Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Chciałbyś nie marnować czasu? Oto proste narzędzie, które może ci pomóc

Udostępnij

Święty Maksymilian twierdził, że źródłem prawdziwego szczęścia jest dobre wypełnianie tego, co od nas zależy i dobre znoszenie tego, co od nas nie zależy. Proste rozróżnienie. Spróbujmy przekuć tę teorię w praktykę.

Jako faceci lubimy narzędzia, które są przydatne i nie zagracają naszej życiowej przestrzeni. Jeśli mam poczucie, że mógłbym lepiej wykorzystywać swój czas – czy to na urlopie, czy już po powrocie z niego – przydałby mi się jakiś prosty klucz, by te moje zajęcia uporządkować i spojrzeć na nie niejako z góry. Ok – mam coś takiego i być może ci się to przyda. Jeśli chcesz spróbować, weź proszę kartkę i długopis i…

 

Dwie strefy moich zajęć

Kilka tygodni temu w toku formacji we wspólnocie zostałem zaproszony do pewnego ćwiczenia. Było ono inspirowane książką „7 nawyków skutecznego działania” amerykańskiego mówcy motywacyjnego i autora bestsellerów z dziedziny rozwoju osobistego i przywództwa Stephena Coveya. Ćwiczenie niby proste i teoretycznie nie potrzeba do niego wielkich komentarzy.

Narysowałem sobie na kartce duży okrąg, który miał być moją strefą zainteresowań. W środku wpisałem wszystko to, co na co dzień mnie zajmuje, czym się martwię, czym się interesuję. Mogłem tam wpisać mnóstwo rzeczy.

Znalazły się tam zatem moje relacje z żoną i dziećmi, znalazły się też mecze niedawnego mundialu czy premiery płyt ulubionych wykonawców muzycznych. Miałem też zrobić w tym okręgu strefę, która będzie wydzielona, ale będzie znajdowała się w środku – strefę wpływu. Tam miały znaleźć się te elementy ze strefy zainteresowań, które autentycznie ode mnie zależą, mam na nie wpływ. To miało mi pokazać pewną listę spraw, które są w moim życiu ważne, o które mam zadbać. Tam zatem znalazły się m.in. takie wartości jak relacja z Bogiem, żoną, dziećmi, moja wspólnota, jakość mojej pracy, mój osobisty rozwój i rozwój moich najbliższych.

 

Niby nic, a jednak…

Pomyślimy: nic wielkiego, zwyczajne określenie priorytetów życiowych. Ale ile procent ludzi rzeczywiście ma taką listę – przemyślaną, przemodloną i realizowaną? Nie zadaję tego pytania, by pokazać, że jestem gość, bo akurat ja taką listę mam i próbuję z różnym skutkiem wcielać jej założenia w życie, zmieniam ją, modyfikuję, ulepszam.

Ale ważna jest pewna prosta prawda, której doświadczam od lat: jeśli jakiekolwiek moje priorytety życiowe nie są przelane na papier i ujęte w zwartych ramach, to tak naprawdę ich nie ma.

 

Czas „na Maxa”

Święty Maksymilian twierdził, że źródłem prawdziwego szczęścia jest dobre wypełnianie tego, co od nas zależy i dobre znoszenie tego, co od nas nie zależy. Proste rozróżnienie. Jakże często potrafimy spędzać dzień, angażując swoją uwagę w rzeczy, na które absolutnie nie mamy żadnego wpływu i w ten sposób marnujemy energię?

Bardzo jaskrawym przykładem jest ślęczenie w komórce i bezustanne przeglądanie Facebooka lub informacji ze świata polityki czy sportu – no bo przecież muszę wiedzieć, co się dzieje w eterze. Zwłaszcza gdy np. mam urlop, bo gdy pracuję, nie mam na to czasu. Czy na pewno muszę? To, co się dzieje na świecie, nie jest tym, co do mnie należy. Nie mam na to wpływu. Czy w związku z tym mam nie odwiedzać serwisów informacyjnych? Przecież to nie grzech. Hmm… To może być grzech, jeśli wcześniej nie zadbam o moje podstawowe sprawy, które ode mnie zależą – relację z Bogiem, żoną, dziećmi.

 

Umieć odpuścić

Sprawami, na które nie mamy wpływu, mogą być też konflikty w domu rodzinnym, gdy już go opuściliśmy, beznadziejny podział kompetencji w firmie czy szef, który ni w ząb nie rozumie, że potrzebna nam podwyżka. Nie chodzi o to, by kompletnie nie interesować się tego typu sprawami. Chodzi o to, by umieć w odpowiednim momencie odpuścić – zlokalizować moment, w którym moje możliwości się kończą, nie mam na to wpływu i zajmuję się już wyłącznie tym, co ode mnie zależy.

Jeśli uczciwie do tego podejdziesz, strefa zainteresowań i strefa wpływu może być początkiem drogi do uporządkowania spraw, które zajmują twoją głowę.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail