Aleteia
niedziela 25/10/2020 |
Św. Chryzanta i św. Darii
For Her

Jak zwyciężyć z mundialem? Sposób młodej żony

JOLA SZYMAŃSKA

fot. Anna Nycz

Jola Szymańska - publikacja 28.06.18

Zobaczyliście tytuł tego tekstu i naszły was kosmate myśli? Wstydźcie się! Albo skorzystajcie ze świeżo testowanego przepisu :)

Podsłuchałam wczoraj w tramwaju rozmowę. Jedna koleżanka żaliła się drugiej, że kupiła na mundial tyle czipsów, że nie może ich teraz przejeść. Ja moją czipsową granicę przekroczyłam już po pierwszym meczu. W tak skrajnych realiach nieprzystosowany do walki organizm nie ma szans na wygraną, ani nawet na uczciwy remis.

Tak, nigdy wcześniej nie oglądałam mundialu. W moim domu rodzinnym nie oglądało się meczy, a przez kolejne 8 lat, bo tyle mieszkałam sama, nie miałam telewizji.

Kiedy cały ten turniej się zaczął, nie byłam więc pewna, czy chodzi o piłkę nożną, żużel czy skoki na bungee. Wiedziałam, że ludzi to kręci. Że lubią o tym gadać. I że to kolejna po disco polo i grillu oczywistość, którą w tym kraju wypada ogarniać.

Można zatem powiedzieć, że mistrzostwa otworzyły mi oczy na reguły całkiem nowej, piłkarskiej rzeczywistości. Ale nie będzie to cała prawda. Otworzyły mi oczy na coś jeszcze.

Tu i teraz

Nie będę ukrywać, ochoczo reaguję na wszelkie formy biernego relaksu. Propozycja, która łączy w sobie brak myślenia, przekąski, dobre towarzystwo i odpowiednią dawkę sfermentowanego chmielu, spełnia dziesięć na dziesięć wymagań mojego wewnętrznego lenia.

Kiedy więc usłyszałam o niej w kontekście mundialu, wzruszyłam się jak pięciolatek na myśl o wycieczce do Disneylandu.

W takich okolicznościach zielony trawnik i kolorowe spodenki stały się uroczym dodatkiem. Dzięki nim pierwszy raz od dawna mogłam skomentować coś nieodpowiedzialnie. Niepublicznie. Swobodnie. Momentami niecenzuralnie. I z niekłamaną radością pobyć tylko tu i tylko teraz. Przez całe dziewięćdziesiąt minut zastanawiając się, jak spędziłam te wszystkie mecze, których nie spędziłam przed telewizorem? I dlaczego nie tam?!

Węzeł dzielnicowy

Co ma do tego małżeństwo? Otóż razem ze mną w mundialowym szale debiutował mój mąż. Małżeństwo otworzyło nam okno na patriotyczne okrzyki, nie mniej patriotyczne żale, a także poczucie osiedlowej wspólnoty.

W przerwie meczu Polska-Senegal wybraliśmy się do Żabki. Jak się okazało, razem ze sporą częścią okolicy. Dorośli okupowali dział z alkoholem, dzieci podpytywały o aktualny wynik. Serdecznym spojrzeniom i nadziei nie było końca. Serwowaliśmy więc aktualności, przyjmowaliśmy reakcje, machaliśmy Laysami z uśmiechem Błaszczykowskiego. I było nam dobrze.

Już drugi wspólny mecz stał się meczem małżeńsko-historycznym. Węzłem, który połączył nas z naszą pierwszą dzielnicą na wiek wieków. I Bóg jeden wie, do czego doprowadzi.

To dopiero półmetek mundialu

„Każdy, kto wie, co znaczy to – zerwać się z miejsc, krzyknąć GOL!” – refren Maryli Rodowicz obijał się o nasze ściany jak echo nad Morskim Okiem. W ciągu kilku wieczorów staliśmy się tymi, którzy wiedzą, co znaczy to. Poznaliśmy Polskę jeszcze bardziej. Zakorzeniliśmy się w jej uniesieniach. Płakaliśmy nad jej rozczarowaniami. Budowała nas jej wola walki i honorowa świadomość przegranej. A przy tym – bawiliśmy się wyśmienicie.

Nie wiem, skąd pomysł, że kobiety piłki nie rozumieją. Że zasłaniają ekran, wnosząc sałatkę. Że wiedza o spalonym ma w tym wszystkim jakiekolwiek znaczenie. Przecież to idiotyczne. W mundialu chodzi o dużo więcej niż samą piłkę.

Chodzi o czuły kontakt z moją wewnętrzną cebulą, cebulką, cebuleczką. Chodzi o ugłaskanie jej i przyjęcie. O pogodzenie się z brzydkim, solonym ja.

Z dala od poważnych debat, poezji śpiewanej, mądrali z Twittera czy programów o kaplicy Sykstyńskiej.

I choćby dlatego własną piersią bronię tezy, że z mundialem nie trzeba zwyciężać. To piękny czas. Pozwolił mi zupełnie na nowo docenić małżeństwo, życie, czipsy. Przewartościowałam wartości i zrewidowałam to, co wydawało się zrewidowane. A w końcu, zamiast krzywić się czy dystansować, potrafiłam najprościej w świecie się ucieszyć.

Bogu dzięki przed nami jeszcze druga połowa tego szaleństwa!


JOLA SZYMAŃSKA

Czytaj także:
Czego nauczyły mnie 2 lata pisania felietonów?

Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia jest aktualizowana codziennie i publikowana w ośmiu językach: po francusku, angielsku, arabsku, włosku, hiszpańsku, portugalsku, polsku i słoweńsku.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Modlitwa dnia
Dziś wspominamy świętego...





Top 10
Katolicka Agencja Informacyjna
Papież: „To najgorsza zniewaga, jaką można wy...
BEZDOMNY JEZUS
Katolicka Agencja Informacyjna
Wezwali policję do bezdomnego, a tam Jezus
Philip Kosloski
5 świętych, których ciała nie uległy rozkłado...
OJCIEC SERAFIM
Łukasz Kobeszko
Przepięknie śpiewa i modli się w języku Jezus...
RĄCZKA NIEMOWLAKA
Marta Brzezińska-Waleszczyk
Byłam świadkiem 45 minut życia. To była lekcj...
GIULIA MICHELINI
Silvia Lucchetti
Świadectwo włoskiej aktorki, która urodziła j...
Mathilde de Robien
Imiona, które noszą w sobie pieczęć Boga. Moż...
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail