Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Edith Piaf i jej niezwykła przyjaźń ze św. Teresą z Lisieux. Zdziwicie się!

Eric Koch, Nationaal Archief, Den Haag, Rijksfotoarchief: Fotocollectie Algemeen Nederlands Fotopersbureau (ANEFO), 1945-1989 - negatiefstroken zwart/wit, nummer toegang 2.24.01.05, bestanddeelnummer 914-6440 -
Udostępnij

Mieszkańcy Lisieux do dziś opowiadają, jak to widywali Edith Piaf modlącą się przy grobie św. Teresy i to do końca swojego życia. Nikt nie miał wątpliwości, że Edith łączyła z Tereską niezwykła wręcz więź.

Edith Piaf i jej tajemniczy kuferek

Choć śpiewała o samotności i cierpieniu, porywała serca wielu, wielu na całym świecie, dla których charakterystyczny i dramatyczny głos Edith był metaforą niejednej życiowej opowieści i ludzkich losów. Artystka, choć często samotna, o czym też mówiła i śpiewała, tak naprawdę nigdy nie była sama, bo kiedy wychodziła na scenę, ściskała w ręku tajemniczy kuferek, w którym były relikwie św. Teresy z Lisieux, szepcząc „A ty mnie teraz pilnuj, Teresko”.

 

Na ulicy świata

Trudno w to uwierzyć, ale legendarna pieśniarka Edith urodziła się i wychowywała w ciężkich warunkach, o czym zapewne wiedzą wszyscy wielbiciele jej talentu. Matka Edith marzyła o tym, aby jej córka w przyszłości stała się „sławną śpiewaczką”. Ale już zaledwie kilka tygodni po urodzeniu córki zostawiła dziewczynkę pod opieką swojej matki, aby zniknąć z życia dziewczynki w zadymionych, paryskich knajpkach o nie najlepszej „renomie”.

Jej mąż i ojciec Edith był człowiekiem „z gumy” i podróżował po Francji, zarabiając na życie ulicznymi występami. Pomimo ciągłych „rozjazdów” interesował się córką i troszczył się o nią, w miarę swoich skromnych możliwości. Babka, u której mieszkała mała, zajmowała się nią tylko wtedy, kiedy rzeczywiście musiała.

Pewnego dnia ojciec Edith przyjechał „z zaskoczenia”, aby odwiedzić córkę. Dziecko było tak zaniedbane, brudne i głodne, że z ledwością rozpoznał małą. Zabrał ją więc z Paryża i oddał pod opiekę swojej matki, która była kucharką, pracującą w jednym z normandzkich domów publicznych. Edith rzeczywiście przestała głodować, była zadbana i nosiła piękne sukienki. Stała się też ulubienicą nie tylko mieszkanek osobliwego przybytku, ale też i jego klientów.

We wspomnieniach żyją opowieści, jak to pewien rolnik przywiózł małej Edith kotka, a ktoś z innych „bywalców” tego smutnego miejsca zamontował dla dziewczynki huśtawkę w ogródku, nieopodal domu. A dziewczynka zajmowała pokój w tej części budynku, które chroniło ją od „zabaw dorosłych”.

 

Utrata wzroku i interwencja Św. Tereski

Kiedy dziewczynka zaczynała cieszyć się życiem i wierzyć, że jej los odmienił się, to okazało się, że ma bardzo chore oczy. Pewnego dnia obudziła się i stwierdziła, że nic nie widzi. Lekarz przekazał straszną diagnozę, że ma zapalenie rogówki i dodał, że dziewczynka może na zawsze stracić wzrok. Przepisał jej krople i kazał nosić opaskę na oczach.

Tak się szczęśliwie złożyło, można by rzecz opatrznościowo, że choroba Edith przypadła na czas wzmożonego kultu Teresy od Dzieciątka Jezus we Francji. Do jej grobu w Lisieux przybywały tłumy pielgrzymów z różnych stron. O cudach jakie wierni wypraszali za jej pośrednictwem, po całym kraju krążyły niezwykłe opowieści.

Bardzo szybko doszło do jej beatyfikacji i kanonizacji. Wieści o Teresie dotarły nawet do normandzkich kobiet trudniących się „najstarszą profesją świata”, u których wychowywała się chora dziewczynka. Dla nich Edith była wielką radością ponurego życia jakie wiodły, więc postanowiły powierzyć zdrowie małej świętej Teresce.

Trudno naprawdę to sobie wyobrazić, ale kobiety z wielką ufnością w pomoc św. Teresy zdobyły tekst nowenny i wytrwale odmawiały ją każdego dnia wszystkie razem, błagając na kolanach. Z niedowierzaniem wręcz, ale jeśli w czasie modlitwy do ich drzwi pukał klient, zostawał wpuszczony do środka i… włączony do modlitwy.

Wydaje nam się to niezrozumiałe, ale tak właśnie było. Po zakończeniu nowenny kobiety razem z małą Edith pojechały… do Lisieux, aby tam pomodlić się o zdrowie dla dziewczynki przy grobie świętej Tereski. Wierzyły, że Tereska pomoże dziecku. Kobiety prosiły też, aby uzdrowienie dokonało się 25 sierpnia, czyli w święto św. Louisa (Ludwika), patrona Francji, a także ojca Edith. I rzeczywiście tak się stało!

Dziewczynka odzyskała wzrok. Wiele bliskich osób z otoczenia pieśniarki wspominało, że Edith miała wiele cech św. Tereski, takich jak ufność, nadzieja czy odwaga. Kobiety miały tak potężną wiarę, że Bóg ich wysłucha. Mieszkańcy Lisieux do dziś opowiadają, jak to widywali Edith Piaf modlącą się przy grobie św. Teresy i to do końca swojego życia. Nikt nie miał wątpliwości, że Edith łączyła z Tereską niezwykła wręcz więź.

Chociaż czasami biografowie pieśniarki podają w wątpliwość cud uzdrowienia jej oczu, to sama Edith mówiła, że została uzdrowiona za wstawiennictwem Tereski. Cudowne uzdrowienie jej oczu potwierdził również rektor bazyliki w Lisieux ojciec Raymond Zambelli.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail