Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Kara śmierci: czy Franciszek wystąpił przeciw nauczaniu poprzednich papieży?

ZMIANA, KARA ŚMIERCI
Shutterstock
Udostępnij

Jak zmiana, którą wprowadził obecny papież ma się do nauczania Jana Pawła II i Benedykta XVI? I co, gdy w sytuacji wyjątkowej izolacja mordercy nie jest możliwa?

Jaką zmianę wprowadził papież Franciszek?

Od kilku dni na całym świecie mocno dyskutowana jest – nie tylko w środowiskach katolickich – zmiana, jaką wprowadził do Katechizmu papież Franciszek. Biskup Rzymu uznał, że w „świetle Ewangelii” Kościół musi uznać, że „kara śmierci jest niedopuszczalna, ponieważ wymierzona jest w nietykalność i godność osoby ludzkiej”.

To stwierdzenie jest też zobowiązaniem do działania dla wspólnoty wierzących. Kościół musi podejmować bowiem również stanowcze wysiłki na rzecz zniesienia kary śmierci na całym świecie. Odpowiedni zapis w tej sprawie znalazł się w zmodyfikowanym punkcie 2267 Katechizmu Kościoła Katolickiego.

Dla wielu katolików zmiana wprowadzona przez Franciszka była niczym trzęsienie ziemi. Kara śmierci była bowiem aprobowana przez Kościół jako – w pewnych przypadkach – sprawiedliwie słuszna od początków istnienia chrześcijaństwa. Świadectwa takiego rozumowania można znaleźć w Starym i Nowym Testamencie, jak również w pismach wielu Ojców i Doktorów Kościoła.

Papież wystąpił zatem przeciw nauczaniu, które w teologii katolickiej uznawano i potwierdzano przez wieki. Odtąd żaden katolik nie może twierdzić, że aprobata dla kary śmierci – nawet orzekana wobec największych i najbardziej bestialskich zbrodniarzy – jest aprobowana przez Urząd Nauczycielski Kościoła.

 

Ewolucja nauczania Kościoła

Kwestię stosowania kary śmierci Kościół katolicki w XX w. podejmował wielokrotnie. W czasach dwóch wojen światowych i innych gwałtownych konfliktów zasadności jej orzekania i wykonywania nie kwestionowali ani papieże, ani teologowie, ani wierni.

Sygnały innego podejścia do tej sprawy w Kościele dały się słyszeć od końca lat 50. ubiegłego wieku. W kolejnych dekadach coraz więcej państw ogłaszało tzw. memoranda (rodzaj listu intencyjnego) na niewykonywanie kary śmierci na przestępcach. Było to z pewnością związane w rozwojem refleksji moralnej na temat godności osoby ludzkiej (do tego rozwoju bardzo przyczynili się zresztą chrześcijanie), która – jak powszechnie przyjmuje się dziś w cywilizacji zachodniej – pozostaje niezbywalna nawet wtedy, gdy ludzie popełniają straszliwe czyny względem innych ludzi.

Wagę ludzkiej godności w refleksji etycznej podkreślał wielokrotnie św. Jan Paweł II, który może najdobitniej wyraził swoje stanowisko w encyklice Evangelium vitae z 1995 r. Przeciwstawiając cywilizację życia cywilizacji śmierci, polski papież jako jeden ze znaków tej pierwszej we współczesnym świecie wskazywał „coraz powszechniejszy sprzeciw opinii publicznej wobec kary śmierci, choćby stosowanej jedynie jako narzędzie «uprawnionej obrony» społecznej: sprzeciw ten wynika z przekonania, że współczesne społeczeństwo jest w stanie skutecznie zwalczać przestępczość metodami, które czynią przestępcę nieszkodliwym, ale nie pozbawiają go ostatecznie możliwości odmiany życia” (EV 27).

 

Jan Paweł II przeciwko „karze głównej”

Wypowiedzi Jana Pawła II, w których jednoznacznie opowiadał się on przeciw karze śmierci, można znaleźć dużo więcej. W orędziu na Boże Narodzenie 1998 r. wzywał np., „by umocniło się na całym świecie poparcie dla stosownych i pilnie potrzebnych działań, które położą kres […] karze śmierci”.

Miesiąc po ogłoszeniu tych słów papież udał się z pielgrzymką do USA, gdzie od lat toczy się w przestrzeni publicznej zażarta dyskusja na temat stosowania capital punishment (czyli kary głównej). Wielu Amerykanów wciąż uważa, że śmierć zbrodniarzy to sprawiedliwa odpłata na tym świecie za ich ohydne postępki.

Argumenty – że zabicie przestępcy niweczy możliwość zadośćuczynienia przezeń doznanych krzywd, a także ewentualnego dalszego życia w duchu nawrócenia – nie przemawiają tam nawet do wielu chrześcijan. Twierdzą oni, że państwo (a nawet Kościół) to „ramię sprawiedliwości Boga przed Sądem Ostatecznym”.

Ze społeczeństwa trzeba – ich zdaniem – eliminować tych, po których nie można spodziewać się skruchy i poprawy. Samym swym istnieniem zagrażają oni bowiem bezpieczeństwu innych. Nie wolno zatem stosować wobec nich „taniego miłosierdzia”.

Jan Paweł II z pewnością nie aprobował takiego stanowiska. W czasie swej amerykańskiej pielgrzymki, w styczniu 1999 r., powtórzył dobitnie:

Znakiem nadziei jest coraz powszechniejsze uznanie zasady, że nigdy nie wolno odebrać godności życiu ludzkiemu, nawet jeśli człowiek dopuścił się wielkiego zła. Współczesne społeczeństwo dysponuje środkami, dzięki którym może zapewnić sobie bezpieczeństwo, nie pozbawiając na zawsze przestępców możliwości odmiany życia. Ponawiam wezwanie, które zawarłem niedawno w orędziu na Boże Narodzenie, aby zgodzono się położyć kres karze śmierci – praktyce okrutnej i zarazem niepotrzebnej”.

 

Katechizm i Benedykt XVI o karze śmierci

Niemniej w nowej edycji Katechizmu, która ukazała się za pontyfikatu Jana Pawła II, nie znalazł się jednoznacznie sformułowany zakaz kary śmierci. Zapisano tam (we wspomnianym punkcie 2267), że karę tę można dopuścić jedynie wtedy, gdy „jest ona jedynym dostępnym sposobem skutecznej ochrony ludzkiego życia przed niesprawiedliwym napastnikiem”. Jednak tuż obok znalazł się zapis, że „przypadki absolutnej konieczności usunięcia winowajcy są bardzo rzadkie, a być może już nie zdarzają się wcale”.

Za stanowiskiem Jana Pawła II wobec najwyższego wymiaru kary jednoznacznie wypowiadał się Benedykt XVI. W swej adhortacji Africae munus z 2011 r. zwrócił się do „osób odpowiedzialnych w społeczeństwie”, by mierzyły się z koniecznością „czynienia wszystkiego, co możliwe, aby dojść do wyeliminowania kary śmierci”. Podobne poglądy wyrażał też kilkukrotnie podczas audiencji ogólnych.

Trudno zatem byłoby obronić tezę, że Franciszek, ogłaszając zakaz kary śmierci w Katechizmie występuje przeciw nauczaniu swych poprzedników.

 

Dlaczego Franciszek dokonał zmiany?

Prawdą jest jednak, że absolutnego zakazu kary śmierci nie wprowadzili do Katechizmu ani Jan Paweł II, ani Benedykt XVI. Jakie były zatem powody, że obecny papież zdecydował się na ów decydujący krok? Wyjaśnienie można znaleźć we wprowadzonym obecnie do Katechizmu tekście:

Przez długi okres uważano, że zastosowanie kary śmierci przez prawowitą władzę, po uczciwym procesie, jest adekwatną reakcją na powagę niektórych przestępstw i środkiem możliwym do przyjęcia, choć drastycznym, dla ochrony dobra wspólnego. Dzisiaj coraz żywsza jest świadomość, iż godność osoby nie zostaje utracona nawet wówczas, gdy popełniła ona niezwykle poważne zbrodnie. Ponadto rozpowszechniło się nowe zrozumienie znaczenia sankcji karnych stosowanych przez państwo. Wreszcie opracowano bardziej skuteczne systemy ograniczenia wolności, zapewniające niezbędną obronę obywateli, ale nieodbierające skazanemu w sposób definitywny możliwości odkupienia swych win.

W ten sposób Franciszek podkreślił po raz kolejny wagę rozwoju refleksji etycznej na temat godności ludzkiej. Dodał jednak też, że zaszły już także ważne okoliczności społeczne, które pozwalają na niestosowanie kary śmierci. Coraz więcej ludzi nie chce już bowiem traktować państwa jako „ręki sprawiedliwości Bożej”.

Inaczej rozumieją zatem „sankcje karne stosowane przez państwo”. Kara to nie tylko wymierzenie sprawiedliwości. Ma również służyć naprawie przestępcy (jakkolwiek często wydaje się to iluzoryczne).

 

A co, gdy nie da się izolować przestępcy?

Papież nie jest naiwny. Wie, że zdarzają się czasem osoby z tak dewastowaną świadomością moralną, że jedynym sposobem na ochronę przed ich działaniem społeczeństwa, musi być całkowita izolacja. Taką w czasach dzisiejszych może zapewnić większość państw świata.

Można jednak zapytać, co czynić w sytuacji, gdy instytucje państwowe nie działają i nie można skutecznie izolować w więzieniach (np. w czasie wojny) sprawców bestialskich zbrodni? Czy usprawiedliwione jest zabijanie przestępców, którzy deklarują, że po wyjściu z niewoli, natychmiast zaczną na powrót mordować?

W tym przypadku, jak argumentują teologowie, działać może prawo do obrony koniecznej. Śmierć sprawcy bywa bowiem warunkiem takiej skutecznej obrony. Mimo wszystko to przypadek skrajny. Dotyczy chyba bardziej indywidualnego sumienia niż kary śmierci wymierzanej w majestacie prawa przez państwo.

Ten ostatni przypadek, jak tłumaczyli w świetle Ewangelii ostatni papieże, w dzisiejszych czasach nie może już znaleźć dobrego usprawiedliwienia.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail