Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Dlaczego nie traktować męża jak przyjaciółki? Wyjaśnia Mark Gungor

KOBIETA ROZMAWIA Z MĘŻCZYZNĄ
Shutterstock
Udostępnij

Mężczyźni sprawdzają się w roli mężczyzn, ale kiepskie z nich przyjaciółki. Mark Gungor radzi, by nie traktować męża jak koleżanki, a jego małomówności nie postrzegać jako braku miłości.

Większość kobiet poproszonych o stworzenie portretu mężczyzny idealnego, wymienia cechy typowe dla kobiet.

Lubi chodzić na długie spacery.
Dzieli się swoimi przeżyciami.
Lubi chodzić na zakupy.

 

Mark Gungor: Mąż to nie twoja przyjaciółka!

Mężczyźni zazwyczaj sprawdzają się w roli mężczyzn, ale kiepskie z nich przyjaciółki. Udzielałem kiedyś wywiadu w chrześcijańskim programie radiowym. W którymś momencie redaktor prowadząca zapytała mnie: „Czy nie uważasz, że mężczyzna powinien zaspokajać wszystkie potrzeby emocjonalne swojej żony?”.

Tak naprawdę to nie było pytanie, tylko wystawka, jak w siatkówce – jeden gracz podaje drugiemu, by tamten mógł przebić piłkę za siatkę. Można było wyczuć jej radosne oczekiwanie, aż przywalę z całej siły w pole przeciwnika, podając argumenty potwierdzające postawioną tezę. „Czy uważam, że mężczyzna powinien zaspokajać wszystkie potrzeby emocjonalne swojej żony?” – upewniłem się. Oczywiście, że nie!

Pani redaktor spojrzała na mnie zszokowana i krzyknęła: „Jak to?”. Wytłumaczyłem jej, że żaden mężczyzna na Ziemi nie narodził się po to, by zaspokajać potrzeby emocjonalne kobiety. Niestety, powszechnie się tak uważa, a ten fałszywy pogląd rozplenił się także wśród wielu doradców małżeńskich.

Kurza stopa. Nie dziwi więc wcale, że tyle kobiet, które złapały się na ten absurd, czuje się teraz zawiedzionych. Wychodzą za tego pogrążonego w nieświadomości nieboraka, wbijają mu w głowę rurkę i zaczynają wysysać wszystkie siły życiowe, wmawiając, że ma, biedaczyna, zaspokajać wszystkie ich potrzeby emocjonalne. Ale on tego nie umie! Poza tym, to nigdy nie było jego zadaniem. „To co ja mam zrobić?” – często słyszę to pytanie od kobiet. Odpowiadam: „Na miłość boską, znajdź sobie koleżankę!”.

 

Mężczyźni lubią konkrety

Widzisz, co się dzieje, gdy tylko zaczynasz go oskarżać o to, że jest oziębły i mało rozmowny? (Oczywiście, że tak robisz! Już ci to weszło w krew!). On zamyka się jeszcze bardziej!

Zapamiętaj to sobie: Jeśli z uporem maniaka powtarzasz facetowi, że w jakiejś dziedzinie kiepsko wypada, on całkowicie przestanie się starać. Wszystko za sprawą delikatnego ego. I to nie jest tak, że on w ogóle z tobą nie rozmawia. On po prostu nie czuje potrzeby szczegółowego omawiania każdej minuty twojego dnia.

Większość facetów lubi krótkie podsumowania. Większość kobiet kocha rozkładać na czynniki pierwsze każdą interesującą je sprawę. Właściwie to dłużej opowiadają o jakimś wydarzeniu niż ono w rzeczywistości trwało. To jak w tej scenie z filmu Narzeczona dla księcia, gdy zły Rugen podłącza biednego Westleya do maszyny, która wysysa z niego życie, pozostawiając go „prawie martwym”. Nie ma nic złego w tym, że przez minutę rozprawiasz o czymś, co trwało sekundę, tylko nie wciągaj w to męża! Znajdź sobie koleżankę, siostrę, mamę, a co tam – nawet teściową! Nie wściekaj się, że z twojego męża taka przyjaciółka jak z koziej… trąba.

 

 

Mark Gungor: Kobieto, nie przytłaczaj męża lawiną słów!

Jestem przekonany, że w pewnym sensie wiesz, o czym mówię. Jednakże czasami twoja potrzeba podzielenia się czymś jest tak wielka, że zapominasz o jego potrzebach i przytłaczasz go tą słowną lawiną. Potem się wściekasz, gdy spotykasz jego nieobecne spojrzenie lub gdy nie całkiem uprzejmie przerywa twoje wystąpienie.

Oczywiście, bierzesz to od razu do siebie, myśląc: Gdyby mnie kochał, słuchałby tego, co mam mu do powiedzenia! Byłby też zainteresowany i chętny do wdawania się w długie, ożywione dyskusje na każdy temat! Racja?

Jesteś o tym święcie przekonana, ale wiesz co? Tkwisz w błędzie! Zaledwie twój mąż przekroczy próg domu, a już przekazujesz mu szczegółową relację z wizyty ukochanej psinki w lecznicy dla zwierząt: „Wzięłam Pusię do weterynarza, i wiesz co? Ma robaki! Poza tym trzeba jej wyczyścić zęby, a ona tego nie lubi, no ale cóż, mus to mus, choć – jak mówię – na pewno jej się to nie spodoba. Jakie jest wyjście? Przecież nie można pozwolić, żeby biednej psinie wszystkie zęby wypadły, to by było po prostu okrutne i jak by miała przeżyć bez uzębienia? Myślę, że zęby są dla psa bardzo ważne, a poza tym może po czyszczeniu miałaby świeższy oddech. Co o tym sądzisz?”. Oczywiście, kiedy on słyszy pytanie końcowe, natychmiast wpada w panikę, ponieważ jedyne, co usłyszał, to coś o psie i weterynarzu.

Czy jemu nie zależy na Pusi tak bardzo jak tobie? Być może tak, być może nie. Nawet jeśli kochałby ją pięćdziesiąt razy mocniej od ciebie, to i tak pozostanie facetem skupionym na konkretach. Zawsze taki był i na zawsze taki pozostanie. „Trzeba wyczyścić zęby Pusi” jest jedyną informacją, jakiej potrzebuje (OK, może jeszcze ile to będzie kosztowało). Nic na to nie poradzisz.

Czy on jest szczęśliwy, że udało ci się dzisiaj porozmawiać z twoją siostrą? Pewnie! Żona szczęśliwa, w domu spokój. Czy jest zainteresowany każdym szczegółem jej wizyty? Czy chce słyszeć relację, która jest dwukrotnie dłuższa niż cała rozmowa z siostrą? Odpowiem: Absolutnie nie. A i to nie oddaje rzeczywistości.

 

Małomówność mężczyzny nie oznacza braku miłości

Jest takie powiedzenie: „Ciągłe powtarzanie tego samego zachowania z oczekiwaniem innych rezultatów jest głupotą”. Możesz próbować wzbudzić jego zainteresowanie coraz to nowymi opowieściami zaczerpniętymi z twojego życia codziennego albo w końcu spróbować przemówić do niego jego językiem. Czy możesz wreszcie zaakceptować fakt, że on bardzo cię kocha, a jednak nie ma ochoty wysłuchiwać przydługich sprawozdań z każdego napisanego mejla i szczegółowych opisów dziwnych snów. Jemu wystarczy: „Miałam dziś śmieszny sen” lub „Napisałam mejla do twojej mamy”. Jeśli będzie chciał wiedzieć więcej, zapyta! (Nie radzę ci na to czekać).

Jeśli zastosujesz się do tej rady, najprawdopodobniej po twojej głowie będzie tłukło się kilka milionów myśli, uczuć i różnorakich refleksji desperacko próbujących wyrwać się na zewnątrz. Co możesz z tym zrobić? Cóż, jeśli lubisz śpiewać, zapisz się do chóru. Chcesz opanować tango, znajdź szkołę tańca. Jeśli natomiast masz potrzebę szczegółowego omawiania każdej chwili twojego życia z osobą, która jest tym autentycznie zainteresowana i wysłucha cię z entuzjazmem, znajdź sobie koleżankę!

Przeciwnie do twojego męża, koleżanka z przyjemnością wysłucha o podłym kasjerze, który rzucił ci pogardliwe spojrzenie, gdy chciałaś zrealizować przeterminowany kupon zniżkowy. Koleżanka z zainteresowaniem pochyli się w twoją stronę, aby nie umknęło jej żadne słowo snutej półgłosem opowieści o najnowszych wybrykach twoich sąsiadów. Mówisz, że właśnie skończyłaś niesamowitą książkę? Opowiadaj! Zrelacjonuj każdy szczegół! Twoje koleżanki łykną każde twoje słowo. Twoje koleżanki to naprawdę superpsiapsiółki, a wiesz dlaczego? Bo są kobietami. Pamiętaj tylko, żeby nigdy nie plotkować z nimi o mężu!

Gdy zapytasz męża o to, jak minął mu dzień, musisz pamiętać, że w jego męskim rozumowaniu to pytanie (jak większość pytań) wymaga odpowiedzi składającej z jednego, najwyżej dwóch słów: „świetnie”, „dobrze”, „może być”, „tak sobie”, „beznadziejnie”. Jeśli oczekujesz, że on uraczy cię obszerną opowieścią na temat zajęć, którym oddawał się przez ostatnie dziesięć godzin, to równie dobrze mogłabyś się spodziewać, że zauważy na tobie nową sukienkę lub to, że zaczesałaś włosy na drugą stronę. Innymi słowy: prędzej osiwiejesz, niż to się wydarzy.

Proszę cię tylko o jedno: nie stawiaj znaku równości między jego małomównością a brakiem miłości. Przestań frustrować się jego „niezdolnością komunikowania się” i od czasu do czasu, dla odmiany, przemów do niego jego językiem. Zaakceptuj fakt, że on woli odpowiedzi od opowieści, więc te drugie zachowaj dla swoich koleżanek. Tak postępuj, a on będzie cię za to adorował aż do śmierci. (Oczywiście bez zbędnych słów).

*Jest to fragment książki M. Gungor, J. McCarthy, Traktuj Go jak cenny skarb, wyd. Vocatio, którą portal Aleteia.pl objął patronatem medialnym

**Tytuł, lead i śródtytuły pochodzą od redakcji Aleteia.pl

Czytaj także: Jak odrzucić 7 kłamstw, które wmawiają sobie kobiety?

Czytaj także: Jesteś głodny szczęścia? Regina Brett podpowiada, co Cię nasyci [wywiad]

Czytaj także: 5 książek idealnych na prezent ślubny

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail