Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Prosimy, pomóż nam ocalić w naszych braciach nadzieję. Złóż deklarację
Aleteia

Sophie Scholl: studentka kontra Hitler

SOPHIE SCHOLL
EAST NEWS
Udostępnij

„Czy wyobrażacie sobie rozmiar hańby, która spadnie na nas i na nasze dzieci, kiedy wszystkie zbrodnie nazistów ujrzą światło dzienne?” - pytała dwudziestoletnia Sophie Scholl w jednej z ulotek, jakie tajna organizacja „Biała Róża” rozprowadzała w III Rzeszy. Dobrze wiedziała, co grozi studentce, która w taki sposób występuje przeciw Hitlerowi.

Kilka lat wcześniej, gdy chodziła jeszcze do liceum, Sophie była kierowniczką żeńskiej sekcji Hitlerjugend. Stopniowo jednak coraz bardziej zaczynały przerażać ją metody, przy pomocy których Führer chciał budować Wielką Rzeszę Niemiecką. Jej rodzinę łączyły kontakty zarówno zawodowe, jak i towarzyskie z wieloma Żydami. Widziała, jak najpierw próbują się ukrywać, a potem znikają bez wieści.

 

Sophie Scholl: Nie chcę, aby Niemcy wygrali

Po skończeniu liceum od razu chce iść na studia, ale zgodnie z ówczesnym prawem musi najpierw przez pół roku pracować w paramilitarnych organizacjach – „Służbie Pracy” i „Pomocniczej Służbie Wojennej”. To tu poznaje Polaków wywiezionych do Niemiec na przymusowe roboty i widzi, jak są traktowani.

Jej brat Hans zostaje wysłany na front wschodni, a Sophie zastanawia się, czy jeszcze kiedyś go zobaczy. Coraz mocniej czuje, że pomimo bycia Niemką nie chce, aby Niemcy wygrali wojnę. Nie chce zagłady Żydów, podporządkowania sobie Polaków, zastąpienia Boga, w którego mocno wierzy, Hitlerem.

Zaczyna studia – filozofię i biologię, a jej brat wraca do domu cały i zdrowy. Krótko później chłopak trafia jednak do więzienia za pozwolenie sobie w pracy na żartowanie z Führera. Sophie gra na flecie melodię „Moje myśli są wolne”. To dla niego i dla tych wszystkich ludzi w sterroryzowanej Europie, którzy wolność cenią wyżej od życia.

 

Prawda w ulotkach

Na uniwersytecie Sophie i jej brat Hans zaprzyjaźniają się z profesorem Karlem Munthem, jednym z niewielu intelektualistów, którzy żywią mocną niechęć względem Hitlera. To w jego salonie czytają zakazane książki – wśród nich „Wyznania” św. Augustyna i „Czarodziejską Górę” Thomasa Manna. Prowadzą filozoficzne dysputy o moralności i powinności stawienia oporu tyranowi. Motywuje ich chrześcijańska wiara. Siostra Inga wspomina później: „Chrystus stał się dla nich Bratem, który zawsze był z nimi, Prawdą, która dała odpowiedzi na ich pytania”.

Kilkoro studentów postanawia zrobić to, co leży w zakresie ich możliwości: będą drukować ulotki, w których opublikują informacje o okrucieństwach dokonywanych przez Niemcówwezwą wszystkich uczciwych ludzi do stawienia oporu. Chodzi o to, żeby odbiorcy ich przekazu nigdy nie mogli powiedzieć „nie wiedzieliśmy”. Umówili się, że będą wkładać je do skrzynek pocztowych i w miarę możliwości zostawiać w miejscach publicznych.

 

„Wolność” i „Precz z Hitlerem!”

Swoje działania prowadzą pod szyldem „Białej Róży”. W ulotkach podpisanych tą nazwą można przeczytać:

Nie ma nic podlejszego i bardziej niegodnego dla cywilizowanego narodu niż poddać się bez oporu rządom nieodpowiedzialnej kliki panujących.

Nie można podjąć dialogu z nazizmem. Od swojego zarania opierał się na oszukiwaniu i zdradzaniu bliźniego.

Każde słowa Hitlera to kłamstwo. Kiedy mówi „pokój”, myśli „wojna”, kiedy wzywa Opatrzność, przemawia przezeń Szatan.

Informują o masowym mordowaniu Żydów i polskiej inteligencji, o strasznym traktowaniu więźniów wojennych.

Pewnej lutowej nocy 1943 roku na ścianach monachijskich domów pojawiają się napisy „Wolność!” i „Precz z Hitlerem”. Stają się one prawdziwą sensacją, mieszkańcy zastanawiają się, kto mógł coś takiego zrobić. Gestapo już wie, że muszą złapać słynnych „malarzy”.

 

Aresztowanie „Białej Róży”

18 lutego 1943 roku Sophie z bratem idą korytarzem swojego uniwersytetu. Rozglądają się, wydaje im się, że są całkiem sami. Szybko rozrzucają ulotki pod drzwiami sal wykładowych.

Kilka chwil później zjawia się gestapo wezwane przez bardzo zadowolonego z siebie woźnego. Już wiedzą, że mają „malarzy” i powinni przykładnie ich ukarać. Znajdują przy nich projekt ulotki stworzony przez ich przyjaciela Christopha Probsta – ten „wpada” więc wraz z nimi. Rozpoczynają się przesłuchania. Sophie stara się całą „winę” brać na siebie, ale pozostali członkowie „Białej Róży” i tak szybko zostają złapani.

 

„To pan ma fałszywy światopogląd”

Przesłuchujący Sophie funkcjonariusz Robert Mohr próbuje przekonać ją do poparcia polityki Hitlera i przyznania się do błędu. Być może w jakiś sposób żałuje młodej dziewczyny. Daje jej ostatnią szansę, pytając: „Panno Scholl, czy gdyby pani to wszystko dobrze przemyślała, dałaby się pani wciągnąć w tę sprawę?”. „Robiłabym wszystko tak samo, bo to nie ja, ale pan ma fałszywy światopogląd” – słyszy w odpowiedzi.

Kilka dni później Sophie staje przed sądem. „Zdrada stanu przez wspomaganie wroga, osłabianie sił zbrojnych i zwalczanie narodowego socjalizmu” – głosi akt oskarżenia. Za coś takiego kara może być tylko jedna i zostanie wykonana niezwłocznie.

 

Torujemy drogę

„Niezwłocznie” oznacza tutaj „jeszcze tego samego dnia”. Strażnicy, łamiąc więzienny regulamin, pozwalają Sophie spotkać się z rodzicami i – również skazanym na śmierć – bratem. Tata szepce na pożegnanie, że jest z niej dumny.

Wyrok wykonano na gilotynie. Kat zapewniał później, że nie widział jeszcze, aby ktoś tak godnie umierał.

Przed śmiercią Sophie miała sen, w którym sama spada w przepaść, ale udaje jej się uratować dziecko symbolizujące ideę „Białej Róży”. „My torujemy drogę do lepszego świata, ale wcześniej musimy umrzeć” – to ostatnie słowa, jakie Sophie skierowała do swojej towarzyszki z celi.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail

Miliony czytelników z całego świata – a wiele tysięcy z nich to chrześcijanie z Bliskiego Wschodu – szukają na Aletei inspiracji, informacji i nadziei. Prosimy, wesprzyj nawet niewielką kwotą arabską edycję naszego portalu.