Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Jeśli potrzebujesz pomocy, powiedz o tym. Walcz o siebie! Jesteś ważny!

Udostępnij

Niedawno Aleteia opublikowała poruszającą galerię uśmiechniętych zdjęć, za którymi skrywał się dramat. Depresja, myśli samobójcze, a nawet próby – kilka z nich zresztą udanych. Fotografie w żaden sposób nie zdradzały, że za pozornym szczęściem istnieje druga, ciemna strona życia. Tekst kończył się apelem, by być wrażliwym na cierpienie drugiego człowieka. We mnie zrodził się apel do osób, które doświadczają rozpaczy.

Przejrzałam te zdjęcia kilka razy. W większości zostały zrobione prawdopodobnie dla mediów społecznościowych. Czasami jako selfie, innym razem przez bliskich. To zdjęcia, które mają pokazać życie od najlepszej, uśmiechniętej, społecznie akceptowalnej strony. Adresowane do „wszystkich” – i do nikogo w szczególności. Opowiadające o nas jakąś osobistą historię, jednocześnie wydaną na publiczną ocenę. Umieszczane w miejscu łamiącym wyobrażenia o intymności – i zarazem najbardziej anonimowym. Nadawanie tam swojego s.o.s pomnaża tylko cierpienie. Dlatego proszę, spróbuj czegoś innego.

 

Co robić, gdy cierpię?

1. Jeśli jesteś spragniony czyjejś obecności, jeśli masz poczucie, że toniesz w bezkresie smutku, cierpienia i emocjonalnego bólu – Facebook lub Instagram nie jest miejscem, w którym otrzymasz empatię i wsparcie, jakiego potrzebujesz. Mówi się wiele o „algorytmach”, ale generalnie algorytmem social media jest robienie pieniędzy na naszej tam obecności i czynienie nas swymi więźniami. Oferując pozory bliskości, odbierają nam szansę doświadczenia jej w realnym życiu. Potrzebujesz i zasługujesz na znacznie więcej.

 

2. Nie uśmiechaj się, kiedy cierpisz. Uśmiech jest mylnym sygnałem, że wszystko u ciebie dobrze. Twój uśmiech może jest OK dla anonimowej masy, która ściga się w udowadnianiu światu swojego sukcesu. Gdy uśmiech zniknie z twojej twarzy, może stracisz ileś osób, które mogą być z tobą tylko „na dobre”. Może jednak relacja z nimi nie jest aż tak wielką wartością, jak ci się wydaje. Na pewno są wokół ciebie ludzie gotowi przyjąć cię z twoim smutkiem.

 

3. Znajdź kogoś, komu możesz powiedzieć, jak bardzo jest źle. Czasem nie mówimy, by chronić innych; innym razem, by chronić samych siebie. Bo już tyle razy próbowaliśmy i wyszło z tego tylko jeszcze więcej bólu. W świecie, który opiera się głównie na rywalizacji – i wyjątku nie stanowią nawet, niestety, wspólnoty w Kościele – zawsze będzie nam jakoś towarzyszył strach przed odrzuceniem, gdy jesteśmy słabi. Na szczęście wielu jest ludzi, dla których współodczuwanie ma większą wartość niż ściganie się, a budowanie więzi oznacza dawanie drugiemu miejsca na jego ciężary. Możesz być zaskoczony, że przełamany lęk otworzy nieznaną dotąd przestrzeń porozumienia i wspólnoty doświadczeń.

 

4. Szukaj fachowej pomocy. Gdy zachęca cię do tego mąż, żona, przyjaciel. Gdy widzisz, że nie jesteś w stanie podołać sam albo twoje życie jest zagrożone. Szukaj terapeuty, który ma doświadczenie i podobne do ciebie wartości, skończył stosowne studia i specjalizacje oraz podlega regularnej superwizji. Koleżanka z pracy nie potrafi udzielić ci pomocy, jeśli masz myśli samobójcze. Potrzebujesz dyplomowanego, doświadczonego nurka, który zejdzie razem z tobą na głębiny i zacznie cię holować ku światłu. Który będzie umiejętnie i z szacunkiem towarzyszył twojej drodze poznawania siebie i rozwikłania swojego cierpienia.

 

Walcz o siebie!

Może nie znajdzie do ciebie klucza pierwszy specjalista z brzegu. Nic dziwnego, jesteśmy w końcu złożonymi i wyjątkowymi istotami. Szukaj do skutku.

Jeśli doświadczasz pustki, psychicznego bólu, braku nadziei i lęku, który paraliżuje i wyniszcza, oznacza to, że istnieją poważne przyczyny. Czy to będą zgromadzone na przestrzeni twojej historii straty, zranienia, krzywda czy inne powody – stan przewlekłego cierpienia psychicznego nie przechodzi sam.

Nie udowadniaj, jak dobrze dajesz radę. Nadaj swój sygnał s.o.s. Nie w mediach społecznościowych, gdzie twoja wiadomość zginie wśród aktualizacji statusów, wiadomości i śmiesznych filmików. Im bardziej czytelnie i w osobistym kontakcie z drugim człowiekiem opowiesz, jak jest źle, tym większą dajesz sobie i innym szansę. Odwagi. Twoje życie liczy się nieskończenie.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail