. Nigdzie i nigdy nie będą jednak bezpieczni, bo islamiści będą ich szukać do skutku.

 

Przebaczyła swym prześladowcom

„Jezu, ulituj się nad nami” – tę modlitwę Bibi odmawia najczęściej. Przebaczyła swym prześladowcom i tym, którzy fałszywie ją oskarżyli. Nadal przetrzymywana jest w odosobnieniu, ponieważ istnieje obawa, że któraś z więźniarek zechce ją zabić. W jej celi są kamery, by podobny pomysł nie przyszedł do głowy strażnikom.

Sama sobie przygotowuje posiłki, w obawie przed otruciem. Także na spacer po wewnętrznym dziedzińcu więzienia wychodzi sama. „Ja bym tego nie zniósł. Moja żona ma w sobie niezwykłą siłę wypływającą z wiary w Jezusa i tę siłę przekazuje i nam, gdy z rzadka możemy ją odwiedzać” – wyznaje Ashiq Masih.

Dwukrotnie spotkał się z Franciszkiem, który apelował o uwolnienie kobiety. Podobnie jak wcześniej Benedykt XVI. Z Pakistanu popłynęła odpowiedź, że to wewnętrzna sprawa tego kraju. Obrońcy kobiety powtarzają jednak, że gdyby nie zainteresowanie świata, już dawno „przydarzyłby się jej jakiś wypadek”.

 

Czy nas to jeszcze o ogóle obchodzi?

Na początku Asia Bibi miała w celi małą Biblię. Często trzymała ją zwyczajnie na kolanach, modląc się. Niepiśmiennej kobiecie czytała ją w wolnych chwilach strażniczka-katoliczka. Gdy władze się o tym dowiedziały, ukróciły ten „proceder hańbiący ziemię islamu”.

Dopiero w dziewiątym roku niewoli kobieta dostała różaniec. Przekazał jej go przez męża papież Franciszek. Asia nazywa to cudem.

„Cierpienie Chrystusa uobecnia się w tej heroicznej matce i chrześcijance. Od lat nieustannie wchodzi ona na Kalwarię” – podkreśla bp Benny Travas. Ordynariusz Multanu, gdzie znajduje się zakład karny, podkreśla, że „względami bezpieczeństwa” odbiera się jej podstawowe prawa. Kobieta nie może przystępować do Komunii św. ani korzystać z innych sakramentów. Bp Travas wskazuje zarazem na coraz bardziej nieprzychylną dla chrześcijan atmosferę w Pakistanie. W siłę rośnie radykalny islam.

Od 2014 r. Asia Bibi bezskutecznie czeka na wyznaczenie daty rozprawy apelacyjnej w Sądzie Najwyższym. Czy nas to jeszcze o ogóle obchodzi?

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail