Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Prosimy, pomóż nam ocalić w naszych braciach nadzieję. Złóż deklarację
Aleteia

Kibicujesz czy hejtujesz? Wszyscy mamy do odrobienia lekcję z mundialu

ZŁY KIBIC
AP/EAST NEWS
Udostępnij

Mamy prawo do oceniania gry, ale nie mamy prawa do przekraczania granicy szacunku wobec drugiego człowieka. Zawsze człowiek stoi wyżej od sukcesów czy porażek sportowych.

Przez Polskę przetacza się właśnie front burzowy znad Rosji. Porażki naszej reprezentacji w piłce nożnej z Senegalem i Kolumbią wywołały potężne wyładowania atmosferyczne w mediach społecznościowych. Kiedy rozpoczynał się mundial, na Facebooku zaroiło się od nakładek na zdjęciach profilowych z hasłem: „jesteśmy z wami”, „gramy razem”, „kibicujemy naszym”. Od niedzieli internet zalała fala hejtu skierowana w stronę polskiej drużyny.

 

Kibicowanie czy hejtowanie?

Oglądałem mecz Polska – Kolumbia razem ze znajomymi. Komentowaliśmy, owszem, bo to naturalne, że się komentuje na bieżąco. Nie ukrywaliśmy naszego rozczarowania tym, co widzimy na boisku ze strony naszych piłkarzy. Przez dłuższy czas po końcowym gwizdku rozmawialiśmy o słabej grze naszych na tym mundialu. Sięgnąłem po telefon, żeby zobaczyć reakcje w internecie. Od razu pojawiło się kilka dobrych, lekko ironicznych memów, które wywołały wśród nas gromki śmiech. To całkiem fajny sposób na rozładowanie negatywnych emocji.

Niestety, oprócz memów pojawiła się cała lawina wpisów o zdecydowanie agresywnym charakterze. To już przekroczyło zwykłą krytykę gry poszczególnych zawodników czy strategii trenera. Pojawiły się teksty, w których zaczęto wylewać przysłowiowe wiadra pomyj. Wiele wpisów jest o agresywnym charakterze, w których wręcz wprost obraża się piłkarzy. Chamskie komentarze pojawiły się nawet pod postami Anny Lewandowskiej.

 

Rozgoryczenie nie usprawiedliwia agresji

Rozumiem rozgoryczenie i zawiedzione nadzieje, ale to wcale nie usprawiedliwia tak podłych komentarzy, które mimo że są pisane w świecie wirtualnym, to jednak dotyczą realnych ludzi. Jestem ciekawy, kto z internetowych wylewaczy pomyj powiedziałby to w twarz naszym piłkarzom. Kto się zastanawia, że czytają to ich rodziny, że przeczytają to oni? No przecież w internecie wszystko można napisać, tak?

Przypomina mi się serial „Westworld”, w którym ludzie wchodzą do sztucznego świata zamieszkałego przez hosty, które we wszystkim przypominają ludzi, ale nimi nie są. Ludzie w tym sztucznym świecie pozwalają sobie na największe świństwa, bo przecież to tylko hosty, to taka „zabawa”. Wracają do domu i są porządnymi ojcami, mężami, pracownikami.

A jednak to, co robią w sztucznym świecie, nie jest bez znaczenia. To pokazuje prawdę o gościach tego świata. Patrzę na internet i widzę, że „Westworld” jest o nas. Wchodzimy tu, ukryci za ekranami swoich laptopów czy smartfonów, wydaje się, że w świat wirtualny i pozwalamy sobie na to, żeby pisać, komentować tak, że wstydzilibyśmy się to zrobić na żywo. Ale tu nie mamy z tym problemu.

Tylko że ktoś to w końcu przeczyta, kogoś to zrani. Ale my przyjęliśmy to już za jakieś nasze prawo, że możemy napisać wszystko, bo przecież po to jest Facebook czy Twitter, żeby wyrażać swoje zdanie. Ta przestrzeń ujawnia nasze bardzo ciemne strony. Bo to, na co pozwalamy sobie tutaj, wcale nie jest wirtualne, to jest w nas bardzo prawdziwe.

 

Sportowe emocje i szacunek

Wystarczyło dać nam przestrzeń, w której czujemy, że możemy być chamscy, agresywni, bezwzględni i bardzo chętnie z niej korzystamy. Czasem mam wrażenie, że logując się na portal społecznościowy jednocześnie wylogowujemy się z człowieczeństwa i poczucia odpowiedzialności za to, co piszemy.

Nasze niespełnione oczekiwania i rozgoryczenie sprawiają, że nie panujemy nad tym, co piszemy i dajemy się porwać emocjom. Ale tak samo jak w świecie realnym, tak i w wirtualnym, nie wolno nam stosować przemocy wobec drugiej osoby z powodu naszych emocji. Tak, hejt jest rodzajem przemocy.

Każdy człowiek jest godny szacunku i z tego szacunku nie zwalniają nas sportowe emocje. Mamy prawo do oceniania gry, ale nie mamy prawa do przekraczania granicy szacunku wobec drugiego człowieka. Zawsze człowiek stoi wyżej od sukcesów czy porażek sportowych. Można przegrać mecz i można przegrać mistrzostwa, ale nie można przegrać drugiego człowieka.

Dobrze jest wygrywać w sporcie, ale jeszcze ważniejsze jest wygrywać nasze człowieczeństwo. Sportowcy powinni przyjrzeć się swojej grze na mundialu, my powinniśmy spojrzeć na nasze wpisy i komentarze w internecie. Chyba wszyscy mamy do odrobienia ważne lekcje z tych mistrzostw.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail

Miliony czytelników z całego świata – a wiele tysięcy z nich to chrześcijanie z Bliskiego Wschodu – szukają na Aletei inspiracji, informacji i nadziei. Prosimy, wesprzyj nawet niewielką kwotą arabską edycję naszego portalu.