Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Namiętne spotkanie Anny i Joachima, z którego zrodziła się Maryja

POCAŁUNEK JOACHIMA I ANNY
Udostępnij

Oto mało znana opowieść o tym, jak rodzice Matki Bożej dowiedzieli się, że wolą Bożą jest, by mieli córkę. TAKĄ córkę. I o tym, jak całowali się w bramie…

„Spotkanie w Złotej Bramie” to bardzo intymna ikona. Na tle bramy lub też między dwiema wieżami miasta, w domyśle: Jerozolimy, widzimy dwoje starszych ludzi, którzy namiętnie się całują.

Świat wokół nich lśni złotem, bo też i brama, w której się spotykają, nosi jego nazwę. Ich wierzchnie szaty są czerwone, ale tuniki – zielone lub niebieskie. Kolorystkę tę można odczytać jako ukryte w ich małżeńskiej namiętności (czerwień) Boże działanie (niebieski lub zieleń jako kolor Ducha Świętego), które sięga aż po wieczność (złoto). Kim jest ta para i czemu publicznie okazuje sobie uczucie?

POCAŁUNEK JOACHIMA I ANNY
Wikipedia | Domena publiczna

 

Długie oczekiwanie Joachima i Anny

Ich imiona znamy z dzieł apokryficznych, przede wszystkim Protoewangelii św. Jakuba (II w.). Kobieta to Anna, a mężczyzna to Joachim. Zgodnie w tradycją Kościoła mieli być rodzicami Matki Bożej. W historii ich małżeństwa powtarza się biblijna opowieść o wierności Panu, choć On odmawia parze potomstwa.

Przychodzi w końcu dzień, kiedy oboje mają niezwykłego gościa. Joachim jest wtedy na pustyni, wśród pasterzy. Anna przybywa w domu. Oboje słyszą od anioła, który każde z nich odwiedza, że będą mieli dziecko, córkę, dzięki której dokonają się wielkie dzieła Boże. Oboje reagują tak samo – biegną, by spotkać współmałżonka i podzielić się tą radosną wiadomością.

Spotkali się właśnie w bramie i powitali pocałunkiem. Zgodnie z tekstem apokryfu to Anna pierwsza powiedziała, co zapowiedział jej anioł. Joachim, choć wracał ze stadami, z których miał złożyć hojną ofiarę w świątyni, zamiast iść od razu do przybytku, najpierw spędził noc z żoną.

 

Niepokalana zrodzona z pożądania

Potem teologowie próbowali tworzyć teorie, że Maryja poczęła się podczas pocałunku w bramie, dla mnie jednak to spłycenie tej historii. Najwyraźniej podobne zdanie miała też część ikonopisów, gdyż na niektórych ikonach przedstawiających spotkanie Anny i Joachima za ich plecami widać dwie wieże, których dachy łączy pas intensywnie czerwonej tkaniny. Przypomina nieco swoim układem łoże, choć według mnie istotniejszy tu jest kolor – symbol miłości, także tej cielesnej.

Maryja rodzi się jako niepokalana, czyli ta, w której doskonale pozostaje zachowane podobieństwo do Boga, bo tak należy rozumieć brak skazy grzechu pierwszych rodziców w Jej człowieczeństwie. A rodzi się z ludzkiej miłości, namiętności dwojga małżonków, której nie bali się okazać sobie fizycznej bliskości w miejscu tak ludnym i ważnym jak brama miasta. Na oczach przychodzących i wychodzących z niego, na oczach starców, którzy przesiadywali w tym miejscu, i strzegących bramy strażników.

 

 

Namiętność i płodność – nieprzewidywalny duet

To ikona, która wskazuje na piękno i wartość fizycznego wymiaru relacji między żoną i mężem. W końcu właśnie dzięki namiętności, na ikonie wyrażonej przez pocałunek oraz kolorystykę, i pragnieniu zrodzenia dziecka na świat przychodzi Ta, która pocznie i urodzi Boga.

Płodność Anny i Joachima jest też wskazana na ikonie przez obecność, najczęściej za plecami mężczyzny, zielonego drzewa. Często ma ono trzy gałęzie, jakby odwołanie do Trójjedyności Boga, który jest źródłem wszelkiego ojcostwa na ziemi (zob. Ef 3,15), a więc wszelkiego zradzania.

Bywają też takie przedstawienia, na których w lewym górnym rogu widać obłok, z którego wysuwa się ręka w geście błogosławieństwa. Muszę przyznać, że ten detal bardzo mnie rozczula, może dlatego że widzę w nim gest kochającego ojca, który w noc poślubną za nowożeńcami delikatnie i z uśmiechem zamyka drzwi ich sypialni.

Jakby wbrew wszystkim, którzy chcieliby jednoznacznie zaklasyfikować fizyczny wymiar miłości małżeńskiej jako grzeszny, bo nieczysty, ikona ta mówi o jego wielkiej wartości. To w tej przestrzeni, jeśli spotykają się w niej namiętność i otwartość na życie, dzieją się wielkie rzeczy. Rzeczy, które potrafią przemienić świat i dać mu nową nadzieję.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail