Aleteia logoAleteia logo
Aleteia
sobota 31/10/2020 |
Św. Alfonsa Rodrigueza
home iconFor Her
line break icon

Duchowe lektury, które ratują moje macierzyństwo

KOBIETA CZYTA KSIĄŻKĘ

Shutterstock

Marlena Bessman-Paliwoda - publikacja 12.07.18

Idąc do mam takich jak ja – z małymi dziećmi, gwarem, który jeszcze trwa, pieluchami wysypującymi się z kosza i toną prasowania na „krześle, które jest w każdym domu”, widzę, że kryzys to normalna część macierzyństwa. Tylko jak to dobrze przeżywać, tak z wiarą i sercem otwartym, nie zaś z narzekaniem i słowami, że „po co mi to było”? Do pionu ustawiają mnie moje biblioteczne perełki.

O macierzyństwie napisano wiele. Czasami mam wrażenie jednak, że większość zdań o byciu mamą to górnolotne stwierdzenia, które ulgę i pocieszenie przynoszą na chwilę, nie dając sercu i duchowi tego, co mogłyby dać – rozwoju, chęci pójścia dalej i głębiej w macierzyństwo. Bez szukania ucieczek od bycia mamą, wymówek od tego, żeby dać sobie i dziecku komfort bycia po prostu szczęśliwymi po Bożemu. Oto moje perełki, które na mamowe życie pomagają mi spojrzeć inaczej, często po prostu jaśniej.

Dużo dajesz z siebie, a nie potrafisz przyjmować? 

Zmierzenie się z tą smutną i nieco trudną na początku prawdą – wszak to pewien symptom wszędzie wpełzającej jak karaluch pychy – przyniosło jednak dobre skutki. Kiedy tylko sobie już to uświadomiłam, po tych prawie trzydziestu latach życia, to zaczęłam pytać: No, dobrze. Ale co teraz? Przyjmować nie nauczę się, radośnie rozkładając ręce. Komuś, kto nie ma problemu z przyjmowaniem, może się wydawać, że tak to po prostu ma wyglądać. Tylko że blokada jest głębiej… Jako że świat wiary jest światem „przypadków” (przypadek – świeckie imię Ducha Świętego), jakieś dwa dni później do mojego domu na Sezamkowej zawitała książka ks. Jacquesa Philippe „Gdybyś znała dar Boży. Nauka przyjmowania”. Kiedy zobaczyłam tytuł, zastygłam i przy pierwszej wolnej chwili zabrałam się do czytania. Traktuję tę książkę jak „terapię”, bo każde kolejne zdanie to materiał do wcielenia w życie. W moim przypadku nie da się tej książki przeczytać i odłożyć. Po prostu do niej wracam. A dlaczego?

 Bóg nie zbawi nas bez naszej współpracy. Boża miłość jest nam dana za darmo, ale może być w pełni przyjęta tylko jako odpowiedź udzielona z całej naszej dobrej woli. Jest więc miejsce na ludzki wysiłek, ale trzeba właściwie go umieścić. Nie praktykować pysznego lub niespokojnego perfekcjonizmu, ale przeżywać dzień po dniu to, o co jesteśmy proszeni, w prostocie, łagodności, pokoju, pokorze i ufności, opierając się na Bogu, nie na nas samych. Nie niepokojąc się ani nie zniechęcając, kiedy dotykamy własnych granic, ale akceptując je pokornie i spokojnie. (Jacques Philippe „Gdybyś znała dar Boży. Nauka przyjmowania”, W drodze, Poznań 2017)

Dotykanie własnych granic w macierzyństwie to jeden z trudniejszych odcinków drogi w życiu – dla mnie na pewno. Mam się jednak nie zniechęcać i nie niepokoić. Do takich zdań potrzebuję wracać.


CHLEB

Czytaj także:
Franciszek: Gdy chleb spadnie ze stołu, podnieś i ucałuj. Doceńmy to, co proste!

Słowa „proszę brać przykład z Matki Bożej” cię nie przekonują? 

Kocham Matkę Bożą. Jednak czasami trudno mi odpowiedzieć na pytanie „co Maryja zrobiłaby na moim miejscu? Jak by się zachowała?”. Tak szczerze, to pytanie padło w mojej głowie tylko raz. Słowa „proszę brać przykład z Matki Bożej” brzmią dla mnie jak poemat po wietnamsku, bo w maryjności stawiam powolne kroki. Inspirują mnie jednak kobiety czerpiące od Maryi garściami.

Pewien kapłan polecił mi książkę Patti Gallangher Mansfield. „Dla mnie to była… po prostu książka o takim prostym życiu i wierze, ale kobiety ze wspólnoty się nią zachwycają” – powiedział. Zachwyciłam się nią i ja. Lubię wracać do historii z domu, które opowiada Patti, jej potyczek, przemyśleń, historii małżeńskiej sprzeczki z wieszakami w tle. Wszystko bowiem przepojone jest (tu nie ma przesady i słodzenia) wiarą. Ta książka to przede wszystkim świadectwo wiary kobiety, żony i matki, przepojone prostotą i mądrością spostrzeżeń. W jednej z historii przywołuje opowieść swojej przyjaciółki, Marilyn, która po urodzeniu piątego dziecka szukała czasu na modlitwę. Kiedy zaczynała się modlić, dziecko się budziło. Ta jednak próbowała przedłużyć czas modlitwy mimo to. Na modlitwie zrozumiała, że bycie mamą to jej służba. Wstała i poszła utulić dziecko. Puenta Patii brzmi:

Być może nie masz małego dziecka, lecz z pewnością w twoim otoczeniu są inne owce [Pana]. Może to być nadąsany nastolatek, zniechęcony małżonek, niedołężny rodzic, samotny sąsiad, ktoś, kto potrzebuje orzeźwienia, pocieszenia i pożywienia twoją miłością. Sam Jezus czeka na ciebie w takich osobach. (Patti Gallagher Mansfield, „Świętość w zasięgu ręki”, Łódź 2011)


PORADNIKI KOBIECE

Czytaj także:
Moje ulubione babskie poradniki (i dlaczego je czytam)

„Mam dość” kontra Jezusowe lilie

Zastanawiam się, czy istnieją mamy bez kryzysów macierzyńskich. Słuchając dojrzałych mam z dziećmi w moim wieku lub starszymi, czasami odnoszę wrażenie, że tylko ja mam problem ze zmęczeniem czy krzyczącą pustką w głowie, która aż wylewa się uszami… Idąc do mam takich jak ja – z małymi dziećmi, gwarem, który jeszcze trwa, pieluchami wysypującymi się z kosza i toną prasowania na „krześle, które jest w każdym domu”, widzę, że to… normalne. Tylko jak to dobrze przeżywać, tak z wiarą i sercem otwartym, nie zaś z narzekaniem i słowami, że „po co mi to było”?

Do pionu ustawiają mnie o. Dolindo Ruotolo i o. Pio.

W twoim domu to ja mam zbierać lilie, a liliami mają być twoje dzieci. Ty je zasadziłaś i ty masz je pielęgnować. Jeśli się zniechęcasz i nudzisz, to nie pielęgnujesz ich, lecz mimowolnie je zasuszasz i łamiesz. (Ks. Dolindo Ruotolo, „Jezus do serca mam”, Warszawa 2018)

Więcej przeczytaj tutaj: „Ojciec Dolindo do mam: zaniedbania nadrabiaj modlitwą”

Bądź dzielna w każdej sytuacji, w jakiej Jezus zechce cię postawić, tak żeby całe twe serce należało do Niego, bo nie ma nic lepszego dla Ciebie. (365 dni z ojcem Pio, Poznań 2015)

Więcej przeczytaj tutaj: „O. Pio odpowiada na 7 problemów mam

Nie ma pracy małej i niepotrzebnej…

Czasami trzeba się na książkę obrazić i nią rzucić, by po roku zobaczyć, że to balsam na codzienne potyczki… U mnie tak właśnie było z „Dziejami duszy” św. Teresy od Dzieciątka Jezus. Mała Tereska dużo zdrabnia, pisze o kwiatkach – co mi to da? – myślałam. Aż postanowiłam po roku wrócić do tego dzieła, słuchając go przy gotowaniu obiadu. Codziennie po kawałku. Oczywiście, potem zastanawiałam się, jakim cudem nie pokochałam Teresy z Lisieux w czasie naszego pierwszego spotkania. Uczy bowiem tego, co św. Faustyna w swoim „Dzienniczku” czyli, że w zakonie nie ma żadnej małej pracy. W domu, dobra mamo, także nie ma żadnej małej pracy. Każda jest dobra i potrzebna. Inne myśli Teresy:

Prawdziwa miłość bliźniego polega na tym, że znosi się wszystkie wady bliźniego, nie dziwi się jego słabością i pokazuje się, że jest się zbudowanym jego najmniejszymi cnotami.Jakże słodka jest droga miłości. To prawda, że można ciężko upaść, można popełniać niewierności, ale miłość, która potrafi wszystko obrócić na swoją korzyść, w mgnieniu oka zniweczy wszystko, co może nie podobać się Jezusowi, pozostawiając na dnie serca jedynie pokorę i głęboki pokój.Zrobiłam bowiem następujące spostrzeżenie: kiedy spełnia się swój obowiązek nigdy o tym nie mówiąc, wówczas nikt tego nie zauważy, niedoskonałości przeciwnie, natychmiast się ukazują…

Dla kobiet chętnych pójściem podobnym tropem ponawiam tytuły. Owocnego odkrywania!

  1. Jacques Philippe, „Gdybyś znała dar Boży. Nauka przyjmowania”, wyd. W drodze, Poznań 2017
  2. Patti Gallagher Mansfield, „Świętość w zasięgu ręki”, Łódź 2011
  3. Dolindo Ruotolo, „Jezus do serca mam”, Warszawa 2018
  4. „365 dni z ojcem Pio”, wyd. W drodze, Poznań 2015
  5. Św. Teresa od Dzieciątka Jezus, „Dzieje duszy”, wyd. Karmelitów Bosych, 2013


NAJLEPSZE RELIGIJNE KSIĄŻKI WSZECHCZASÓW

Czytaj także:
Duchowe the best of. 10 religijnych książek, których nie można nie znać

Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia jest aktualizowana codziennie i publikowana w ośmiu językach: po francusku, angielsku, arabsku, włosku, hiszpańsku, portugalsku, polsku i słoweńsku.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Tags:
kryzysksiążkimacierzyństwo
Modlitwa dnia
Dziś wspominamy świętego...





Top 10
Philip Kosloski
5 świętych, których ciała nie uległy rozkłado...
Theresa Aletheia Noble
Dobra spowiedź. 10 cennych rad od księży
Mathilde de Robien
Imiona, które noszą w sobie pieczęć Boga. Moż...
ABORCJA
Michał Lubowicki
Twoja wiara nie ma nic do rzeczy w kwestii ab...
PAPIEŻ PRZYTULA CHOREGO MĘŻCZYZNĘ
Marine Soreau
„Papież nie bał się mnie objąć”. Opowieść czł...
ST JOSEPH,THE WORKER CARPENTER, JESUS,CHILDHOOD OF CHRIST
Philip Kosloski
Ta starożytna modlitwa do św. Józefa podobno ...
Redakcja
Cytat z Biblii dla ciebie na dziś [28 paździe...
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail