Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

„Patrick Melrose”. Serial o rozpieszczonym bogaczu, ćpunie i alkoholiku? Niezupełnie…

PATRICK MELROSE
YouTube
Udostępnij

„Patrick Melrose” dostał na Filmwebie od widzów 8,1 punktu na 10 możliwych. Świetny wynik! Ale ten miniserial trzeba obejrzeć nie tylko ze względu na genialnego Benedicta Cumberbatcha...

Zabrałam się za oglądanie „Patricka Melrose’a” bez głębszego przygotowania (informacje o tym, że to serial nakręcony na podstawie powieściowego cyklu Edwarda St. Aubyna, doczytałam później) i dla, hmm, rozrywki. Szybko jednak okazało się, że rozrywka polega tu głównie na rozrywaniu głowy i serca (co to za świat!, jak do tego doszło!?, jak tak można?!).

O czym jest ta historia? (Spoiler alert!)

O dorosłym facecie, który ćpa (czego on nie bierze!), zapija się (nie byle czym), z łóżka do łóżka przeskakuje jak z kwiatka na kwiatek, i w zasadzie na tym głównie upływa mu życie. Ale jest jeden „szczegół”, który wraca w pierwszych odcinkach w formie koszmarnych migawek z przeszłości i rzuca na to wszystko nowe światło.

Patrick był w dzieciństwie wykorzystywany seksualnie przez swojego despotycznego ojca. I tu rodzi się zasadne pytanie: czy przypadkiem totalnie pokręcone życie Melrose’a i to samozapędzanie się w przepaść nie są konsekwencją tamtych wydarzeń?

 

 

Powiedzmy sobie szczerze: nie lubimy takich opowieści. Ale genialny Benedict Cumberbatch grający Patricka, malownicze kadry – jak z galerii obrazów, odkrywanie i składanie historii w całość puzzel po puzzlu i do tego teledyskowy montaż sprawiają, że chociaż człowiek by nie miał ochoty, to i tak ogląda kolejny odcinek. No i jeszcze to męczące, podskórne pytanie: czy Melrose wyjdzie jednak na prostą? Czy będzie jakiś happy end?

 

Kilka ważnych lekcji z „Patricka Melrose’a”

Nie wiem, czy to było zamysłem twórców miniserialu, ale, jeśli się chwilę nad tym zastanowić, to „Patrick Melrose” bardzo dobrze pokazuje kilka ważnych spraw dotyczących wykorzystywania seksualnego dzieci; spraw, których po prostu możemy nie być świadomi, bo, umówmy się, ciągle nie mówi się na ten temat wystarczająco wiele. Oto kilka z nich:

– W filmie mamy szansę zobaczyć (w poszatkowanej kolejności) kilkadziesiąt lat z życia Patricka. I strasznie przejmujący jest widok dorosłego już mężczyzny, który przez lata, na różnych etapach, nadal nie potrafi sobie poradzić z wydarzeniami, jakie miały miejsce, gdy był chłopcem. Nieprzepracowana trauma jest w stane naznaczyć (na) całe życie.

– Melrose jest uzależniony od alkoholu, narkotyków i leków, cierpi na depresję, ma myśli samobójcze, nie jest w stanie zbudować trwałego związku, jak ma szansę na szczęście (bardzo fajna żona i dwóch synów), to robi wszystko, żeby to rozwalić, ciągle jest targany niepokojem, jako porażkę odczuwa to, że nie był w stanie powstrzymać swojego ojca, nie radzi sobie ze złością wobec matki (o niej za chwilę), jest emocjonalnie rozchwiany, ma trudności ze snem, a jak już zaśnie, to śnią mu się koszmary. Cały ten akapit można w zasadzie przekleić do artykułu pt. „Konsekwencje molestowania w dzieciństwie u osób dorosłych”

– Jak mówią specjaliści, najtrudniejsze przypadki do przepracowania to te, kiedy do wykorzystania seksualnego dochodzi w rodzinie (a te, wg szacunków, stanowią ok. 90%…). Dlaczego? Bo ktoś, kto jest dziecku najbliższy, kto powinien dziecko chronić i do kogo dziecko ma bezgraniczne zaufanie, nagle to zaufanie wykorzystuje i zaczyna krzywdzić. Czujecie to? Przecież cały świat się wtedy wali!

Paradoks polega na tym, że chociaż Patrick robi wszystko, żeby wymazać ojca z pamięci, to ciągle żyje w jego cieniu i wciąż prześladują go obrazy z przeszłości. Nawet śmierć ojca nie przynosi mu żadnej ulgi, chociaż Patrick najpierw policzkuje jego zwłoki, a potem wyczynia niestworzone rzeczy z urną zawierającą jego prochy…

– A co na to matka? A matka jakby nie widzi, co się wokół dzieje. Sama zresztą skutecznie znieczula się miksem alkoholu i leków, a kilka lat później rusza zbawiać świat.

Jest taka wstrząsająca scena, kiedy Patrick, za namową żony, idzie do matki, żeby wreszcie nazwać rzeczy po imieniu i powiedzieć, co się kiedyś wydarzyło. W końcu udaje mu się wydukać, że ojciec go gwałcił. Co słyszy od matki? Spodziewalibyśmy się jakiegoś współczucia, żalu, przeprosin, wyjaśnień, prawda? A tymczasem ona mówi tylko: „Mnie też”.

Nóż otwiera się w kieszeni, a na usta cisną się niecenzuralne słowa, ale… Tak reagują ludzie żyjący w tzw. normalnych rodzinach. Tymczasem, jak mówiła w poniższym wywiadzie psycholog Jolanta Zmarzlik (koniecznie przeczytajcie!), „matki w rodzinach kazirodczych są również ofiarami. Po to, żeby przetrwać w tej rodzinie, stosują wiele mechanizmów zaprzeczeń, wypierań i oszukiwania samej siebie. One w sumie wiedzą, co się dzieje, ale nie chcą przyjąć tego do wiadomości”. Trudno to zrozumieć, ale na pewno warto o tym wiedzieć, zanim się rzuci kamieniem…

 

Ten miniserial trzeba zobaczyć

Jeśli nie oglądaliście jeszcze „Patricka Melrose’a”, a po tym, co napisałam, już zupełnie nie macie na to ochoty, to jednak będę Was namawiać do zobaczenia tego miniserialu. Bo to także historia o tym, że nawet kiedy człowiek znajduje się w takim położeniu, że już puka w dno od spodu, to jest w stanie, dzięki wsparciu życzliwych ludzi, wykrzesać z siebie siłę, by zrobić mały krok naprzód. Choć prawda jest taka, że ten mały, w naszym odczuciu, krok (np. Patrick zamiast na kolejną przygodną randkę, jedzie na kolację z rodziną) – dla niego jest wielkim krokiem.

Jak widzicie, na (niespektakularny) happy end też możecie liczyć 🙂.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail