Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

I ty możesz wziąć udział w cudzie. Cudzie przemiany

KOBIETA W ŚWIETLE
Gianandrea Villa/Unsplash | CC0
Udostępnij

Wiele razy obserwowałem w życiu jak osoba, którą wszyscy zepchnęli na margines, nagle zaczyna pięknieć i staje się innym człowiekiem. Ponieważ spotkała na swojej drodze kogoś, kto zobaczył w niej zupełnie inną osobę niż całe otoczenie.

Marta

Mała zakompleksiona myszka, z dużymi okularami na nosie i pryszczami na twarzy. Fajny kumpel, ale nigdy dziewczyna, z którą się chodzi. Na naszej polibudzie nikomu nie przyszło nawet do głowy, żeby ją traktować jako potencjalną dziewczynę. I nagle Marta zaczyna się zmieniać. Jest jakaś inna, bardziej zadbana, taka „normalna” dziewczyna. Twarz jej jaśnieje, oczy dotąd przygaszone błyszczą. Marta jest po prostu piękna, choć myśmy dotąd tego nie zauważali. Poszturchiwaliśmy się, pytając nawzajem, widziałeś ją? Co się z nią stało?

 

Nie tym razem

Trwało to jakiś czas. Sekret się wydał, gdy szliśmy na balangę w czasie Juwenaliów. Jeden z nas, akurat osierocony, bez dziewczyny, zapytał: „Marta, może pójdziemy razem?”. Był pewny, że usłyszy odpowiedź twierdzącą, lecz bardzo się zdziwił. „Nie tym razem, przyjdę z chłopakiem”.

Wszystkie głowy zwróciły się w jej stronę. To ty masz chłopaka? No nie, kto śmiał ją nam poderwać?! Prawda była banalna. Po prostu ktoś spojrzał na nią jak na dziewczynę, a nie jak na kumpla, i Marta rozkwitła.

 

Dulcynea

Takie historie zdarzają się wokół nas i zdarzały się, gdy nas jeszcze nie było. Pamiętam opowieść Cerwantesa „Don Kichot”. Na jej podstawie został napisany musical pt. „Człowiek z La Manchy”. Jest to historia błędnego rycerza i jego miłości, Dulcynei. Dulcynea jest prostą wieśniaczką, ladacznicą, dzisiaj powiedzielibyśmy „dorywczą prostytutką”.

Gdy Don Kichot widzi ją pierwszy raz, dostrzega w niej tylko piękną damę, którą chce mieć jako panią swego serca. Wyraża to głośno. Jest z tego niezły ubaw, przecież wszyscy wiedzą, kim jest Dulcynea. Dziewczyna również się śmieje. W miarę jednak jak Don Kichot jej to powtarza, traktuje ją jak damę, i ona zaczyna w to wierzyć. O dziwo, zaczyna się zachowywać jak dama. Jego miłość ją wyzwala, uwalnia w niej wspaniałą kobietę, którą jest w głębi swego serca.

 

Pamiętaj, kim jesteś naprawdę

Świat, otoczenie, najpierw rozbawione, teraz zaczyna protestować. Nie zgadza się na rolę damy dla tej wieśniaczki. Nadal widzi w niej prostaczkę i prostytutkę, i stara się wcisnąć ją w tę rolę z powrotem. Piękny człowiek raz uwolniony, nie pozwala jednak nałożyć sobie ponownie więzów. Nie godzi się na złe traktowanie. Świat ją niszczy i poniża, ale dama w niej rośnie i pięknieje. Gdy pod koniec musicalu Don Kichot umiera, szepcze ostatnim wysiłkiem do wybranki swego serca – „Pamiętaj, że jesteś Dulcyneą”. Chciałoby się dodać: nie głupkiem, nie kimś traktowanym z pogardą. Jesteś jaśniejącą pięknem i dobrocią damą. 

 

Dziecko samego Króla

To opowieść o ukrytym pięknie i chwale Bożej wpisanej w każdego. Ilu z nas zapomina, że jest umiłowanym synem czy córką Boga? Że jest stworzony na Jego obraz i podobieństwo? Czy w to wierzysz? Czy o tym pamiętasz? Czy zachowujesz się z godnością dziecka Bożego? Często w natłoku życia o tym nie pamiętamy. Myślę, że właśnie ze względu na tę naszą niepamięć, Bóg stawia nam na drodze ludzi, którzy nam o tej ukrytej chwale przypominają.

Życie zmusza nas czasem do kompromisów, które pozwalają nam przetrwać, ale zabierają jednocześnie odrobinę tej wpisanej w nas Bożej godności. Po wielu latach, po wielu takich kompromisach i utratach kawałków godności, nie mamy już szacunku do siebie i zapominamy, kim naprawdę jesteśmy. Wtedy ktoś, jakby „przysłany z góry”, widzi w nas więcej, niż my sami jesteśmy w stanie dostrzec. I gdy wierzy w to, co w nas widzi bardziej niż my, gdy cierpliwie mimo naszych upadków wiernie trzyma się tego obrazu, wtedy zaczynamy sobie przypominać. Zaczynamy na nowo wierzyć, że jednak mamy tę godność w sobie, że naprawdę jesteśmy Dziećmi Boga.

 

Cud przemiany

Bóg jest autorem takich cudów dziejących się na naszych oczach. Oczywiście, mając jednocześnie nieskończony szacunek dla naszej wolnej woli, czeka niejako na naszą zgodę, upór czy współpracę w uczestniczeniu w takim cudzie. Czy po 30 latach zechcesz jeszcze widzieć w swojej żonie piękną kobietę, jaką kiedyś poznałeś? Jeżeli tak, to taką ona będzie. Czy zechcesz widzieć w swoim wrogu człowieka z honorem? Jeżeli tak, Bóg w końcu ten honor w nim odbuduje. Tylko czy zechcesz?

 

Judasz

Zaryzykuję ostatnią myśl. Judasz rozstrzygnął swój los sam. Chrystus wiedział, że Judasz jest złodziejem. Wiedział, Judasz przyszedł do ogrodu oliwnego, aby Go zdradzić. Jednak widząc Judasza, zapytał: „Przyjacielu, po coś przyszedł?” (Mt 26. 50). Czy gdyby Judasz nie ukarał się sam, mówilibyśmy o jeszcze jednym świętym apostole? Myślę, że tak. Bóg nigdy nie dokonuje cudu przemiany bez naszej zgody i współpracy.

A zatem, czy zechcesz zgodzić się na cud przemiany w innym człowieku z twoim udziałem? Czy zechcesz zgodzić się na cud przemiany w sobie? Czy zechcesz w nim uczestniczyć?

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail