Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Zbieranie „na tacę” podczas mszy ma ciekawe znaczenie liturgiczne. Warto je znać

ZBIERANIE NA TACĘ
Shutterstock
Udostępnij

Zbieranie „na tacę” jest czymś więcej niż tylko zwykłą „zrzutką” na utrzymanie świątyni. Od samego początku istnienia Kościoła stanowi ważną część sprawowanej przez niego liturgii.

Dzielenie się z potrzebującymi

Bardzo długo – jako lektor, potem kleryk, a wreszcie ksiądz – nie lubiłem zbierania na tacę. Uważałem to za dość krępujące zajęcie. Coś w stylu – jak mówił ksiądz Jan Kaczkowski – „ekskluzywnego żebractwa”. Dopiero z czasem dotarło do mnie, że ta słynna „taca” stanowi ważny element liturgii. I to od najdawniejszych czasów.

Już na samym początku Dzieje Apostolskie mówią wyraźnie o głębokim poczuciu wzajemnej współodpowiedzialności wiernych za Kościół i siebie nawzajem:

Trwali oni w nauce Apostołów i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwie. Bojaźń ogarniała każdego, gdyż Apostołowie czynili wiele znaków i cudów. Ci wszyscy, co uwierzyli, przebywali razem i wszystko mieli wspólne. Sprzedawali majątki i dobra i rozdzielali je każdemu według potrzeby. Codziennie trwali jednomyślnie w świątyni, a łamiąc chleb po domach, przyjmowali posiłek z radością i prostotą serca (Dz 2,42-45).

Co prawda z powyższego tekstu nie wynika jednoznacznie, że składanie darów odbywało się wprost w trakcie liturgii, ale kontekst eucharystyczny jest bardzo wyraźny – aż dwukrotnie Łukasz wspomina tu łamanie chleba.

Za czasów świętego Justyna (+165) zbiórka darów jest już stałym elementem mszy świętej. Justyn w swojej Apologii tak opisuje jej przebieg i cel:

Kogo stać na to, a ma dobrą wolę, ofiarowuje datki, jakie chce i może, po czym całą zbiórkę składa się na ręce przełożonego. Ten roztacza opiekę nad sierotami, wdowami, chorymi lub też z innego powodu cierpiącymi niedostatek, a także nad więźniami oraz obcymi goszczącymi w gminie; jednym słowem spieszy z pomocą wszystkim potrzebującym.

 

Taca: stały element liturgii

Kolejne świadectwa znajdujemy u Tertuliana i świętego Cypriana (II/III wiek). Obaj znają zbiórkę darów jako stały element liturgii związany z przygotowaniem darów chleba i wina, które za chwilę mają stać się Ciałem i Krwią Chrystusa. Wraz z chlebem i winem do ołtarza przynosi się wszystkie inne dary.

W ten sposób Kościół (wspólnota wierzących) włącza się w eucharystyczne dzieło samego Pana. On w Eucharystii ofiarowuje się Ojcu i nam, a my w tę Jego ofiarę włączamy samych siebie – owoce naszej pracy, trudu, codziennego życia. I tak jak ofiara Jezusa przychodzi nam z pomocą, tak my pomagamy w ten sposób braciom i siostrom.

Początkowo składano dary w formie przedmiotów i pożywienia oraz pieniędzy. Zdarzało się nieraz, że jako dar przynoszono również akty własności domów lub ziemi. Zawsze były to dary „na potrzeby Kościoła”, a więc wspólnoty. Głównie przeznaczano je na działalność charytatywną – pomoc ubogim, chorym, opuszczonym.

Z czasem – wraz z rozrostem wspólnot chrześcijańskich (zwłaszcza po edykcie tolerancyjnym Konstantyna z 313 roku) i powstawaniem miejsc kultu, o które należało zadbać (wcześniej chrześcijanie spotykali się na Eucharystię głównie w domach) – zaczęto składane ofiary przeznaczać także na potrzeby kultu czy działalność misyjną, tudzież na utrzymanie duchownych.

Zaczęły też przeważać dary w postaci pieniędzy jako wygodniejsze do dysponowania nimi w dużych wspólnotach. Jednak zwyczaj przynoszenia w procesji przedmiotów, jedzenia i innych rzeczy utrzymywał się jeszcze co najmniej do XI wieku.

 

Mój dar staje się częścią Paschy Jezusa

Znane nam dzisiaj „zbieranie na tacę” ma więc bardzo długą tradycję. Od samego niemal początku było czynnością stricte liturgiczną i miało swój głęboki duchowy sens. Wraz z darami eucharystycznymi składam swój materialny dar, na który musiałem zapracować poprzez codzienny trud.

W ten sposób moje zwykłe, codzienne życie staje się częścią Paschy Jezusa. Tego dotyczy wezwanie: Módlcie się, aby moją i waszą ofiarę przyjął Bóg Ojciec Wszechmogący oraz prośba zawarta w modlitwie eucharystycznej: Niech On nas uczyni wiecznym darem dla ciebie. Warto o tym pamiętać, gdy następnym razem będziemy wyciągać z portfela ofiarę „na tacę”.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail