Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Czy dziewica konsekrowana musi być dziewicą? „Szokująca” odpowiedź 😉

Pexels
Udostępnij

Jak to jest: nie trzeba być dosłownie dziewicą, żeby zostać konsekrowaną dziewicą?

Media potrafią znaleźć szokujące informacje w najbardziej nieoczekiwanych miejscach, na przykład w instrukcji watykańskiej Kongregacji ds. Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego. Wszystkich, którzy mi nie wierzą, odsyłam do lektury artykułu w kanadyjskim Calgary Herald.

Autor tego tekstu odkrył, że nawet kobiety, które nie zachowały wcześniej całkowitej wstrzemięźliwości seksualnej czy fizycznego znaku dziewictwa, mogą złożyć śluby jako dziewice konsekrowane. Jak to więc: nie trzeba być dosłownie dziewicą, żeby zostać konsekrowaną dziewicą?

 

Instrukcja Ecclesiae Sponsae Imago

Od wielu lat w Kościele, także w Polsce, rośnie liczba kobiet, które rozeznają w sobie powołanie do życia jako dziewice konsekrowane (skrót: OV, czyli Ordo Virginum).

Ten stan w społeczności chrześcijan był obecny już w czasach apostolskich, możemy o nim przeczytać chociażby w listach św. Pawła (zob. 1 Tm 5, 5.9–10, 1 Kor 7,8). Jego obecny dynamiczny rozwój jest na pewno jednym ze znaków czasów, chyba jeszcze nie do końca odczytanym. W każdym razie stał się na tyle wyraźny, że wspomniana kongregacja wydała specjalną instrukcję Ecclesiae Sponsae Imago na temat tego, kim są dziewice konsekrowane, jak należy je formować, kto może zostać przyjęty do tego stanu i jaką rolę odgrywa on w Kościele.

I tam właśnie w punkcie 88 możemy przeczytać:

Musimy pamiętać, że danie świadectwa o dziewiczej, oblubieńczej i płodnej miłości Kościoła do Chrystusa nie poddaje się redukcji do czysto fizycznego symbolu integralności ciała. Jakkolwiek zachowanie całkowitej wstrzemięźliwości cielesnej lub praktykowanie czystości [seksualnej] we wzorcowy sposób są istotnym elementem przy rozeznaniu tego powołania, to nie stanowią jednak warunków, bez wypełnienia których zgoda na konsekrację nie jest możliwa (ESI 88; przekł. EW).

Jeśli wyrwiemy to zdanie z kontekstu całości, rzeczywiście może rodzić spore zdziwienie. Jednak taka jego lektura, o ile sprawdza się w przyciąganiu uwagi w mediach i jako clickbait, to w żaden sposób nie służy poznaniu prawdy.

 

Dziewica choć nie dziewica?

Po pierwsze, wyżej instrukcja wyraźnie stwierdza, że do tego stanu nie można przyjąć osób, które żyły w małżeństwie (i, w domyśle, są rozwiedzione; konsekrowani wdowy i wdowcy stanowią osobny stan w Kościele) czy znane są z tego, że wcześniej publicznie lub otwarcie wykraczały przeciw cnocie czystości (ESI 84).

Do kategorii tej należą m.in. nawrócone prostytutki, osoby, które żyły w związkach niesakramentalnych lub takie, które publicznie mówiły o swoim wcześniejszym nieuporządkowanym życiu seksualnym, np. dając świadectwo nawrócenia.

Zastrzeżenie to wynika z faktu, iż trudno konsekrować jako dziewicę kogoś, kogo całe dotychczasowe życie było zaprzeczeniem wartości tej cnoty. Tu rodzi się pewien problem, bo część tych kobiet po nawróceniu pragnie żyć w czystości – dla nich rozwiązaniem jest prywatny ślub złożony na ręce spowiednika.

Po drugie, powołanie do stanu dziewic może mieć osoba, która doświadczyła przemocy seksualnej. Nie ma już fizycznego znaku dziewictwa, ale w jej przypadku do aktywności seksualnej doszło wbrew jej woli. Z tego względu zamknięcie przed nią drogi do konsekracji byłoby jedynie wyrazem okrucieństwa.

Po trzecie wreszcie, instrukcja akcentuje indywidualność każdego przypadku. I tu wchodzą w grę podane w tekście zasady rozeznania powołania. Od fizycznego znaku dziewictwa istotniejsze jest to, czy kobieta decydująca się na konsekrację w tym stanie Kościoła jest dojrzała, jeśli chodzi o jej człowieczeństwo, oraz duchowo.

 

Jaka ma być osoba, która prosi o konsekrację?

Śluby można przyjąć od kobiety, która skończyła 25 lat, ma realistyczny obraz samej siebie, zna swoje słabe i mocne strony, potrafi budować zdrowe relacje z mężczyznami i kobietami, widzi wartość małżeństwa i macierzyństwa, potrafi w owocny sposób wykorzystać w budowaniu wspólnoty swoją zdolność do miłości, ma przygotowanie zawodowe i pracę pozwalające jej na samodzielne utrzymanie, umie radzić sobie z frustracją i cierpieniem na sposoby, które nie są niszczące dla otoczenia, jest wierna złożonym obietnicom.

Co więcej, w tekście mowa nawet o umiejętności dobrego zagospodarowania wolnego czasu i… rozsądnym korzystaniu z mediów społecznościowych.

Duchowo ma być w żywej relacji oblubieńczej z Chrystusem, z miłością podejmować praktyki ascetyczne i modlitwę, z pasją służyć rozwojowi Królestwa Bożego, dojrzale rozumieć swoje powołanie w świetle swojej własnej przeszłości i posiadanej osobowości, wreszcie kochać Kościół, szczególnie liturgię, i odnajdywać radość w życiu kontemplacyjnym.

Co istotne, dokument wskazuje także na potrzebę zasięgnięcia, przy rozeznawaniu powołania, opinii psychologa. Jest to szczególnie istotne właśnie w przypadkach, które nie są jednoznaczne ze względu na doświadczenia z przeszłości kandydatki.

 

Integralność ducha, psychiki i ciała

Fizyczny znak dziewictwa i życie we wstrzemięźliwości seksualnej przed konsekracją są ważne i z pewnością ułatwiają życie w pełni złożonymi ślubami. Jednak Kościół, a z pewnością Chrystus nie zamykają drzwi przed osobami, które z różnych powodów nie dotrzymały tych warunków. W końcu i sam Kościół to sancta meretrix – święta nierządnica; ta, która upada, ale wciąż się podnosi mocą jej Oblubieńca.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail