Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Słownik kobiet: przemoc

KOBIECA ŁZA
Luis Galvez/Unsplash | CC0
Udostępnij

Na słabszym zawsze można się wyżyć. Można go umniejszyć. Można przekroczyć granicę. Myślę, że właśnie taka jest główna geneza przemocy wobec kobiet.

Mówienie ci, że masz fajny tyłek. Pogwizdywanie. Używanie wobec ciebie pogardliwych słów. Wywieranie presji. Wyśmiewanie. Ignorowanie. Lekceważenie twoich kompetencji i wiedzy. Uprzedmiotowienie ciała. Nadużycia fizyczne. Zmuszanie cię do rzeczy i postaw, które są sprzeczne z tobą. Manipulowanie. Szantażowanie. Używanie siły, władzy, argumentów – także tych religijnych – po to, aby wymóc na tobie określone działanie. Przemoc. Dziś opowiem o niej.

Przemoc wobec kobiet przybiera różne formy. Doświadczamy jej w domu, w szkole, w pracy, w przypadkowych miejscach, w rodzinach, w małżeństwach, w związkach. Kiedy nas spotyka, nie potrafimy się bronić lub bronimy się samotnie. Ulegamy perswazji, naciskom społecznym i wtłaczamy w siebie poczucie winy. „Spoko, nic nam nie jest”. Bo przecież to my, kobiety prowokujemy te sytuacje. Jesteśmy rąbnięte bądź histeryczne, zbyt emocjonalne albo przewrażliwione. Winne.

 

Geneza przemocy i reagowanie

W obiegowej opinii kobieta uważana jest za drugą płeć, tzn. rola istoty z przetrąconym barkiem, nadmierną reakcją lub słabą głową przypisywana jest nam niemal z automatu. Męskie – silne, transparentne, twarde, pochłania kobiece. Kobiece, czyt. gorsze. Jeśli gorsze to i czemuś podporządkowane. Doczepione do „wyższej, ewentualnie, przodującej formy życia”. Na słabszym zawsze można się wyżyć. Można go umniejszyć. Można przekroczyć granicę.

Myślę, że właśnie taka jest główna geneza przemocy wobec kobiet. Oto powód niekończących się usprawiedliwień lub przekłamań w stylu: „Przesadza”, „Nic takiego jej się nie stało”. Gdy czwartoklasistka wkurzy się, bo jej rówieśnik pociągnie ją za ramiączko od stanika, zanim ktokolwiek zastanowi się nad całą sprawą, już gdzieś z tyłu głowy przypisuje jej nadmiarowość w reakcji, tzw. brak dystansu. Kulturowy przekaz oscyluje gdzieś wokół zdania – kobiet nie trzeba traktować poważnie, szczególnie kiedy krzyczą lub się bronią. Gdy mówią, że coś nie jest dla nich ok i to szczególnie w momencie, gdy męski świat (czyt. świat władzy) kiwa głową w przekonaniu o tym, że nic się nie dzieje.

 

Cierpienie, od którego nie uciekamy

Idę chodnikiem, w moją stronę kieruje się klasa. Nagle jedna z dziewczyn wpada na mnie niejako „rykoszetem”. Otyła, duża, trochę otumaniona, wyróżnia się spośród wątłej grupy rówieśników. Ktoś ją na mnie popchnął. Zabawa. Śmiech. Nabijanie się. Ona uważa, że nic się jej nie stało. Że to w porządku. Cieszy się uwagą otoczenia.

Inna kobieta kilkadziesiąt lat tkwiła w małżeństwie, w którym dzień w dzień doświadczała przemocy psychicznej. Z roku na rok słabły jej przyjaźnie. Została tylko praca w rodzinnej firmie i dzieci. Nie została pozbawiona wszystkich praw, jednakże korzystanie z nich przebiegało pod ścisłą kontrolą męża. W którymś momencie coś w tej kobiecie pękło. Odeszła od niego. Zaczęła wracać do sił, do siebie, do życia.

Kobiety myślą, że cierpienie mieści się w granicach ich rzeczywistości. Szczególnie, jeśli chodzi o związki z mężczyznami (nie tylko te seksualne). Zacznijmy od najbardziej trywialnych – ojciec i córka, a zakończmy na najgłębszych – ja i Bóg. Kobiety stają na głowie, aby sprostać (męskim) wymaganiom. Zmieniają się fizycznie i wydziedziczają wewnętrznie. Przemoc jest wierną towarzyszką takich metamorfoz. „On nie chce, abym spotykała się z przyjaciółkami”. „On pracuje, ja zajmuję się dziećmi i domem, nie ma mowy o powrocie do pracy”. „To moja wina, gdybym go nie zdenerwowała, nic by się nie wydarzyło”.

 

Nie pisnąć, nie zapłakać, wytrzymać

Godzimy się na przemoc między innymi dlatego, że zdecydowałyśmy się (mniej lub bardziej świadomie) na powielanie kulturowego wzorca, w którym to męskie stało się równowartością decydowania, a kobiece – podporządkowania. Czasem nie zdajemy sobie sprawy, jak głęboko zakorzeniło się w nas to myślenie. Bierzemy na siebie ciężary nie do uniesienia. Jakie konkretnie? Innych ludzi. Szczególnie tych toksycznych, zatwardziałych w swoim myśleniu, niereformowalnych. Nosimy na sobie naszych mężów, ojców, dzieci, teściów, matki i uważamy, że musimy przejść z nimi całe życie. Nie pisnąć. Nie zapłakać. Wytrzymać.

Przemocą jest zablokowanie nam dostępu do samych siebie. Do naszych umysłów. Do naszych wewnętrznych pokładów. Do kont bankowych. Do dróg, którymi chcemy iść. Do przyjaciół. Do wsparcia. Do możliwości zdobywania nowych umiejętności. Przemocą jest wydzielanie tygodniowej pensji, mówienie, jak mamy się ubierać oraz oczekiwanie, że bez zająknięcia będziemy znosić rodzinne, chore układy. Przemocą jest wymuszanie milczenia i zgody na sytuacje, które rujnują nasze zdrowie psychiczne, wywołują lęk i niepokoje. Przemocą jest wyzywanie, ośmieszanie, stałe krytykowanie naszego myślenia, pragnień, wartości. Przemocą jest szantażowanie nas w kwestiach seksu, szczególnie w małżeństwie. Mówienie, że jeśli coś zrobimy to wszystko się zmieni. Łamanie nas na kole czyichś oczekiwań.

 

Nowa kobieta – macica, serce, umysł

Potrzebujemy odnowić nasze spojrzenie. Potrzebujemy, aby nasze macice, serca i umysły znów stały się bezpiecznym dla nas miejscem. Potrzebujemy całkowicie zrzec się przekonania, że bycie kobietą daje innym niepisemną zgodę na przekraczanie granic. Na krzywdę.

W jakimkolwiek miejscu życia byś nie była, masz prawo czuć się bezpiecznie. Masz prawo być gdzie chcesz, sama lub przy kimś, zasypiać spokojnie i budzić się z nadzieją na nowe. Masz prawo do wolności. Masz prawo sięgać po nią. Bo – możesz wierzyć mi na słowo – nawet w najbardziej zranionej kobiecie kryje się ta nowa, do której nikt zły nigdy nie miał i nie będzie miał dostępu.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail