Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Dlaczego ludzie z instagramowej fotki wydają ci się szczęśliwsi od ciebie?

KOBIETA Z PSEM
Roberto Nickson/Unsplash | CC0
Udostępnij

W porównaniu do opowieści znajomych, instagramowych ideałów i filmowych love story, twoje story wydaje się szare i mało romantyczne? Piękny obrazek, do którego tak wzdychasz może być po prostu aranżacją, a to, co za nim ukryte może zupełnie nie pasować do twojej historii.

W bieganiu kocham nie tylko endorfinowe szaleństwo, możliwość aktywności na świeżym powietrzu i pokonywania własnych słabości. W sportowych butach czuję się trochę jak w kamuflażu. Dla mijanych w parku spacerowiczów i przechodniów na ulicy jestem po prostu biegaczką, trochę wyłączoną z tłumu. Sama też nieco inaczej patrzę na świat, lubię obserwować, wyłapywać detale, które często stają się motywem przewodnim moich rozmyślań przez kolejne kilometry.

 

Kobalt w filmowym kadrze

Podczas jednego z ostatnich treningów, wbiegając na łódzki „pomost zakochanych” (wiecie, kolorowe kłódki z wyrytymi inicjałami etc.), zauważyłam parę zapatrzoną w piękny krajobraz miejskiej zieleni. Stali objęci, jedno za drugim. Ona w zwiewnej, kobaltowej sukience. On równie elegancki, tuż za jej plecami. Jego dłonie, oparte wokół jej bioder na stalowej barierce, zamykały dziewczynę w bezpiecznym uścisku męskich ramion. Zupełnie tak, jak w filmach. Tak naturalnie, tak romantycznie.

Przez kilka sekund, których potrzebowałam, by zbliżyć się do filmowej pary („pomost zakochanych” w przypadku kilkumetrowego mostka to dość szumne określenie) w mojej głowie już zdążyły pojawić się romantyczne tęsknoty. „Ach, gdyby On też mnie tak czasem objął! Tak sam z siebie… Może coś jest nie tak, skoro nie ma takich odruchów? Może mnie nie kocha? Niektóre pary tak pięknie okazują sobie miłość…”. Mechanizm porównawczy został uruchomiony. Wystarczyło jedno spojrzenie, kilka sekund. Po kilku kolejnych sama śmiałam się z własnych myśli.

 

Prawda ukryta za drzewem

Nie zdążyłam jeszcze zbiec na ląd, gdy zza drzewa wyłonił się… pan fotograf! Dokładnie tak! Naturalny, romantyczny gest okazał się pozą do narzeczeńskiej fotografii! Mijając statyw, uśmiechnęłam się przepraszająco (cud, że nie zostałam skarcona za niszczenie kadrów!) i szybko pobiegłam dalej, śmiejąc się z powierzchowności własnego mózgu!

Być może dziewczyna w kobalcie i jej druga połówka podczas każdego spaceru wyglądają tak samo pięknie – kto wie? Być może parę lat temu sami zawiesili na moście kłódkę z inicjałami i właśnie dlatego wybrali to miejsce na pamiątkową sesję? I tak mogło być. Ale co, jeśli za całym tym pięknym obrazkiem i uściskiem zakochanych stoi ukryty za drzewem reżyser? Co jeśli to on podpowiedział, że kobalt będzie najlepiej wyglądał w popołudniowym świetle, a do Parku Poniatowskiego będą mieli po prostu najbliżej?

 

Pozowane szczęście

W obu scenariuszach jest miejsce zarówno na szczerą miłość, jak i wymuszony, tandetny romantyzm. Bo przecież publiczne okazywanie uczuć nie każdemu przychodzi łatwo (pomijając fakt, że nie każdemu jest w ogóle potrzebne), a nawet najbardziej romantyczne gesty nie zawsze występują w pakiecie ze szczerością i codziennym wsparciem.

Obiektyw wymierzony w parę, której przez moment tak zazdrościłam, bardzo dosłownie uświadomił mi, jak często tęsknimy za pozowanym (i bardzo pozornym) szczęściem. My, romantyczki, które przyglądając się smutnym i bezbarwnym związkom naszych rodziców czy krewnych, bezwiednie szukamy wzorców w ckliwych powieściach i filmach. Pozwalamy, by instagramowe kadry z pocałunkami przy zachodzie słońca narzucały nam ideały miłości, a próbując znaleźć ich kalki we własnym życiu, nie dostrzegamy szczęścia, które… w oczach niejednej mijającej nas biegaczki może uchodzić za ideał.

Ideałów nie ma. A żadna biegaczka (instagramowy obserwator, ani sąsiad) nie ma szans zobaczyć pełnego obrazu naszej nieidealnej rzeczywistości. Tak jak i my nie mamy szans poznać całej prawdy o cudzym szczęściu na podstawie jego wycinków. Za pięknymi kadrami może kryć się nie tylko fotograf-reżyser, ale przede wszystkim szara codzienność i masa trudności, które raczej nie bywają obiektem zazdrości.

 

Nigdy nie wiesz, kto z zachwytem patrzy na ciebie…

Związki to oczywiście tylko jedna z płaszczyzn, na których lubimy porównywać się do innych, wypatrując własnych braków i niedoskonałości. Kariera, piękna sylwetka, zadbany dom, dalekie podróże… – u innych to wszystko wygląda jakoś tak bardziej kolorowo. Krzysztof Liegman w swojej książce cytuje przeczytane kiedyś słowa: „Zamiast rozmyślać o tym, by być kimś innym, zacznij być dumny z tego, kim jesteś. Nigdy nie wiesz, kto patrzy na ciebie marząc, by być na twoim miejscu”. Choć nie przepadam za motywacyjnymi sloganami, to zdanie zapisałam ku pamięci w swoim notatniku. Być może wtedy, gdy mijałam dziewczynę w kobaltowej sukience, ktoś przyglądał mi się, marząc o zdrowiu albo porzuconej dawno pasji?

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail