Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Dlaczego jesteś, skoro jest Bóg? Trudna rozmowa z Maryją

Wolverhampton Art Gallery, UK
The Nativity, Madonna and Child, Marianne Stokes, (England, 1907-08)
Udostępnij

Napisałam list do Maryi. Może przyda się i wam. Choćby do tego, żeby zacząć z Nią uczciwie rozmawiać. I przestać zasłaniać się regułkami.

Droga M.,

wieki się do Ciebie nie odzywałam. Nie potrafię z Tobą rozmawiać. Może dlatego, że jesteś matką. Że ja mam swoją matkę. Że sama mogę nią być. Przeraża mnie to pojęcie. Odpowiedzialność i konsekwencje, które ktoś do niego przyczepił. 

Jedyne, co o Tobie wiem, to fakty z historycznych Pism, wyobrażenia i fantazje ludzi, klucze kulturowe, społeczne skojarzenia. A jednak chcę myśleć, że jesteś żywa. Że masz emocje. Że czegoś chcesz. Że to jest dobre. Chcę myśleć, albo mam nadzieję (czasami nie jestem pewna). Ale myśle też o tym, dlaczego jesteś, skoro jest Bóg? Dlaczego tak wiele znaczysz, jeśli On znaczy wszystko? Dlaczego stałaś się symbolem oręża, walki z szatanem a nie domowego ciepła? Dlaczego Kościół sam sobie zaprzecza, a mimo to funkcjonuje?

Możliwe, że to wszystko to legenda z morałem, sztuczna jak rumieńce na rzeźbie z Fatimy. Że cuda to autosugestie i biologiczne wyjątki. Że na tej szerokości geograficznej ludzie szczególnie głęboko wierzą w głupstwa. Kto wie. Może wszystkie działania Boga w moim życiu to budujące zbiegi okoliczności. Pozytywne przypadki. Połączenia przypadkowych związków chemicznych oddziałujące na mój mózg. Endorfiny sprzężone z katolicką narracją.

A jednak wierzę. Czasami nawet widzę sens. Kilka odpowiedzi i tropów. Paru profesorów i myślicieli. Nawet rachunek prawdopodobieństwa wydaje się zastanawiać, kiwać głową, podpalać fajkę i z zaciekawieniem milczeć.

Mogę się Ciebie tylko domyślać. Mogę sobie wyobrażać. Mogę nie widzieć. To i tak nie ma znaczenia. Jesteś lub nie. Mogę bez końca się zastanawiać albo uczyć się wdzięczności. Staram się uczciwie z tej wolności korzystać.

 

 

Maryja – każdy ma na Jej temat jakieś zdanie

Wspominałam o tym liście w ostatnim filmie, który nagrałam na kanał Langusta na Palmie. Z cyklu „Być sobą jak Miriam” wyszło mi dziesięć opowieści o kobiecie, która dla jednych będzie symbolem feminizmu, dla drugich uzasadnieniem mizoginizmu. Dla jednych wzorem odwagi i nonkonformizmu, dla innych upupienia i infantylności.

Ale chyba każdy ma na Jej temat jakieś zdanie.

Bo Maryja to Matka Boga, klucz kulturowy, ale też Kobieta. Niesłychanie ciekawy konglomerat historyczno-społecznych powiązań i wyobrażeń, a jednocześnie Człowiek. Jedna wielka tajemnica, obrosła w różne legendy. Matka, którą każdy widzi inaczej.

A ponieważ jest Matką, tym ciężej jest mi z Nią uczciwie rozmawiać. Matkę fajnie jest zasypać komplementami. Matką dobrze jest się pochwalić. Wrzucić wspólne zdjęcie na Facebooka. Zjeść z nią ciasto. Za trudnymi rozmowami inicjowanymi przez dziecko chyba nikt nie tęskni. Ani Matka, ani ono samo.

Wierzę, że Maryja jest najmądrzejszą i najdoskonalej kochającą Matką. Matką, która widzi siebie, ale widzi też dziecko. W całej jego prawdzie. W całej jego doskonałej niedoskonałości. Matką, która rozumie. Która nie powtarza „a nie mówiłam?”. Która nie boi się nie swojej perspektywy. Która jest jej szczerze ciekawa.

Nie znałam nigdy takiej Maryi. A wystarczyło napisać szczery list. I przestać zasłaniać się regułkami.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail