Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Słownik Kobiet: łagodność

KOBIETA W OKULARACH
Sacha Styles/Unsplash | CC0
Udostępnij

Jeśli miałabym autentycznie komuś coś wybaczyć, chciałabym wybaczyć sobie samej to, że wiele razy nie jestem wobec siebie dobra. Że zamiast przygarnąć się i dać sobie wytchnienie, wiercę dziurę w całym. Lustruję spojrzeniem. Nie potrafię odpuścić.

Mówi się, że jedną z cech najczęściej przypisywanych kobietom jest łagodność. Że posiadamy anielską naturę, czyli połączenie ponadnaturalnej spokojności i pociągającego usposobienia. Zosia z „Pana Tadeusza”, Alina z „Balladyny” czy Amidala z „Gwiezdnych Wojen”, innymi słowy: kobieta na wpół eteryczna, tajemnicza i mimo dramatycznych okoliczności życia – onieśmielająco wychillowana. Owo rozumienie niniejszego stanu ciała i umysłu, mimo bogatego kulturowego uwarunkowania, ściśle odnosi się do spojrzenia czyjegoś, autora, narratora, widza, mężczyzny, innych kobiet.

 

Łagodność, która wyprzedza wszelką karę

Ostatnimi czasy dokopałam się do łagodności innej, moim zdaniem ciekawszej i bliższej kobiecemu doświadczeniu. Chcę napisać o łagodności, którą możemy dać – lub nie – samym sobie, niezależnie od tego, czy jesteśmy dziewczynami z sąsiedztwa, czy dresiarami z wytatuowanym tygrysem na plecach. Niezależnie od tego, czy prezentujemy ją słowem, ubiorem lub spojrzeniem w zetknięciu ze światem zewnętrznym.

Mówię o takiej łagodności, która przychodzi do nas w momencie przeżywania sromotnej porażki lub osobistego zawodu. Takiej, która wyprzedza wszelką karę. Takiej, która nawiedza serce po spojrzeniu w lustro i odkryciu, że mimo usilnych starań waga nadal stoi w miejscu. Możecie mi wierzyć lub nie, ale to właśnie jej – łagodności w przyjmowaniu siebie – najbardziej potrzebują nasze kobiece ciała, umysły i serca.

 

Odpłacić pięknym za nadobne?

Łagodność zaopatruje rany zadane przez narcyzm, lęk o siebie i każdego, nawet najbardziej wrednego wewnętrznego krytyka. Dzięki niej wściekle zaplątane nitki życia potrafią stać się zrozumiałymi, bardziej przystępnymi, rozwiązalnymi.

Być może, gdyby nasza kultura bardziej cieszyła się ludźmi niż samymi ich sukcesami, nie czułybyśmy takiej potrzeby dokopania sobie, gdy nagle okazuje się, że nie podołałyśmy jakiemuś zadaniu, że zawiodłyśmy. Jak celnie zauważa Alfie Kohn, autor książek „Wychowanie bez nagród i kar. Rodzicielstwo bezwarunkowe: lub „Mit rozpieszczonego dziecka”:

Wielu ludzi hołduje przekonaniu, że kiedy ktoś, nawet małe dziecko, zrobi coś złego, wtedy powinno mu się odpłacić tym samym. Wiąże się to również z ekonomicznym modelem interakcji międzyludzkich, który narzuca przekonanie, że na wszystko, łącznie z miłością, trzeba zapracować. Nieważne, czy kara działa, czy jest odpowiednią nauczką lub ma jakikolwiek konstruktywny wpływ na zachowanie dzieci – wielu rodziców wciąż ją stosuje, ponieważ zmusza ich do tego imperatyw moralny. W naszej kulturze, jak się okazuje, trzeba płynąć pod prąd, jeżeli na złe zachowanie dziecka reaguje się w jakikolwiek inny sposób niż aplikowaniem nieprzyjemnych konsekwencji.

Łagodność „podcina nogi” potrzebie wyrównania rachunków z samą sobą. Toruje drogę dla głębszej refleksji. Daje chwilę wytchnienia po batalii, której konsekwencjami może być wstyd, gniew, frustracja, smutek lub poczucie osamotnienia. Dopiero, gdy ją sobie okazuję rozumiem, jak bardzo jej potrzebuję.

 

Łagodność łamie miecze wymierzone w samą siebie

Głęboko czuję i wierzę w to, że okazywanie sobie łagodności przynosi o wiele większe owoce niż desperackie próby uratowania czegoś w sobie. Nie ma to nic wspólnego z teatralnym użalaniem się nad sobą, właściwie jest czymś przeciwnym – rozłożeniem miękkiego materaca pod wyrzuconym przez orbitę życia kruchym ego. Najpierw bezpiecznie wylądujmy. Potem zastanówmy się, co zrobić, aby nie rzucać się na życie z dziesiątego piętra własnych lub cudzych oczekiwań.

Łagodność dla samych siebie rujnuje wszystkie wojenne plany spacyfikowania niezwykle wrażliwych, odważnych i delikatnych istot, jakimi same jesteśmy. Łamie miecze, opuszcza tarcze, przynosi pokój. Spróbuj dać ją sobie po najtrudniejszym dniu, nieprzyjemnej rozmowie z przyjaciółką, słabym rozegraniu gorącego sporu. O wiele ważniejszym niż łagodne usposobienie wobec świata jest praktykowanie łagodności względem siebie samej. Gdy zacznę rozumieć, jak bardzo jestem jej godna, okazywanie jej innym nie będzie już tylko tzw. kobiecą cechą. Będzie wewnętrzną potrzebą serca.

Czytaj także:
Słownik kobiet: lalka
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail