Aleteia logoAleteia logo
Aleteia
czwartek 28/10/2021 |
Świętych Szymona i Judy Tadeusza
Aleteia logo
home iconFor Her
line break icon

„Jestem taka piękna”, ale… pewność siebie to nie wszystko

JESTEM TAKA PIĘKNA

Marta Brzezińska-Waleszczyk - 10.08.18

Twórcy „Jestem taka piękna” z Amy Schumer mieli fajne cele (pokazanie kobietom, że obwód talii nie jest najważniejszy w życiu), ale… nie uniknęli klisz, banałów. Mimo to, warto obejrzeć film.

Jestem chyba ostatnią osobą, która wybrała się na film „Jestem taka piękna” z Amy Schumer. Raz, że nie kręcą mnie amerykańskie komedie (zwykle ociekające banałem i/lub tandetą), dwa, że nie podzielam zachwytu dla stand-upowej twórczości Schumer. Jednak zachęcona pozytywnymi opiniami znajomych postanowiłam sprawdzić.

„Jestem taka piękna” – komedia bez kompleksów?

Najpierw krótko, o czym jest ta historia. Renee Bennett pracuje w słynnej firmie kosmetycznej. Ale to nie daje jej satysfakcji, bo siedzi w ciemnej piwnicy i przerzuca raporty, a chciałaby trafić do centrali mieszczącej się przy jednej z głównych nowojorskich ulic. Jednak jej największym, życiowym marzeniem jest… bycie piękną.

Renee tonie w kompleksach. Nie akceptuje siebie, nadprogramowych kilogramów, a próby zrobienia z tym czegoś kończą się hm… kompromitacją. Ma dwie najbliższe przyjaciółki (zakompleksione w podobnym stopniu jak ona), którym towarzyszy w żałosnych próbach znalezienia partnerów przez internet.

Renee w alkoholowych emocjach wypowiada magiczne zaklęcie, ale jej marzenie się nie spełnia. Z rozpaczą patrzy w lustro, które nijak nie chce pokazać seksbomby. Następnego dnia idzie na siłownię, spada z rowerka i uderza się mocno w głowę. To będzie początek diametralnej zmiany w jej życiu.

Pewność siebie, która… wpędza w kompleksy

Po upadku Renee spogląda w lustro… z zachwytem. W jej wyglądzie nie zmieniło się absolutnie nic (bo niby jak miało?), ale ona widzi w lustrze… boski tyłek, sześciopak na brzuchu, świetne nogi – jednym słowem piękność, jaką pragnęła zostać.

I jak za dotknięciem różdżki zmienia się nie tylko spojrzenie Renee na siebie, ale wszystko wokół. Dziewczyna nabiera odwagi, by ubiegać się o stanowisko marzeń (i dostaje je), jest pewna siebie (do granic absurdu), bierze udział w konkursie bikini, zaczyna flirtować z mężczyznami, z jednym umawia się na randkę. Jest jednak druga strona medalu – jej pewność siebie… onieśmiela innych, a nawet – paradoksalnie – wpędza w kompleksy: jej chłopaka, a najbardziej jej przyjaciółki.

„Nowa” Renee robi się nieznośna. I choć niby osiąga wszystko, o czym marzyła, to coś zgrzyta. Wkrótce czar – tak samo, jak niespodziewanie nastąpił – tak samo szybko pryska. Na tym koniec o fabule, by nie było spoilerów, teraz nieco o przesłaniu, które… nie jest tak oczywiste, jak mogłoby się wydawać.

Naiwna opowieść o Kopciuszku

Twórcy „Jestem taka piękna” pewnie mieli fajne cele (pokazanie kobietom, że obwód talii nie jest najważniejszy w życiu), ale… nie uniknęli klisz, banałów i naiwności. Dobrze, że taki film jest, że przypomina o tym, co niby oczywiste, ale – czy rzeczywiście robi to przekonująco?

Po pierwsze, Renee wcale nie jest grubaską. Ok, ma specyficzną sylwetkę (zgrabne nogi, pokaźna góra), ale robienie z niej brzyduli irytuje (bo wystarczyłoby tylko odpowiednio ją ubrać). Po drugie, pokazywanie, że każda próba zrobienia „czegoś” ze sobą kończy się tragicznie (upadki i kompromitacja na siłowni) wcale nie zachęca zakompleksionych kobiet do ruszenia się z kanapy. Nawet odstrasza! Po trzecie, reakcje osób na siłowni, ulicy… – wiem, w filmie to przerysowane, ale serio, obcy ludzie na ulicy wyśmiewają babkę z paroma kilogramami ekstra?

Komedia jest pełna naiwności – Renee uważa, że jak zostanie piękna, to rozwiążą się jej wszystkie problemy. Z wielkim zdziwieniem odkrywa, że seksbomby też bywają smutne i porzucane przez facetów. Naiwne jest też oczekiwanie na cud bez zrobienia czegoś, by ten cud miał szanse zaistnieć (ok, poszła na siłownię, ale dalej obżerała się śmieciami). A już szczytem naiwności jest to, że ogromny koncern potrzebuje rad recepcjonistki, dziewczyny z ulicy, by wprowadzić nową linię kosmetyków.

Samo „jestem taka piękna” nie wystarczy

Poza minusami można znaleźć garść (garstkę?) pozytywów. Przede wszystkim film pokazuje, że nasze piękno nie zależy od wskazówki na wadze czy innych wyznaczonych przez kogoś „ram”, ale w dużej mierze od tego, jak same patrzymy na swe odbicie, jak kochamy własne ciało, jak je traktujemy, czy jesteśmy dla siebie dobre…

Odkładanie bycia szczęśliwą na później (kiedy wreszcie będę piękna) jest złudne, bo zawsze znajdzie się ktoś, kto zakwestionuje osiągnięty cel. Zawsze też ta granica może się odsuwać – schudniesz „x” kg, ale wciąż będziesz niezadowolona z siebie, aż osiągniesz kolejne levele, odkreślisz następne „jeśli”.

I wreszcie najważniejsze – nie wystarczy powiedzieć sobie „jestem piękna” i… spocząć na laurach. O siebie trzeba dbać (w filmie jest to dość słabo pokazane). I nie chodzi o tworzenie sprzeczności i uzależnienie poczucia piękna od wybieganych na bieżni kilometrów. Niemniej, takie docenienie samej siebie, spojrzenie w lustro z miłością sprawia, że… jakoś łatwiej przychodzi czy dieta, czy ćwiczenia. Bo nie jest to żaden reżim, katowanie siebie, ale robienie czegoś DLA siebie, swojego dobra i zdrowia.


KOBIETA W KAWIARNI

Czytaj także:
Jak odrzucić 7 kłamstw, które wmawiają sobie kobiety?


OPARCIE DLA KOBIETY

Czytaj także:
Kobieto, czy wiesz, czego pragnie od Ciebie mężczyzna?




Czytaj także:
10 cech osobowości, które czynią kobietę naprawdę piękną

Tags:
filmkobietapiękno
Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia ukazuje się w siedmiu językach: angielskim, francuskim, włoskim, hiszpańskim, portugalskim, polskim i słoweńskim.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Modlitwa dnia
Dziś świętujemy...




Top 10
1
Philip Kosloski
5 świętych, których ciała nie uległy rozkładowi
2
Katolicka Agencja Informacyjna
Papież: „To najgorsza zniewaga, jaką można wy...
3
HOSPICJUM PERINATALNE
Dominika Cicha-Drzyzga
Umierające dzieci są silniejsze od rodziców. Odchodzą, kiedy trze...
4
JAN PAWEŁ II
Agnieszka Bugała
Tajne eskapady Jana Pawła II. „Stanął przede mną, zdjął czapkę, b...
5
NARODZINY I CHRZEST DAWNIEJ
Gelsomino del Guercio
Chrzty bez rodziców chrzestnych, bierzmowania bez świadków
6
PODEJMOWANIE DECYZJI
Joanna Operacz
„Tantum quantum”. To nie zaklęcie, to rada św. Ignacego, jak pode...
7
Raimundo Arruda Sobrinho
Ewa Rejman
Jego największym skarbem były zapisane kartki. Poruszająca histor...
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail