Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

W polskim kalendarzu mamy nowe święto. Kryją się za nim dramatyczne wydarzenia

MICHNIÓW
Udostępnij

Po raz pierwszy obchodzimy nowe święto państwowe – Dzień Walki i Męczeństwa Wsi Polskiej, ustanowione 29 września 2017 r. przez Sejm RP w hołdzie mieszkańcom polskich wsi „za ich patriotyczną postawę w czasie II wojny światowej”.  

Za wyborem daty kryje się dramatyczna historia niewielkiej wsi Michniów w woj. świętokrzyskim. To właśnie tam 12 lipca 1943 r. Niemcy rozpoczęli brutalną, dwudniową pacyfikację. Mieszkańcy Michniowa już we wrześniu 1939 r. pomagali uchodźcom i wycofującym się żołnierzom Wojska Polskiego. Z ich pomocy korzystał m.in. oddział mjr. Henryka Dobrzańskiego „Hubala”. Michniów był także siedzibą sztabu świętokrzyskich zgrupowań AK, dowodzonych przez por. Jana Piwnika ps. „Ponury”. Wielu mieszkańców wsi było członkami AK i aktywnie współpracowało z partyzantką (np. sklep rodziny Materków był punktem kontaktowym dla oddziałów „Ponurego”, a większość dostarczanego partyzantom prowiantu pochodziła właśnie z Michniowa).

Decyzja o pacyfikacji wsi zapadła w wyniku donosów jednego z konfidentów, najprawdopodobniej ppor. Jerzego Wojnowskiego ps. „Motor”, ulokowanego w oddziale „Ponurego”.

Niemcy przyjechali do wsi z listami nazwisk mieszkańców zaangażowanych w partyzantkę. Z domów wywlekano mężczyzn i chłopców. Szybko padły pierwsze strzały. Według relacji świadków jako pierwsi zginęli dwaj bracia Antoni i Jan Gołębiowscy, zastrzeleni podczas przemarszu na punkt zborny, w którym sprawdzano tożsamość więźniów. Na figurujących na listach dokonywano egzekucji strzałem w głowę, innych na miejscu na terenie domostw i zabudowań gospodarczych.

Nielicznym udało się przeżyć masakrę. W pobliżu miejscowej szkoły ustawiono w szeregu 18 mężczyzn. Niemcy po sprawdzeniu ich tożsamości zamordowali 17 z nich. Śmierci uniknął tylko Józef Dupak. Nadzorujący kontrolę dokumentów Niemiec pozwolił mu oddalić się, gdy zobaczył zniszczone ciężką pracą dłonie, które w jego mniemaniu miały stanowić dowód, że więzień nie może mieć nic wspólnego z partyzantką.

Z Michniowa wyprowadzano kolejne grupy mieszkańców wsi. Nie wszyscy mieli tyle „szczęścia”, żeby zginąć od kul. Wielu spłonęło żywcem w jednej z czterech stodół, znajdujących się na południu wsi. Dziesięć osób zostało deportowanych do obozów koncentracyjnych, a osiemnaście wywieziono na roboty przymusowe.

Zachował się wstrząsający raport, jaki w dzień po pacyfikacji napisał SS-Hauptsturmführer Karl Essig, dowódca placówki SD Kielcach. Essig informował, że „przy przeczesywaniu terenu siłami policji porządkowej zostało zastrzelonych 56 osób podejrzanych o bandytyzm. Większość z tych zastrzelonych pochodzi z Michniowa. Przy przeglądaniu wsi spaliły się różne obiekty, ponieważ chowały się tam osoby, które próbowały stawiać opór”.

 

Odwet „Ponurego”

Oddział „Ponurego” wziął odwet na Niemcach. Wielu jego żołnierzy pochodziło lub znało mieszkańców wsi. W noc następującą po pacyfikacji partyzanci zatrzymali pociąg relacji Kraków-Warszawa i przypuścili szturm na wagony Nur für Deutsche (Tylko dla Niemców). Doszło do zaciekłej walki, w której zginęło lub odniosło rany kilkunastu Niemców. Na ścianach zdobytych wagonów partyzanci wyryli napisy „Za Michniów”, jasno deklarując powód zaatakowania transportu.

 

Niemcy znów mordują w Michniowie

13 lipca Niemcy ponownie przyjechali do wsi i wymordowali znajdujące się tam osoby. Wielu z mieszkańców wsi zastrzelono w ich domach, wrzucano granaty do zabudowań, wiele osób zastrzelono po drodze na polach, drogach i podwórzach. Zabudowania po splądrowaniu były podpalane, część z nich ze znajdującymi się w środku ludźmi.

Najmłodszą ofiarą masakry był dziewięciodniowy Stefan Dąbrowa. Jak wynika z zachowanych zeznań babcia i matka chrzestna wracały z kościoła, gdzie mały Stefan został ochrzczony. Jego matka nie mogła wziąć udziału w chrzcie, słaba po niedawnym porodzie. Ojciec zginął 12 lipca w pierwszej pacyfikacji wsi. Powracające z kościoła kobiety zostały wraz z dzieckiem zapędzone do jednej ze stodół i spalone żywcem.

 

 

Upamiętnienie ofiar zbrodni

Ofiarą masakr dokonanych padło co najmniej 204 mieszkańców Michniowa. W dwa dni później mieszkańcy sąsiednich wsi pogrzebali szczątki michniowian w jednej wspólnej mogile nieopodal szkoły. Niemcy nie zgodzili się jednak na postawienie krzyża, a nawet nakazali zaoranie grobu.

W kilka dni później harcerze z Szarych Szeregów postawili przy torach kolejowych linii Warszawa-Kraków dwie widoczne z okien pociągów tablice z napisami w języku niemieckim. Na jednej z nich znalazł się napis „Niemiecki Katyń”, na drugiej: Waffen SS zamordowało we wsi Michniów 200 mężczyzn, kobiet i dzieci, a wieś spaliło. Niemcy zakazali odbudowy wsi i uprawy okolicznych pól. Ocalałych mieszkańców Michniowa traktowano jak wyjętych spod prawa i starano się wyłapywać.

Po wojnie wieś została odbudowana i stała się symbolem niemieckich zbrodni dokonanych we wsiach polskich w czasie okupacji. Obecnie znajduje się tam Mauzoleum Martyrologii Wsi Polskich. Od dziś o martyrologii i bohaterskiej postawie mieszkańców polskiej wsi przypomina także nowe święto państwowe.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail