Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Krytyka zamiast wsparcia. Czy da się uratować taki związek?

KŁÓTNIA MAŁŻEŃSKA
Shutterstock
Udostępnij

Trudno mówić o udanym związku, gdy zamiast wsparcia i dobrego słowa słyszymy krytykę, która pozbawia marzeń i chęci rozwoju.

Wsparcie i akceptacja to podstawa

Wzajemny szacunek, wsparcie i obopólna motywacja w związku powinny być sprawą oczywistą. Niestety nie zawsze tak jest. Zdarza się, że zamiast zrozumienia i pomocy druga osoba kopie pod nami „dołki”, wmawia nam, że nasze pomysły i plany są beznadziejne.

Trwanie w takiej relacji z czasem potrafi być męczące i skutecznie obniżyć poczucie własnej wartości, a nawet wpędzić w stany depresyjne. Co możemy w takiej sytuacji zrobić?

 

Gdy druga osoba demotywuje i ciągnie w dół

Na początku może pomóc rozmowa. Powinniśmy wyjaśnić, co dla nas znaczy ta sytuacja, jak ważne jest, by druga osoba nas rozumiała i wspierała. Natomiast jeśli wyczerpiemy już wszystkie metody tłumaczenia i widzimy, że jesteśmy ciągnięci na dno, powinniśmy zastanowić się, jak ważna jest dla nas ta relacja – mówi Aletei Adrian Wychowański, doradca psychospołeczny.

Może się bowiem okazać, jeśli jeszcze nie jest to związek małżeński, że nie jesteśmy w stanie współgrać, nasze spojrzenie na te czy inne sprawy jest zupełnie różne, a postrzeganie świata i możliwości rozwoju są dla każdej z osób odmienne. Trudno bowiem trwać w relacji, która ogranicza i warto zastanowić się, co tak naprawdę jest dla nas najważniejsze. Jak zwraca uwagę psycholog, wszystko zależy od zaangażowania stron oraz wypracowania kompromisu. Można też skorzystać z pomocy specjalistów.

„Pary trafiają np. na terapię małżeńską lub mediację. Najgorszym rozwiązaniem jest na pewno natychmiastowe rozstanie, warto powalczyć o relację, kiedy jest to jeszcze możliwe” – wyjaśnia Adrian Wychowański.

 

Święty spokój czy widzimisię drugiej osoby?

Gdy jednak czujemy coraz większe zmęczenie, bezradność wobec podejmowania dalszych wyzwań, nie próbujemy nowych rzeczy z lęku czy nawet strachu przed reakcją drugiej osoby, warto zastanowić się nad perspektywami trwania w takiej relacji. Jest to także problem z socjologicznego punktu widzenia. Kiedy między osobami w relacji nie rozwinął się właściwie proces postrzegania rzeczywistości (mamy do czynienia z nadmiernym krytycyzmem w odbiorze rzeczywistości), ale i pojawiły się braki w komunikacji.

Wówczas zdarza się, że mimo intencji wspierających, osoby komunikują treści w taki sposób, że są odbierane odwrotnie – wyjaśnia Piotr Czerwiński, socjolog. Dlatego, jak zauważa specjalista, ważne, by na bieżąco wyjaśniać frustrujące nas zachowania czy zdarzenia. Niedopowiedzenia nawarstwiają się i blokują dalszą komunikację.

 

Gdzie tkwią przyczyny?

Warto na pewno zastanowić się nad przyczyną tego, kiedy druga osoba zamiast wspierać i motywować, ciągnie nas w „dół”. Być może takie zachowanie wynika z obawy przed samotnością. Niepokój powinien wzbudzić fakt, kiedy rezygnujemy z naszych planów, bo czujemy, że drugiej osobie się one nie spodobają.

Brak rozwoju ma wpływ na brak wiary w siebie, czujemy się wówczas kimś innym. Ciągłe wyrzuty sumienia wynikające z dokonywania wyboru nie czynią nas szczęśliwymi. Jeśli takie problemy wynikają z braku komunikacji to w zasadzie łatwiej je rozwiązać aniżeli w przypadku, gdy mamy do czynienia z kimś, kto wykazuje niepokojące, utrwalone zachowania, związane z dysfunkcjami społecznymi czy psychologicznymi.

Ważna jest też praca nad swoimi celami, uświadomienie sobie priorytetów, a następnie powiedzenie o tym drugiej osobie. Bez agresji i wyrzutów, na spokojnie. Spróbujmy się dowiedzieć, z czego wynika to ciągłe demotywowanie i krytykowanie.

 

Co dalej?

Wszystkiego nie da się rozwiązać podczas jednej rozmowy. Nie należy jednak rezygnować z prowadzenia dalszych, mimo że rozwiązanie nie przyjdzie od razu (być może konkretne postępowanie zostało wyniesione z domu rodzinnego i nie jest do końca uświadomione).

Cierpliwość w tym względzie jest wskazana. Jeśli rozmowy kończą się kłótniami, można na wstępie napisać list i wyjaśnić w nim to, co nam przeszkadza. Czasem forma pisemna wypowiedzi pozwala na uporządkowanie myśli i emocji. Jeśli mimo wszystko podobne zachowania będą się powtarzać, warto zastanowić się nad celem dalszej relacji.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail