Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Dlaczego czasem tracimy wiarę?

JOLA SZYMAŃSKA
fot. Anna Nycz
Udostępnij

Czasem słyszę, że ludzie tracą wiarę, bo nie doświadczyli Boga. A może tracą wiarę, bo doświadczyli za dużo ze strony innych wierzących?

Czy Boga można nie doświadczyć? Przecież każdy się urodził. Każdemu przytrafiło się coś dobrego. Każdy miał kiedyś „szczęście”. Większe lub mniejsze. Żyjemy, a samo życie jest doświadczaniem Boga. Nie musimy się przy tym ani wzruszać, ani poruszać. Nawet nasza interpretacja nie ma większego znaczenia.

Każdy, niezależnie od światopoglądu i upodobań, jest przez Boga chciany, kochany i akceptowany. I w życiu każdego z nas Bóg działa.

 

Odsuwa doświadczenie innych wierzących

Sama zastanawiam się, co mnie od Boga odsuwa. Nie jest to brak doświadczenia, ale rozczarowanie tym, co widzę pod Jego szyldem. Przemocowe forsowanie swoich racji. Wywyższanie się i surowość, za którymi stoi sterta smutku i kompleksów. Zasłanianie się teoriami i pouczeniami, zamiast empatii. Rady-wytrychy i deklaracje modlitwy zamiast obecności.

Odstraszać może też kogoś świadectwo rodziców, którzy straszyli Bogiem (lub szatanem) i stawiali na dyscyplinę, a nie na nas. Czasem świadectwo przyjaciół cynicznie wyśmiewających się z osób homoseksualnych. Czasem kolega z pracy, który nigdy nikomu w niczym nie pomógł, ale ostentacyjnie odmawia różaniec.

 

Odsuwa niemoc lub brak potrzeby

A kiedy jesteśmy rozczarowani, pojawia się niechęć, chwilę później niemoc, w końcu – brak potrzeby. Szybko okazuje się, że życie bez kościelnego bagażu jest prostsze. Nikt nie krzywi się, kiedy w nerwach przeklniemy. Nie musimy tłumaczyć sie z naszych poglądów na jogę. Nie musimy słuchać dyskusji o „demonicznym wpływie pacyfki”. Nie musimy się bać, że niewystarczająco wysoko latamy nad ziemią.

To bardzo dobre doświadczenie.

Rozczarowanie pokazuje nam nasze błędne oczekiwania. Nie jest dowodem na nieistnienie Boga w Kościele, ale na to, że Kościół idealizowaliśmy (tak samo, jak idealizujemy często naszych rodziców), że szukaliśmy w Nim realizacji swoich pragnień i nie chcieliśmy widzieć realnych problemów.

Jeżeli czujemy spokój, ulgę i nie chcemy wracać do wiary opieranej wcześniej na niepokoju i lęku – przed siłami zła czy przed grzechem – całe szczęście! To znak, że nie chcemy płytkiej emocjonalności. Że nie chcemy być manipulowani. Że nie zgadzamy się na to, żeby zło „uczyło nas” dobra. W końcu – że tęsknimy za wiarą, którą wyznaje się w wolności, za duchowością, która jest dojrzała i zdrowa.

 

W Kościele czy poza Kościołem: jak wybrać uczciwie

Obiektywnie i po ludzku patrząc, w Kościele i poza nim jest podobnie. I tu, i tu są rozczarowania, egoizm czy hipokryzja. I tu, i tu nie brakuje cudownych ludzi, dobroci, wsparcia i otwartości. Kościół nie daje nam idealnej społeczności. Nie jest niebem na ziemi, a zło jest w nim dużo jaskrawsze niż gdziekolwiek indziej.

Kogoś, kto jest gotowy przyjąć do swojej świadomości fakt, że wspólnota wierzących zawsze będzie pełna niesprawiedliwości, czeka masa pracy. To dzięki niej możemy uczciwie wybrać, czy to miejsce jest dla mnie, czy nie. W innym razie będziemy tylko ofiarami cudzych sugestii.

 

Pęknięcie nie zawsze do sklejenia

Wybieram Kościół katolicki, bo wierzę w zbawienie. Przekonuje mnie też papież Franciszek, przekonuje mnie nauczanie Kościoła i jego tradycja, która (gdy głębiej się w niej pogrzebie) zaskakująco spójnie uzupełnia nauczanie Pisma Świętego. Ale Ci, którzy rezygnują z Boga – nagle lub stopniowo – nie tylko doświadczyli Boga. Niewykluczone, że mocno i świadomie odczuli też Jego działanie.

Niewykluczone, że mieli świadomość i chęci. Niewykluczone, że ciągle są wdzięczni. Ale coś w nich pękło. I nie muszą dać rady tego pęknięcia skleić.

Nie mówmy o ich braku doświadczenia. Bo może ich doświadczenie, nie tylko Boga, jest właśnie zbyt duże.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail