Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Słownik kobiet: Samotność

UŚMIECHNIĘTA KOBIETA
Natasha Kasim/Unsplash | CC0
Udostępnij

Uwielbiam patrzeć na młode, piękne, atrakcyjne, mądre, niezależne kobiety, które wiedzą, czego chcą i mają odwagę po to sięgać. Które stają w prawdzie wobec swoich potrzeb i pragnień. Dla których małżeństwo to coś więcej niż zapełniacz samotności.

Komunikat kulturowy donosi, że kobiecie samotnie żyć nie wypada (na każdym etapie rozwoju). W przypadku samotnego mężczyzny mało kto pyta o to, czy jest mu z tym dobrze, czy nie. Wiadomo, że dobrze. Gdy przyjdzie pora, pozna kogoś, oświadczy się, ożeni. Kobieca samotność pełna jest dramatu. Łez. Potrzeby wsparcia. Niesłabnącego nigdy napięcia. Krzyku o treści: Rozmiękam! Niech ktoś przerwie tę mękę!

 

Oceny, czyli coś jak dotarcie do wsi na ulicę Wiejską

Pamiętam, jak pewnego razu, zamiast wyjechać na trasę Katowice-Łódź, GPS zawiódł mnie do jakiejś podopolskiej wioski na ulicę… Wiejską. [Tamtą sytuację tłumaczę zasłuchaniem się w najnowszą płytę Julii Marcell i ogólnym emocjonalnym jej przyjęciem]. Owo samochodowe „wykołowanie” przywołuje we mnie uczucia podobne do tych, w których młoda (mniej lub bardziej) dziewczyna przychodzi na ślub swojego – dajmy na to – kuzyna, niezasilona męskim towarzyszem u boku. I jeszcze jest uśmiechnięta.

W rodzinie, przyjaciołach i nie wiadomo po co zaproszonych, nigdy nie odwiedzanych wujkach i ciotkach rodzi się z wolna dezorientacja, niepokój, w końcu – szok. Padają pytania w stylu: Czy wszystko z nią w porządku? Co drudzy próbują wyodrębnić w niej jakieś wady, przypominając sobie wydarzenia z jej wczesnego dzieciństwa bądź nieśmiałego dojrzewania, kiedy to na imprezach rodzinnych skwapliwie sięgała po roladę z kluskami. „Acha! Pewnie to dlatego, że zawsze tyle jadła!”. Oto przewina jej singielstwa.

 

To jakaś wielka strata nigdy nie być… z sobą samą

Samotna kobieta wywołuje ciekawość, konsternację lub kapkę politowania. Na pewno na kogoś czeka. Na pewno nie jest to jej wybór. Bo przecież, gdyby tylko ktoś się pojawił, ktokolwiek, brałaby jak leci. Czemu więc nadal obnosi się ze swym singielstwem? Domnieniania są następujące: brak powodzenia. Zbyt wysokie wymagania. Ogólna niedyspozycja.

Mocno zapadły mi w sercu słowa pewnej mojej koleżanki, kiedy opowiedziała mi, że nigdy nie miała w swoim życiu takiego momentu, w którym była sama. Zawsze miała chłopaka. Najpierw jednego, potem drugiego i jeszcze kilku. Ostatni stał się jej narzeczonym, a potem mężem. Rozbłysła we mnie wtedy myśl, że to jest jakaś wielka strata nigdy nie być po prostu… z sobą samą.

Że – choć w danej chwili można mieć co do tego faktu różne uczucia – to fundamentalna rzecz przeżyć kilka lat o własnych siłach. Utwierdzić się w swojej sile. Poznać własne słabości. Zrobić porządek z sobą. Pokochać się. Zaprzyjaźnić. Zakumplować. Rozwinąć przed sobą czerwony dywan. Moja koleżanka powiedziała mi, że samotność zawsze ją przerażała. Że instynktownie lgnęła do mężczyzn i uciekała od samej siebie.

 

W samotności nie chodzi o to, aby ją ominąć

Samotna kobieta wciąż traktowana jest z dużą dozą nieufności i krytyki. Jeżeli nikogo nie ma, na pewno skrywa jakieś wstydliwe tajemnice. Jest egotyczką. Albo feministką. Mało komu (tak od razu) przychodzi do głowy, że kobieca samotność nie ma w sobie nic uwłaczającego, nienaturalnego czy podejrzanego. Że jest jednym z etapów naszego życia. Że chodzi o coś więcej niż to, aby ją ominąć. Chodzi o to, aby dobrze ją przeżyć.

O obyczajowym trudzie w przyjęciu kobiecego singielstwa lub innych egzemplifikacji samotności świadczą pytania, którymi notorycznie nas się zarzuca: „I co, masz kogoś?”. „Nie wyszło? Czemu?”. „Taki fajny chłopak, może jeszcze do siebie wrócicie?”.

Dziwią też komentarze wygłaszane moralizatorkim tonem, gdy dziewczyna-samotniczka bierze kredyt na mieszkanie, dobrze zarabia, dostaje awans. Słyszy się wtedy o „silnych kobietach”, które są „trudne” dla mężczyzn, bo wiadomo, że oni wolą takie bardziej bezbronne, efemeryczne. Wciąż jeszcze nie konotujemy z faktem, że kobiety także pragną spełnienia swoich pasji i pragnień. Że chcą to robić nie dlatego, aby zapełnić czymś czas „do małżeństwa”, ale po prostu dlatego, że chcą. Że podejmują świadome decyzje.

 

Sięgaj po to, czego pragniesz

Napiszę to szczerze – to strasznie seksistowskie mówić młodej kobiecie, że to jej wygórowane oczekiwania winne są temu, że „wciąż jest sama”. W czasach, gdy w końcu możemy w pełnej wolności decydować o naszym życiu, nie ma mowy o „nadmiarowych” potrzebach. Chodzi o to, że w końcu zaczęłyśmy je wyrażać i że świat, w tym mężczyźni, są do tego niezbyt przyzwyczajeni.

Uwielbiam patrzeć na młode, piękne, atrakcyjne, mądre, niezależne kobiety, które wiedzą, czego chcą i mają odwagę po to sięgać. Które stają w prawdzie wobec swoich potrzeb i pragnień. Dla których małżeństwo to coś więcej niż zapełniacz samotności. Które mimo całego dojmującego nacisku otoczenia i własnych doświadczeń potrafią powiedzieć „tak” lub „nie” w nieoczywistych sytuacjach. Stracić coś, by zyskać wolność i prawdziwą miłość, czasem oznaczającą wybranie siebie i kolejnego, nowego kierunku.

Samotne dziewczyny mają starte buty i zahartowane serca. Dają całej kobiecości coś, co nas wszystkie stawia na nogi – przekonanie o tym, że nikt ani nic nie jest wymiernikiem naszej wartości. Że możemy sięgać, świadomie i bez presji po to, co otwiera nas na życie.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail