Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

„Smutno ci w życiu? Powinnaś mieć dziecko!”. O złych radach dla nie-matek

JOLA SZYMAŃSKA
fot. Anna Nycz
Udostępnij

„Gdybyś miała dzieci, nie przejmowałabyś się tyloma rzeczami i nie miałabyś stanów depresyjnych!” - napisał ktoś do mnie na Facebooku. Zastanawiałam się, jak zareagować. Śmiać się? Płakać? Olać? Wkurzyć się?

To nie pierwsza i pewnie nie ostatnia taka wiadomość. Jestem na nie coraz bardziej odporna, ale po podpytaniu koleżanek, które także nie mają dzieci, okazało się, że problem nie dotyka tylko mnie.

Od kilku lat obserwuję, nie tylko w internecie, podział kobiet na „matki” i na „te, które nie powinny się odzywać”. Czasem czuję w takich „pouczeniach” nutkę żalu, czasem nutkę zazdrości. Często jest w nich poczucie wyższości. Nieważne więc, przez co w życiu przeszłam (co ja tam mogłam przejść, skoro nie rodziłam!), nieważne, że jesteśmy rówieśniczkami – matka z poczuciem wyższości będzie traktowała mnie jak młodszą i głupszą koleżankę. Tylko dlatego, że życie ułożyło mi się inaczej. I nie miałam tego szczęścia, co ona.

Rozumiem, że niektóre mamy czują się niedoceniane i tym bardziej starają się podkreślać wagę swojej roli, która jest zresztą ogromna. Ale nie każda kobieta jest matką. Nie każda kobieta będzie matką. I w żaden sposób nie wpływa to na jej wartość.

 

Dlaczego nie mamy dzieci?

Cicha niechęć wobec nie-matek przejawia się w kilku błędnych założeniach. Według pierwszego z nich brak dzieci wynika z wygodnictwa i „karierowiczostwa”. Osobiście nie znam kobiety, która „nie chce” mieć dzieci. Znam sporo kobiet, które mamami bardzo chciałyby być, ale nie mogą. Nie mają męża, nie mogą zajść w ciążę lub poroniły. Doświadczenie każdej z nich jest inne, ale żadne nie jest ani proste, ani wygodnickie.

Równie niepoważne jest twierdzenie, że macierzyństwo eliminuje trudne emocje – smutek, złość czy poczucie beznadziei. Przecież dziecko to nie lek na obniżony nastrój, ale ogromna odpowiedzialność i wyzwanie, które – jak każda duża zmiana – niesie za sobą kryzys. I to niejeden.

 

Kawały o pięćsetplusach i prosecco

Zgodnie z trzecim (nieco futurystycznym) założeniem, nie-matka na pewno gardzi matkami i im współczuje. Popija prosecco w modnym, wielkomiejskim klubie u boku świeżo poznanego przystojniaka, któremu opowiada kawały o matkach Polkach na pięćsetplusie, zanosząc się przy tym śmiechem do łez. I pewnie ma męża, którego zdradza. I jest szefową dużej firmy. I chodzi na co dzień w szpilkach i full makeupie. Słowem, bawi się pysznie.

Tyle że takie założenia można sobie między bajki włożyć.

Czy istnieją ludzie, którzy odkładają rodzicielstwo na wieczne nigdy? Pewnie. Czy istnieją rodzice, którzy nigdy nie powinni mieć dzieci? Jasne, że tak. Czy istnieją egoiści i egocentrycy? I to ilu! Każdy z nas jest trochę egoistą i egocentrykiem. I każdy, niezależnie od stanu cywilnego i liczby porodów na koncie, ma w tej kwestii sporo do przepracowania.

 

Matki są super. Bo kobiety są super

Potrzeba budowania swojej wartości na dyskredytowaniu kogoś, komu życie potoczyło się inaczej, wynika pewnie w każdym przypadku z innego, głębszego problemu. I nie dotyczy tylko mam. Zresztą, równie niesprawiedliwe i krzywdzące byłoby wsadzanie tu wszystkich matek do jednego worka.

Zdecydowana większość mam, które znam, to cudowne, empatyczne, wrażliwe i inspirujące kobiety. Uwielbiam je i podziwiam. Mam ogromną nadzieję, że kiedyś dołączę do ich grona. Nie wiem, czy będzie to za rok czy zaraz przed czterdziestką – to nie ja mam władzę dawania życia. Dlatego nie wyobrażam sobie nikogo, choćby pobieżnie, na tej podstawie oceniać.

 

Nie jesteśmy rywalkami

Stąd moja prośba, Kochane Mamy, dajcie nam szansę. Mimo braku doświadczenia porodu i wychowywania własnego dziecka, mamy w sobie wiele także wartościowych, czasem trudnych, czasem poszerzających horyzonty doświadczeń. Nie jesteśmy rywalkami. Każda z nas żyje inaczej i zasługuje na podziw, szacunek i wsparcie.

Jako nie-mama przed 30-tką bardzo was szanuję i podziwiam. Ale podziwiam też (a może szczególnie!) te wszystkie kobiety, które nie mogą się pochwalić słodkim maluchem. Które wspierają wszystkich wokół, choć same tracą nadzieję. Które potrafią cieszyć się życiem, nawet kiedy kolejny związek okazuje się pomyłką.

Według GUS najwięcej Polek rodzi w wieku 30-34 lat (33,6%), zaraz po nich kobiety w wieku 25-29 lat (33%). Jesteśmy coraz bardziej wykształcone i coraz bardziej świadomie wybieramy partnerów. Małżeństwo nie jest już glejtem na dorosłość i nie jest potrzebne, żeby wyrwać się z domu. Wrzućmy na luz i doceńmy to, co mamy. Bo może się okazać, że mamy dużo więcej niż ludzie wokół.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail