Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Randki z internetu – 4 rady od 4 dziewczyn (i historia z happy-endem)

RANDKI Z INTERNETU
Shutterstock
Udostępnij

Korzystasz z portali randkowych? A może zastanawiasz się, czy warto założyć sobie konto? Przeczytaj historie Eweliny, Asi, Kamili i Magdy.

Pisałam już o tym, gdzie można spotkać tego Jedynego w osobnym artykule. Tutaj chciałabym skupić się na wykorzystaniu nowoczesnych technologii, czyli internetowej swatki lub inaczej portalu randkowego. Sama nie korzystałam z takiej możliwości, dlatego poprosiłam cztery dziewczyny – Ewelinę, Asię, Kamilę i Magdę, aby podzieliły się swoim doświadczeniem. Przeczytaj do końca, bo jest tam historia z happy-endem.

 

Bądź autentyczna

Ewelina korzysta z serwisów randkowych od dwóch lat. Na początku była bardzo zachowawcza. Zakładając konto, czuła się niepewnie, więc w swoim profilu napisała kilka ogólnych informacji, np. że lubi dobre książki i taniec. Teraz z perspektywy czasu uznaje to za błąd.

Jeżeli chcesz poznać kogoś, kto ma podobne wartości czy zainteresowania, to trzeba o wyznawanych przez siebie wartościach i tym, co cię pasjonuje mówić otwarcie. Dopiero, gdy w profilu napisałam więcej szczegółowych danych np. że chodzę na taniec irlandzki i uwielbiam książki Ursuli Le Guin, to zaczęli się do mnie odzywać mężczyźni. Myślę, że te informacje były dla nich dobrym pretekstem do rozpoczęcia rozmowy.

Zmiana informacji w profilu pociągnęła za sobą szybkie i pozytywne konsekwencje. Do Eweliny odezwało się kilku chłopaków, a z dwoma umówiła się na randkę.

Internet to miejsce, w którym łatwo kreować i zakłamywać rzeczywistość. Ukrywać się lub pokazywać jako ktoś zupełnie inny niż jest się w rzeczywistości. Może kierować tobą lęk lub niepewność. Możesz bać się krytyki, wyśmiania lub osądzenia. Mimo to zachęcam cię: bądź autentyczna. Tworząc swój profil, odsłoń jakąś część siebie. Napisz o tym, co jest dla ciebie ważne, co cię pasjonuje, interesuje. Postępuj rozważnie, ale odważ się, bądź autentyczna i wyrazista.

 

Dąż do spotkania offline

Asia ma swój profil od ponad półtora roku. Uważa, że najważniejsze jest dążenie do jak najszybszego spotkania w rzeczywistości i unikanie wciągania się w wielotygodniowe, a nawet wielomiesięczne wymiany maili.

Na początku byłam podekscytowana taką korespondencją i miałam poczucie, że coś się dzieje. Ale maile nie pokażą do końca jaka jest ta druga osoba. Bardzo łatwo na ich podstawie wykreować sobie nieprawdziwy obraz człowieka. Im dłużej znajomość ma charakter wyłącznie korespondencyjny, tym różnica między naszym wyobrażeniem a rzeczywistością jest większa. Zdarzyło mi się, że gdy po intensywnej i wielotygodniowej wymianie maili w końcu dochodziło do spotkania, to czułam się rozczarowana. Rzeczywistość była tak różna od moich oczekiwań i wyobrażeń powstałych na gruncie maili, że zupełnie nie mogłam się odnaleźć w tym spotkaniu na żywo. Zakładam, że druga strona mogła mieć tak samo. Dlatego teraz ucinam zbyt długą korespondencję i jeżeli po kilku mailach nie ma propozycji spotkania, to sama wychodzę z inicjatywą.

 

Zakładaj dobre intencje, dopytuj

W korespondencji mailowej też łatwo o nieporozumienia. Słowu pisanemu nie towarzyszy emocja, mimika czy ton głosu. Neutralne słowa łatwo zinterpretować na opak, jako krytykę lub atak. Na to szczególną uwagę zwraca Kamila.

Zdarza mi się dostać wiadomość, której treść mnie irytuje. Staram się nie odpisywać pod wpływem emocji. Często, gdy po jakimś czasie ponownie czytam tego samego maila, dostrzegam, że za słowami może kryć się coś innego niż zakładałam na początku. Teraz gdy czegoś nie rozumiem albo jakaś wiadomość mnie złości, to staram się zakładać dobre intencje i dopytuję, co autor miał na myśli.

 

Nie zrażaj się niepowodzeniami

Magda po dwóch latach korzystania z serwisów randkowych czuła się zniechęcona i chciała się poddać.

Odzywali się do mnie sami niepoważni faceci. Deklarowali, że chcą stworzyć trwały związek, ale zachowywali się, jakby byli na etapie zabawy, a nie myślenia na poważnie o rodzinie. Moja frustracja była coraz większa. Zastanawiałam się, czy to ze mną jest coś nie tak, skoro przyciągam takich facetów. Gdy już straciłam nadzieję, to akurat odezwał się do mnie mój obecny mąż. Nawiązał do mojego zainteresowania teatrem i literaturą polską. Dość szybko się spotkaliśmy i na żywo też dobrze nam się rozmawiało. Teraz jesteśmy małżeństwem. Jeżeli miałabym dawać jakieś rady, to powiedziałabym tylko: nie zrażaj się niepowodzeniami. Droga do małżeństwa jest czasem trudna i frustrująca, ale warto się nie poddawać i być wytrwałą. Nigdy nie wiesz, kiedy sytuacja się odmieni.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail