Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Słownik kobiet: bezsilność

BEZSILNOŚĆ
Autumn Goodman/Unsplash | CC0
Udostępnij

Każda z nas ma prawo zrobić w swoim sercu miejsce na brak ambicji, brak perspektyw, brak rozwiązań i brak sił. Że nawet może to komuś pokazać, komuś ukochanemu i dobremu. Że takie coś może w nas być. Że warto to w sobie ochronić. Nie wstydzić się tego. Nie retuszować.

Jest nam przypisywana z góry lub odbierana. W pierwszym przypadku odpowiada za to jakaś pradawna, ogólnie przyjęta teoria na temat kobiecości pt. jesteśmy słabszą płcią, dlatego potrzebujemy ratunku. W jej mniemaniu powinnyśmy ciągle definiować się przez paradygmaty męskie, tzn. nie jesteśmy tak silne jak mężczyźni, tak sprawne, tak zaprawione w boju. Bang, bang, bang!

W drugim przypadku wstydzimy się czuć swoją niemoc. Nie przyznajemy się do niej, ciśniemy na oślep, wciąż wygrywamy. Bezsilność kojarzy nam się jednoznacznie lękowo, jak gdyby odsapnięcie na ramieniu drugiej osoby miało przypieczętować naszą nieudolność.

Czytaj także:
Słownik kobiet: Nie

 

Kiedy ciągle dociskasz pedał gazu…

Kobiety są szalenie ambitne. Kobiety muszą być szalenie ambitne. Taki jest kulturowy przekaz. Jeśli nie będziesz się starać podwójnie, nikt cię nie zauważy. Na chwilę relaksu trzeba sobie zasłużyć. Jak? Najlepiej wzorowo odwaloną robotą.

Kiedy wciąż dociskasz pedał gazu, zwyczajnie się zajedziesz. Ha! Może być to alkohol albo inny badziew, który na chwilę uspokoi skołatane serce po kolejnym mordorze dnia powszedniego. Który pozwoli rozpiąć gorset wszech-wytrzymałości. Zapłakać. Zadrżeć.

Nie piszę tylko o bizneswomen. Piszę o kobietach, które mijamy z siatką zakupów na ulicy. Które przedłużają wyjazd z parkingu przy szkole, bo próbują zapiąć na tyłach siedzenia młodsze dzieci. Piszę o dziewczynach, które szykują się do ślubu, czując absurdalną presję słowa „idealnie”. Piszę o kobietach otwartych na miłość i rozmijających się z nią, przebierających nogami pod stołem podczas spotkań z jedną, drugą, trzecią mężatką lub „w szczęśliwym związku”. Idą przez życie wymalowane i z dobrą fryzurą, choć tak naprawdę wolałyby, aby ktoś zrobił im w końcu zakupy, podał browara, usiadł z nimi na kanapie i pooglądał Netflixa.

 

Nasza siła pochodzi od środka…

Jesteśmy ściśnięte. Musimy być silne. Boimy się być bezradne.

Mam to na każdym etapie życia. Miałam to, gdy byłam sama. Gdy zgodziłam się być narzeczoną. Gdy wyszłam za mąż. Gdy urodziłam dziecko. Tętni we mnie pytanie: Czy mogę być słaba? Czy mogę być słaba wtedy, kiedy życie naciera z każdej strony? Czy mogę być słaba wtedy, kiedy chcę, czy wtedy, kiedy mogę? Czy mogę być bezsilna dla samej siebie, po prostu, czy tylko po to, aby mój partner mógł wziąć górę, by poczuł się lepiej?

Myślę, że to właśnie w dużej mierze oczekiwania, które ktoś po drodze doczepił do kobiecości (pojmowanej osobiście lub uniwersalnie) zaburzają naszą wewnętrzną wolność odczuwania bezsilności. To tak, jakby dostać bilet na wycieczkę dookoła świata, którą można zrealizować jedynie według ściśle wyznaczonej trasy, z konkretnym jadłospisem i rozpiską atrakcji. Tymczasem, nasza siła nie generuje się z zewnątrz. Ona pochodzi ze środka. Bezsilność też. Zwłaszcza ona. Usłyszeć ją w porę i dać sobie poczuć miękkość swojego serca i ciała – dla mnie to wciąż szkoła najwyższych lotów.

Wolność pozwala nam czuć bezsilność. Pozwala rozbeczeć się, gdy mamy dość. Pozwala na to, aby nas utulić. Nie dlatego, że jesteśmy kobietami, że jesteśmy delikatne, ale dlatego, że każdy człowiek ma prawo się rozpaść i poskładać. Ma prawo prosić o pomoc bez poczucia wstydu, porażki, rozminięcia się ze swoją społeczną rolą. Bezsilność jest właśnie błogosławioną możliwością na uczczenie swoich granic. Tu, gdzie są. Tu, gdzie nikt niczego mi nie narzuca.

O tym właśnie chciałam napisać. O tym, że każda z nas ma prawo zrobić w swoim sercu miejsce na brak ambicji, brak perspektyw, brak rozwiązań i brak sił. Że nawet może to komuś pokazać, komuś ukochanemu i dobremu. Że takie coś może w nas być. Że warto to w sobie ochronić. Nie wstydzić się tego. Nie retuszować.

Czytaj także:
Słownik kobiet: życie

Bezsilność jest też po to, aby nabyć pewności, że obok jest ktoś. Że kobiecość to nie jest głucha droga. Pięknie o tym śpiewa Lari Lu, posłuchajcie:

Wpuść mnie
tam gdzie
twój świat się zatrzasnął
daj mi w te pustkę
wlać
światło

Nie idź
pokaż mi swoją ranę
będę pić z niej
nabiorę sił….

 

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail