Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Dlaczego powinieneś być i pozostać wiernym katolikiem? Oto 7 powodów

CATHOLIC,CHURCH
Shutterstock
Udostępnij

W 2010 roku zaszokowałem żonę. Zostałem katolikiem. Oto 7 powodów, aby stać się lub pozostać wiernym i pełnym entuzjazmu katolikiem.

Od momentu, gdy zaczęliśmy się spotykać w 1996 roku i cały czas po naszym ślubie krnąbrny luteranin, który we mnie siedział, spoglądał wściekle, żołądkował się i przekonywał, dlaczego NIE powinniśmy być katolikami. Tłumaczyłem jej, chociaż moja żona urodziła się i wychowała w wierze katolickiej, że powinniśmy zostać luteranami, anglikanami albo bezwyznaniowcami.

Powinniśmy być chrześcijanami, perswadowałem, ale nie katolikami. Dumnie przedstawiałem całą listę wątpliwości: wywyższanie Maryi i świętych, sztywna hierarchia kościelna, komunia święta wyłącznie dla katolików, koncept rozgrzeszania przez kapłana, ceremoniał mszy i tak dalej. Byłem pewien, że mam słuszność. Ale parafrazując C. S. Lewisa:

Młody człowiek, który chce pozostać dobrym [luteraninem], musi bardzo uważać na to, co czyta. Wszędzie są pułapki… Bóg jest, jeśli mogę tak powiedzieć, bardzo nieostrożny.

 

Jak zostałem katolikiem

Bowiem kluczem do mojego nawrócenia nie była kurtuazyjna kapitulacja. Nie zostałem katolikiem, ponieważ moja żona była katoliczką. Jeśli już w ogóle, to spowodowało tylko, że zacząłem szperać jeszcze głębiej. Ale przez wiele lat uczestniczyłem we mszy świętej, rozmawiałem z moją żoną, rozmawiałem z księżmi, jadałem posiłki z przyjaciółmi, którzy są katolikami, czytałem Chestertona i Belloca, papieża Benedykta XVI i papieża Jana Pawła II, Thomasa Mertona i Evelyn Waugh. Modliłem się. Zastanawiałem się. Rozważałem. Ale w końcu, z pomocą Ducha Świętego, po prostu zacząłem być fair wobec Kościoła katolickiego. Być może G.K. Chesterton wyraził to najlepiej,

Nie można być sprawiedliwym wobec Kościoła katolickiego. Gdy tylko przestajesz go atakować, zaczynasz odczuwać, że on cię pociąga. W momencie, gdy już nie starasz się go zakrzyczeć, zaczynasz słuchać go z przyjemnością. Gdy tylko starasz się być wobec niego uczciwy, zaczyna ci się podobać. Ale kiedy to uczucie minie, pewien punkt zaczyna nabierać tragicznego i groźnego dostojeństwa wielkiej miłości.

Przestałem go atakować, a Kościół zaczął mnie pociągać. I w końcu po kilku latach mnie wciągnął.

 

Najważniejszy moment mojego życia

Wigilia Paschalna, kiedy zostałem przyjęty do Kościoła, była obok mojego ślubu i narodzin moich córek najważniejszym momentem mojego życia.

Zatem, dokładnie przed trzema laty, napisałem artykuł dla Patheos zatytułowany „Dlaczego NIE odchodzę z Kościoła katolickiego”. To był spontanicznie pisany komentarz w odpowiedzi na powtarzającą się ankietę i zapierający dech komentarz o tym, że Kościół umiera wraz ze standardowym raportem o znanych katolikach, którzy porzucają swoją wiarę.

Otóż dzisiaj, w roku 2018, jestem jeszcze bardziej pewny chwały Kościoła katolickiego (i faktu, że zasadniczo zmienił on moje życie), niż byłem w dniu, w którym do niego wstąpiłem. Jeśli nie jesteś katolikiem lub jeśli twoja wiara słabnie, zapraszam, byś zastanowił się nad tymi siedmioma powodami, aby stać się lub pozostać wiernym i pełnym entuzjazmu katolikiem.

 

1. Katolicyzm jest silny intelektualnie

Każdy, kto ci mówi, że katolicyzm jest bajką dla słabych, po prostu się nie przygotował. „Nie istnieje żadna inna istniejąca nieprzerwanie inteligentna instytucja, która przez dwa tysiące lat rozmyśla o myśleniu” – przypomina G. K. Chesterton. Wymień intelektualistę, którego najbardziej poważasz, a gwarantuję, że trudno by mu było zmierzyć się z logiką św. Tomasza z Akwinu, przenikliwością G. K. Chestertona, filozofią Etienne’a Gilsona, cierpką mądrością Flannery O’Connor czy geniuszem papieża Benedykta XVI.

Dzieła Ojców Kościoła, pisma świętych, Katechizm Kościoła Katolickiego, encykliki papieskie i adhortacje apostolskie, dzieła literatury katolickiej, filozofii i apologetyki stoją nieprzeczytane na półkach, tylko czekają, by ukazać geniusz wiary.

Jedynym problemem jest to, że większość ludzi, którzy odrzucili katolicyzm, nigdy nawet nie próbowali czytać tych i niezliczonych innych jasnych źródeł katolickiego światła. Jak zapewne zgodziłby się Chesterton, „[katolicyzmu] nie sprawdzano i nie uznano, że czegoś mu nie dostaje; uznano, że jest trudny i w ogóle nie poddawano próbom”.

 

2. Katolicyzm posiada wnikliwą znajomość natury ludzkiej

Katolicyzm zna moje apetyty i wyczuwa moje ludzkie pragnienie władzy, zaszczytów, bogactwa i przyjemności. Ale wie również, że nasycenie się tymi pysznymi kąskami pozostawi we mnie jedynie pustkę. Jak zauważył św. Augustyn: „Niespokojne jest serce moje, dopóki w Tobie nie spocznie”.

Kościół naucza tego, czego uczy Chrystus: mamy godność dzieci Bożych. Jesteśmy upadli. Jesteśmy odkupieni. Stałym zadaniem Kościoła jest przypominanie nam, że jesteśmy wyjątkowi (nasza godność jest nienaruszalna), ale także tego, że nasza grzeszność wymaga spowiedzi i żarliwego wysiłku, by być lepszym.

Kościół mówi o niepokoju i rozpaczy, nadziei i radości. Nieobce mu jest to co przemijające i to co stałe. I pragnie, z pomocą tysięcy lat mądrości i mocą swoich sakramentów, doprowadzić nas ścieżką do nieba. Jak powiedział Chesterton, „[doświadczenie Kościoła katolickiego] w naturalny sposób obejmuje prawie wszystkie doświadczenia; a zwłaszcza prawie wszystkie błędy. Rezultatem jest mapa, na której wyraźnie oznaczone są wszystkie ślepe zaułki i złe kierunki, wszystkie drogi, które okazały się bezwartościowe. Najlepszym na to dowodem są ci, którzy poszli tymi drogami. Jednym z głównych obowiązków Kościoła katolickiego jest powstrzymywanie ludzi, by nie popełniali tych starych błędów, nie popełniali ich ciągle na nowo, jak to czynią zawsze, jeśli są pozostawieni sami sobie”.

 

3. Wiara katolicka jest otwarta na ułomność

Ułomność to jedyny wymóg, by należeć do Kościoła katolickiego. Jeśli jesteś dumny lub kłamiesz, zawodzisz, pożądasz, pałasz gniewem, przesadnie sobie dogadzasz, bądź trwonisz swoje umiejętności, to należysz do Kościoła katolickiego. Twój grzech przychodzi wraz z tobą, ale nie musi pozostać.

Nasze największe wyzwolenie polega na uznaniu naszej omylności i tego, że w kwestii rozgrzeszenia i naszej siły zależymy od Chrystusa. Ale to jest paradoks. W posłuszeństwie jesteśmy wolni. W pokorze jesteśmy uwielbieni. W żałosnym przyznawaniu się do naszego grzechu, jesteśmy od niego uwalniani.

Dziwią cię i oburzają patałachy i nieudacznicy w Kościele katolickim? Wystarczy spojrzeć na budzącą zażenowanie postać św. Piotra… a on jest naszym przywódcą wybranym przez Chrystusa.

Chesterton ujął to mądrze: „Wielką siłą chrześcijańskiej świętości zawsze było po prostu to, że najwięksi wrogowie świętych nie mogli powiedzieć o nich czegoś gorszego niż to, co święci mówili o sobie… Przypuśćmy, że pewien wiejski ateista poczułby nagły i szlachetny impuls, by popędzić do wiejskiego kościoła i oskarżyć wszystkich tam obecnych, że są żałosnymi złoczyńcami. Mógłby wtargnąć tam dokładnie w chwili, gdy oni sami wypowiadaliby te same słowa”.

 

4. Kościół katolicki jest odważny

Kościół katolicki zawsze bronił ludzkiej godności – ubogich, wyrzutków, nienarodzonych, upośledzonych, chorych, starszych. Komuniści, narodowi socjaliści, anarchiści, eugenicy, relatywiści, materialiści, kapitaliści o kamiennym sercu próbowali wtłoczyć człowieka na ołtarz swoich własnych dziwnych bogów.

Lecz Kościół odrzucił (i w większości przypadków doprowadził do upadku) ich wszystkich, poczynając od krytyki Hitlera przez kardynała Mundeleina, poprzez sprzeciw św. Jana Pawła II wobec sowieckiego komunizmu, aż do odrzucenia przez papieża Benedykta XVI „dyktatury relatywizmu”. Kościół przeciwstawiał się – często osamotniony – dehumanizującym modom minionych czasów, umacniany przez modlitwę, spowiedź i Eucharystię.

Jak pisał kiedyś Chesterton: „Paradoksem historii jest to, że każde pokolenie jest nawracane przez świętego, który najbardziej mu się przeciwstawia”.

 

5. Wiara katolicka jest transcendentna

Kościół katolicki jest żywym, oddychającym organizmem, który pielęgnuje w każdym katoliku głęboką, osobistą przyjaźń z Chrystusem. To nie jest program polityczny ani filozofia. To nie jest lekcja historii ani literacki żart. To fundamentalna więź między dzieckiem i Ojcem, stworzeniem i Stwórcą, która kształtuje i prowadzi każdego z nas codziennie (a nawet w każdej chwili) w odwieczne i pełne miłości Boże ramiona.

Jak dodał Hilaire Belloc: „Muszę powiedzieć tak: Kościół katolicki jest wykładnikiem rzeczywistości. To prawda! Jego doktryny w sprawach dużych i małych są stwierdzeniem tego, co istnieje… Wnioskiem, który wyciągam ja i ci wszyscy, którzy kiedykolwiek to zrozumieli, jest wiara. Wspólna, zorganizowana, określona postawa, nauczanie. Konkret, a nie teoria”.

Kościół nie próbuje „immanentyzować eschatonu” (czynić nieba na ziemi) ani stworzyć ideologii, która pozwoliłaby osiągnąć światowy sukces. Kościół katolicki zajmuje się tym, co niewysłowione, niezbędne i nieuchwytne: wiarą, nadzieją i miłością. Oczy Kościoła są skierowane ku końcowi, którym jest zbawienie wieczne.

 

6. Wiara katolicka zawiera tajemnicę

Św. Paweł napisał: „Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz: Teraz poznaję po części, wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany” (1 Kor 13, 12). Mamy spotykać Boga i Jego stworzenie – aby z radością podążać ku większej wiedzy.

Ale doskonała wiedza nie jest celem. Powinniśmy raczej pragnąć wierności i komunii z Bogiem. Gdy Bóg daje nam zagadki rozwiązywane przez chemików, matematyków i fizyków, zachęca także, by zastanawiać się nad tajemnicą oczami księży, poetów i artystów.

Chesterton stwierdził: „Ogólny fakt jest prosty. Poezja jest przy zdrowych zmysłach, ponieważ z łatwością płynie po nieskończonym morzu; rozum dąży do przepłynięcia nieskończonego morza, a zatem do tego, by uczynić je skończonym. Rezultatem jest wyczerpanie psychiczne… Zaakceptować wszystko jest ledwie ćwiczeniem, zrozumieć wszystko jest wysiłkiem ponad miarę. Poeta pragnie jedynie wywyższenia i rozwoju, świata, w którym mógłby stawać się coraz większy. Poeta chce tylko trafić głową do nieba. To logik próbuje włożyć sobie niebo do głowy. I to jemu głowa pęka. Cała tajemnica mistycyzmu polega na tym, że człowiek może zrozumieć wszystko za pomocą tego, czego nie rozumie. Ponury logik stara się uczynić wszystko klarownym i udaje mu się uczynić wszystko tajemniczym. Mistyk pozwala, by jedna rzecz pozostała tajemnicą, a wszystko inne staje się jasne”.

 

7. Wiara katolicka jest prawdziwa

Zważ, że katolicyzm zasadza się na tym, że w centrum jest Chrystus. Jeśli Bóg jest doskonały, musi być doskonale sprawiedliwy i doskonale miłosierny. Jeśli człowiek ma godność dziecka Bożego, zasługuje na miłosierdzie, ale wymaga również skarcenia, ponieważ prawa zostały złamane, a za grzech trzeba zapłacić.

W jaki sposób doskonały Bóg jednocześnie egzekwuje sprawiedliwość, rozdając miłosierdzie? Umierając za swoje dzieci. W męce Chrystusa i Jego ukrzyżowaniu spłacany jest nasz dług i udzielane jest miłosierdzie.

Wszystkie intelektualne szczegóły, cała niewysłowiona tajemnica, wszyscy święci, wszystkie sakramenty opierają się na tym ukrzyżowaniu i zmartwychwstaniu – głównym wydarzeniu w dziejach świata. Na tej właśnie Prawdzie zasadzają się katolicyzm, życie i życie pozagrobowe, znaczenie i cel oraz godność i zbawienie.

Jeśli bowiem opowiadanie o Chrystusie jest jedynie miłą alegorią, jedynie wciągającą historią, jedynie wymyśloną opowieścią o moralności, to jak powiedziała Flannery O’Connor o Eucharystii: „No, jeśli to tylko symbol, to do piekła z nim”. Wiara katolicka jest prawdziwa. Odkrywaj ją – szczerze i uczciwie – a będziesz zdumiony tym, co znajdziesz.

Istnieją tysiące powodów, by zostać katolikiem. Ale najpierw musisz być uczciwy wobec Kościoła. Gdy tylko przestajesz go atakować, zaczynasz odczuwać, że on cię pociąga. W momencie, gdy już nie starasz się go zakrzyczeć, zaczynasz słuchać go z przyjemnością. Gdy tylko starasz się być wobec niego uczciwy, zaczyna ci się podobać.

Bądź uczciwy, a gwarantuję, że wkrótce zacznie ci się podobać.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail