Aleteia

Dr Mary Healy: Przy modlitwie o uzdrowienie nie mówcie, że ktoś ma za mało wiary

STREFA ZERO FESTIWAL
fot. Katarzyna Filipowska | Wspólnota Metanoia
Udostępnij

„Czasem wspólnoty zbyt mocno koncentrują się na uzdrowieniu: co tydzień modlą się o uzdrowienie, ale tylko w obrębie swojej grupki. Wtedy dar uzdrawiania zaczyna stopniowo zanikać. Jezus powiedział: głoście Ewangelię i te znaki będą wam towarzyszyć! Jeśli nie głosisz Ewangelii, to nie oczekuj, że będziesz widzieć wiele uzdrowień”.

Kliknij tutaj, by przejrzeć galerię

Weronika Pomierna: „Św. Katarzyna z Sieny uzdrawiała zarażonych dżumą oraz wskrzesiła z martwych swoją własną matkę”. Przeciętny katolik czyta takie zdanie i myśli: To dopiero musiała być superbohaterka.

Mary Healy*: Święci uważali się za zwykłych ludzi. Byli jednak tak blisko Boga, że wiedzieli, że On działa z mocą. Jeśli chcemy ich naśladować, to powinniśmy nie tylko kochać Boga, ale też stawiać śmiałe kroki w wierze. Gdy uczysz się chodzić, zaczynasz od małych kroków. Pewnie zajmie ci trochę czasu, zanim ktoś po twojej modlitwie wstanie z wózka. Są ludzie, którzy widzą takie cuda od razu, ale zazwyczaj zaczynasz od zrobienia małego kroku.

Do tego potrzebna jest wiara! A co, gdy nam jej brakuje?

Jeśli otaczasz się ludźmi, którym brak wiary w znaki i cuda, to twoja wiara raczej nie wzrośnie. Ale jeśli przebywasz z tymi, którzy mają większą wiarę niż ty, jeśli czytasz codziennie Pismo Święte, odkrywasz, kim jest Jezus, to twoja wiara wchodzi na nowy poziom. Wiara jest zaraźliwa! Byłam na konferencjach osób mających ogromną wiarę w uzdrowienie, m.in. Randy’ego Clarka oraz Damiana Stayne’a. Dzięki temu moja wiara w cuda wzrosła!

Pierwszy cud, którego doświadczyłaś?

To było na wyjeździe misyjnym z Randym do Brazylii. Już pierwszego wieczora mieliśmy modlić się za ludzi. Przez wiele lat cierpiałam na ostre migreny. Byłam padnięta po długim locie i znowu złapał mnie ból głowy i oczu. Gdy podeszła do mnie pierwsza osoba, zapytałam: „O co chciałabyś, żebym się pomodliła?”. Usłyszałam: „Cierpię na silne bóle głowy i oczu”.

Cóż za ironia.

Dokładnie wiedziałam, co ona czuje! Pomodliłam się krótko i ku mojemu zdziwieniu ból zupełnie zniknął. Podeszła kolejna osoba: „O co chciałabyś, żebym się pomodliła?”. „Cierpię na migreny”. Pomodliłam się i… ból znowu zniknął. Potem podeszła trzecia osoba, znowu z migreną! I to samo: została uzdrowiona!

Podczas gdy ciebie nadal bolała głowa! Nie miałaś pretensji do Pana Boga?

Nie, szybko zrozumiałam, że On chce mnie czegoś nauczyć w tej sytuacji. Później osoby z teamu pomodliły się za mnie. Ból nie zniknął natychmiast, ale… następnego dnia! Potem już nie wrócił. W Brazylii modliłam się też za chłopca, który nie widział ostro, czytając z bliskiej odległości.

„Byłeś u lekarza?” – zapytałam. Okazało się, że nie było go na to stać. Po modlitwie spytałam, czy jest lepiej. „Nie wiem” – odpowiedział. „Sprawdźmy!”. Znajomi podali mi Biblię o najmniejszej czcionce, jaką kiedykolwiek widziałam. Ledwo co mogłam przeczytać ten tekst. A chłopiec bez problemu przeczytał całą stronę!

Jeśli chcesz widzieć cuda, to nie módl się tylko tam, gdzie ludzie polegają na sobie i stać ich na dobrych lekarzy! Jedź tam, gdzie mieszkają prawdziwi biedacy! Zobaczysz więcej cudów i twoja wiara wzrośnie! Celem wyjazdu, w którym uczestniczyłam, nie było uzdrowienie samo w sobie, ale to, aby ludzie doświadczyli zbawienia, które jest w Jezusie. Widzieli, że On uzdrawia i działa z mocą. Bardzo wielu oddało Mu wtedy swoje życie.

Zobaczcie galerię zdjęć z konferencji Mary Healy i Strefy Zero:

Czy uzdrowienie to Boży plan na ewangelizację?

Oczywiście! Jezus nigdy nie powiedział, że uczniowie powinni głosić Ewangelię wyłącznie za pomocą słów. Mówił: „Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie złe duchy! (Mt 10:8)”. Już na początku podkreślał, że uczniowie powinni głosić Ewangelię za pomocą słów oraz znaków i cudów, które potwierdzają słowa.

Uzdrowienia i inne cuda zawsze towarzyszyły wielkim falom ewangelizacji i odnowy. Tak było, gdy św. Patryk ewangelizował Irlandię, św. Augustyn z Canterbury Anglię oraz gdy św. Franciszek Ksawery wyruszył do Indii. Czasem wspólnoty zbyt mocno koncentrują się na uzdrowieniu: co tydzień modlą się o uzdrowienie, ale tylko w obrębie swojej grupki. Wtedy dar uzdrawiania zaczyna stopniowo zanikać. Jezus powiedział: głoście Ewangelię i te znaki będą wam towarzyszyć! Jeśli nie głosisz Ewangelii, to nie oczekuj, że będziesz widzieć wiele uzdrowień.

A co, jeśli modlimy się wytrwale, a uzdrowienie nie przychodzi?

Nigdy nie można dać komuś odczuć, że ma za mało wiary. Jeśli tak robisz, to zostawiasz go z ciężarem choroby i dokładasz do tego drugi: ludzie czują się winni. Czasem może to być prawda: i oni mogą mieć słabą wiarę i my, którzy się modlimy.

Ale nie mamy prawa oceniać ich, tylko Bóg może to robić. Ważne, jak prowadzi się modlitwę. Odradzam mówienie: Pomodlę się teraz za ciebie i zostaniesz uzdrowiony! Nie możesz im tego zagwarantować. Nie wiesz tego.

Co zatem powiedzieć?

Na przykład: „Czy chciałbyś, abym pomodlił się za ciebie w imieniu Jezusa? Bardzo często, gdy modlimy się w ten sposób za ludzi, Pan Jezus ich uzdrawia”. Nie dajesz im wtedy gwarancji bez pokrycia. Jeśli nic się nie wydarzy, ważne jest, aby dać się prowadzić Duchowi Świętemu. Tu nie ma gotowych formułek. Wszystko zależy od konkretnej sytuacji.

Ludzie powinni czuć się po modlitwie podbudowani i zachęceni. Powinni doświadczyć z twojej strony szacunku i troski. Jeśli nie zostali od razu uzdrowieni, zachęć ich: „Nie bój się prosić w przyszłości o modlitwę o uzdrowienie. Czasem manifestuje się ono dopiero po pewnym czasie”. Sama widziałam takie przypadki.

A co z myśleniem, że choroba to krzyż, który mam nieść?

Wiele osób błędnie rozumie tę kwestię. Bóg nie chce w bezpośredni sposób choroby. Ona nigdy nie była Jego planem dla ludzi. Pojawiła się na świecie z powodu grzechu. Jak Jezus traktował chorobę? Jako zło do pokonania. Nigdy jako coś, co jest dobre samo w sobie.

To prawda, Bóg potrafi wyciągnąć z choroby dobro, jeśli Mu zaufamy. Może oczyścić nasze serca, uczynić nas bardziej świętymi. Możemy ofiarować cierpienie w intencji innej osoby, złączyć je z cierpieniem Jezusa. Ale nie można z tego wyciągać wniosku, że jeśli jestem chora, to dlatego, że Bóg chce, żebym była chora. Gdy jesteś chora, to idziesz do lekarza.

Św. Franciszek Salezy mówił, że mamy szukać zdrowia, że to jest nakaz od Boga. Pragnienie bycia zdrowym jest dobrym pragnieniem. Jeśli poważnie chora osoba nie idzie do lekarza, to jest z nią coś nie w porządku. Wyobrażasz sobie lekarza, katolika, który stawia diagnozę „rak” i mówi: „Przepraszam, ale nie będę pani leczyć, bo będzie lepiej, jeśli będzie pani nieść ten krzyż”. Żaden lekarz by tak nie zrobił, bo jego powołaniem jest leczyć ludzi.

Jeśli złamiesz nogę, to nie mówisz: „To będzie bardziej święte, jeśli zostawię tę nogę tak jak jest i będę nieść ten krzyż”. Każdy kierownik duchowy powiedziałby: „Proszę natychmiast jechać na pogotowie, żeby lekarz włożył nogę w gips!”. Dlatego nie mamy wątpliwości, aby iść do lekarza w szpitalu, ale mamy takie opory, aby zwrócić się do duchowego lekarza, który uwielbia uzdrawiać swoje dzieci?

*Dr Mary Healy jest profesorem w Głównym Seminarium Biblijnym w Detroit. Usługuje jako międzynarodowy mówca poruszając tematy związane z ewangelizacją, uzdrowieniem i życiem duchowym, w ścisłym odniesieniu do Pisma Świętego. Jest głównym redaktorem Katolickiego Komentarza Biblijnego i autorką jego dwóch części: Ewangelii Św. Marka i Listu do Hebrajczyków. Inne książki autorstwa dr Mary to: „Mężczyźni i kobiety są z raju” i „Uzdrowienie. Boża miłość nie zna granic”. Dr Healy jest przewodniczącą Doktrynalnej Komisji ds. Międzynarodowej Katolickiej Odnowy Charyzmatycznej w Rzymie. W 2014 roku papież Franciszek odznaczył ją jako jedną z pierwszych trzech kobiet, które usługiwały w ramach Papieskiej Komisji Biblijnej.