Aleteia
sobota 24/10/2020 |
Św. Antoniego Marii Clareta
For Her

W zabawie z synem podążam za nim

MATKA Z SYNEM

Shutterstock

Magda Frączek - publikacja 31.07.18

Po zjedzeniu śniadania siadamy w kręgu i układamy puzzle. W trakcie spacerów zbieramy do worka kamyki i żołędzie, a wieczorem czytam mu jego ulubione opowiadania. Dobra, dobra – być może kiedyś tak będzie. Życie z roczniakiem przypomina raczej grę w Pacmana niż opracowane zajęcia ogólnorozwojowe. Mały człowiek co dzień wydeptuje swoje własne ścieżki, ociera się o granice i pożera to, co doświadcza (wszystkimi zmysłami). A ja, jego matka, kobieta z tytułami i głową pełną pomysłów, co do tego jak moglibyśmy spędzać czas wspólny – podążam za nim.

Od jakiegoś czasu drąży mnie myśl o tym, że to nie rodzice, ale dzieci tłumaczą świat. Robią to od nowa. Przyglądając się ich kierunkom poznawczym, możemy zobaczyć wszystko raz jeszcze.

Nasze zasiedziałe mentalności i świeże spojrzenia dzieci

To chyba jedna z tych rzeczy, która w rodzicielstwie wzrusza mnie najbardziej – sprawić, by zbutwiałe wiedzą serce otworzyło się na świeży powiew niewinności. Ciekawości. Fascynacji. Przyglądać się zabawie małych rączek w piasku, w ziemi, w trawie. Słuchać śmiechu wybuchającego najczęściej wtedy, kiedy robię z siebie największego głupka. Uczestniczenie w ich życiu, a nie narzucanie swojego punktu widzenia jest dla mnie codziennym zwrotem akcji w zsiedziałej mentalności, którą przejęłam i czasem zdaża mi się kontynuować w swoim rodzicielstwie.

Moje serce odmieniło nowe zrozumienie sceny, w której Maryja i Józef, przekonani o słuszności poszukiwań swojego jedynego dziecka w wielomilionowym mieście, odnajdują Jezusa w świątyni. Unoszą swój rodzicielski autorytet, tłumaczą, żądają wyjaśnień. Dziecko jednak całkowicie odwraca całą sytuację. Pyta się „Po co mnie szukaliście?”. Mówi, że nie należy do nich.

Jego zabawy są najlepsze

W życiu z naszym synem często towarzyszy mi poczucie maleńkości wobec tego, jak pragnie oswajać się ze światem. Bywa, że nasze temperamenty w ogóle się nie zgrywają. Najczęściej wtedy, kiedy w swoim ukochanym domatorskim stylu wolałabym zaszyć się w domu, a on pragnie jak najszybciej go opuścić i ruszyć w nieznane. Kiedy zagaja do każdego dziecka w piaskownicy, a ja – bądź co bądź – rzucona w wir ludzki, jestem zmuszona wejść w rozmowę z jedną czy drugą mamą. Wysłuchać. Powiedzieć swoje zdanie. Obronić. Uspokoić. Kiedy uśmiecha się i czule odności do ludzi, do których nie jest mi po drodze.

Przełomem był dzień, w którym przestałam proponować mu zajęcia, a zaczęłam włączać się w jego poznawanie i rozumienie świata. Kiedy pierwszy raz zrobiliśmy garnkową orkiestrę lub wtedy, gdy po ulaniu z kubka kilku kropel wody zaczęliśmy robić swoją własną fontannę. Gdy wielokrotnie siedzieliśmy w łazience, oglądając czwarty program piorący w naszej pralce.

Nie przegapić „ja” dziecka

Reasumując, z obiecująco zatytułowanej książki „365 pierwszych dni zabaw z twoim dzieckiem” wdrożyłam w życie trzy. Nasz syn – jak się okazało – znał kilkanaście lepszych, swoich własnych. Do pierwszej dziesiątki zaliczają się: komponowanie futurystycznych utworów na pianinie, huśtanie (pod różnymi postaciami) lub wyrzucanie wszystkich rzeczy z wszystkiego. I kąpiele. W deszczu, w wannie, w fontannie, w basenie, w jeziorze. Woda, woda, woda!

Niemal codziennie doświadczam szoku, kiedy widzę, że nasz syn nie boi się tak jak ja lub gdy sam dojrzewa do kolejnych przewrotów w swoim króciutkim życiu. Jest pierwszą osobą, która tak szybko nauczyła mnie tego, że „nie” znaczy „nie”. Znamy się ponad rok i powiem szczerze, nie chciałabym zbytnio ingerować w granice jego drogi. Jeśli nie ma ku temu wyraźniej przesłanki, nie przerywam jego zabaw i nie narzucam swoich rozwiązań. Tak jak napisałam na początku – staram się za nimi podążać. Wspierać. Wchodzić w nie. W ten sposób poznaję jego wyjątkowość, posłannictwo i piękno. Nie przegapię jego „ja”. Pomogę mu zakwitnąć.




Czytaj także:
Jak rozbroić histerię dziecka za pomocą jednego pytania?


OJCIEC Z SYNEM

Czytaj także:
Czy jest Pan gotów porwać swojego syna? To tylko z pozoru dziwne pytanie…


DZIECKO W LESIE

Czytaj także:
Synu, spadaj na drzewo! Czyli dlaczego warto zabrać dziecko do lasu

Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia jest aktualizowana codziennie i publikowana w ośmiu językach: po francusku, angielsku, arabsku, włosku, hiszpańsku, portugalsku, polsku i słoweńsku.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Tags:
dzieciwychowanie
Modlitwa dnia
Dziś wspominamy świętego...





Top 10
RĄCZKA NIEMOWLAKA
Marta Brzezińska-Waleszczyk
Byłam świadkiem 45 minut życia. To była lekcj...
Katolicka Agencja Informacyjna
Papież: „To najgorsza zniewaga, jaką można wy...
MASS,YOUNG CHILD
Anna O'Neil
List do rodziców, którzy zabierają na mszę sw...
Philip Kosloski
5 świętych, których ciała nie uległy rozkłado...
OJCIEC SERAFIM
Łukasz Kobeszko
Przepięknie śpiewa i modli się w języku Jezus...
Bluźniercze graffiti na murze kościoła
Lucandrea Massaro
Wypisali proaborcyjne grafitti na kościele. R...
BEZDOMNY JEZUS
Katolicka Agencja Informacyjna
Wezwali policję do bezdomnego, a tam Jezus
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail