Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Małżeństwo wydłuża życie. Naukowcy nie mają co do tego wątpliwości

MAŁŻEŃSTWO
Eric Alves/Unsplash | CC0
Udostępnij

Są także wśród tych wyników badań informacje krzepiące dla singli i osób duchownych.

Małżeństwo dobre dla zdrowia

Jest kolejny dowód na to, że małżeństwo wpływa na zdrowie układu krążenia. I wbrew obiegowej opinii – wcale nie negatywnie. Tezie, że ludzie zamężni i żonaci żyją dłużej i zdrowiej, dowodzi przeglądowa praca opublikowana w miesięczniku „Heart”.

Jej autorzy, jak podał później magazyn TIME, wzięli pod uwagę 34 z 225 opublikowanych w latach 1963-2015 prac naukowych na ten temat, obejmujących w sumie ponad 2 miliony osób w wieku od 42 do 77 lat z Europy, Ameryki Północnej i Azji.

Z publikacji jasno wynika, że osoby żyjące w pojedynkę, czyli nie tylko single, ale też ludzie rozwiedzeni lub owdowiali, zagrożone są chorobami układu krążenia o całe 42 procent bardziej niż ci żyjący w małżeństwie. Jest również o 16 procent bardziej prawdopodobne, że to ich dotknie choroba wieńcowa serca, a ryzyko, że ich życie zakończy udar mózgu jest wyższe o ponad połowę niż w przypadku osób będących w związku małżeńskim.

W jaki sposób życie pod jednym dachem z drugą osobą może cię uchronić przed szukaniem pomocy kardiologa? Dyskusje na ten temat trwają od dawna, a ich wynik nie jest jednoznaczny.

Czytaj także: Jak żyć długo i szczęśliwie? Radzi 105-letni japoński lekarz. Specjalista od…długowieczności

 

Dlaczego we dwoje zdrowiej?

Wpływającym na zdrowie może być chociażby fakt, że w duecie łatwiej jest zauważyć, kiedy drugiemu coś dolega czy zadbać o regularne branie leków. Niektóre z badań wykazują też, że w małżeństwie trudniej jest o podwyższony kortyzol (potocznie zwany „hormonem stresu”), bo nie czujemy się osamotnieni, żyjemy w poczuciu zadowolenia z życia, rzadziej miewamy kłopoty finansowe czy wspólnie mamy szersze grono przyjaciół.

Badacze przypuszczają też, że posiadanie kogoś przy boku po prostu motywuje do większego dbania o zdrowie. To teza prezentowana również w polskich reklamach leków, gdzie obrazek smutnego po stracie dziadka wnuczka ma zmobilizować odbiorców do wzięcia suplementu zapobiegającego zawałom. „Twoje serce nie bije tylko dla ciebie” – mówi dziadek, który – jak okazuje się pod koniec spotu – jednak nie umarł, bo w porę się opamiętał.

Zanim jednak w szale dbania o siebie popędzimy na sesję speed datingu w okolicznej klubokawiarni, przyjrzyjmy się uważnie grupom, na których przeprowadzano badania. Ogromna ilość obserwowanych małżeństw jest wprawdzie dla ostatecznych wyników atutem, ale w żadnych z 34 analiz nie zadano sobie pytania, czy małżeństwa te były szczęśliwe.

Co zatem się stanie, jeśli znajdziesz się w związku przemocowym lub będziesz doświadczać zdrad? Czy wtedy też kortyzol pozostanie w normie, a ryzyko śmierci na zawał spadnie tylko dlatego, że jesteś w związku? Oczywiście nie – to byłoby absurdalne. Filozofia bycia z kimś tylko po to, żeby nie być samemu, pozostaje więc tak samo bezsensowna jak przed publikacją artykułu (i chyba całe szczęście).

Poza tym żadne z badań nie wzięło pod uwagę związków konkubinatowych, więc będąc uczciwym nie można wskazać, że to właśnie dokument czy sakrament wpłynął na poczucie szczęścia poddanych obserwacjom par.

Czytaj także: Dlaczego katolik nie powinien korzystać z bioenergoterapii?

 

Także relacje rodzinne i przyjacielskie

Trzeba więc dokładnie przemyśleć, jakie przesłanie tekstu zabrać dla siebie.

Wcale nie sądzimy, że każdy powinien wejść w związek małżeński – powiedział w zeszłym roku dr Paul Carter, współautor jednej z brytyjskich prac badawczych. – Musimy zaznaczyć po prostu, że pozytywne efekty na zdrowie ma małżeństwo, ale równie dobrze i relacje przyjacielskie, rodzinne czy ogólne wsparcie społeczne.

Z kolejnym pocieszeniem dla osób duchownych, konsekrowanych czy wszystkich, którym w życiu uczuciowym po prostu nie wiedzie się najlepiej, pospieszył dr Mike Knapton z British Heart Foundation w rozmowie dla BBC News.

Bez względu na to, czy jesteś zamężny czy nie. Jeśli borykasz się z jakimkolwiek z głównych czynników ryzyka dla chorób serca, możesz po prostu poprosić swoich bliskich, by pomogli ci w radzeniu sobie z nimi.

A bliscy to jego zdaniem nie tylko mąż czy żona, ale również przyjaciele, czyli wszyscy, dzięki którym cokolwiek ci się w życiu zdarzy, nie będziesz musiał mierzyć się z tym sam.

Czytaj także: 8 fizycznych symptomów depresji – obserwuj uważnie siebie i swoich najbliższych

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail