Aleteia logoAleteia logo
Aleteia
piątek 30/10/2020 |
Bł. Benwenuty Bojani
home iconKościół
line break icon

Zakonnice '44. Oddawały serce, zdrowie i życie. Siostry w Powstaniu Warszawskim

SZPITAL POWSTANIE

EAST NEWS

Jacek Borkowicz - publikacja 12.08.18

„Miałyśmy piec piekarski - opowiada s. Andrzeja. - Zrobiłyśmy trzy ekipy, po osiem godzin każda. Piekłyśmy w dzień i w nocy. Żadnych okienek nie było, po prostu na podwórzu chleb się wydawało. Ludzie mówili: Bóg zapłać! Dziękujemy! Albo i nie mówili, tylko brali. I tak, póki tylko mogłyśmy, do ostatniej chwili”.

Sporo już napisano o powstańczych kapelanach, a przecież do codzienności walczącej Warszawy ’44 należały też, nieco zapomniane, siostry zakonne. Przetrwały one tam do końca Powstania Warszawskiego, dzieląc z innymi jego najtrudniejsze chwile. Ich wkład we wspólny wysiłek był może mniej efektowny od udziału żołnierzy AK, ale nie mniej heroiczny. I bardzo potrzebny.

Co najmniej kilkanaście żeńskich domów zakonnych na całe dwa miesiące przekształcono wtedy w polowe kuchnie, szpitale i schroniska. W każdym wypadku stało się to dobrowolną, suwerenną decyzją matek przełożonych.




Czytaj także:
Znasz tych kapelanów Powstania Warszawskiego? Ich obecność tak bardzo podnosiła na duchu!

Bohaterskie siostry sakramentki

Tak było chociażby w przypadku sakramentek z Nowego Miasta. 9 sierpnia sędziwa podprzeorysza Roma Koperska, po wysłuchaniu w rozmównicy delegacji powstańczej służby zdrowia, oznajmiła w głębokim skupieniu: „Od 250 lat nie było precedensu, aby została złamana klauzura, która jest znamieniem naszego zakonu. Ale ta chwila dla Polski jest tak osobliwa, że zgadzam się”. Do klasztoru ewakuowano wówczas dwa szpitale.

Niemcy, skoro tylko zorientowali się, co się dzieje w klasztorze, natychmiast skierowali nań miotacze min, tzw. szafy. Od tej pory klasztor sakramentek był permanentnie niszczony. Siostry początkowo czuwały na dachach i strychach gasząc ogień, ale z czasem trzeba było, razem z rannymi, bezdomnymi i głodnymi, zejść do podziemi.

Przez ten cały okres nie ustawały w pracy. Miron Białoszewski w „Pamiętniku z powstania warszawskiego” wspomina: „Sakramentki się palą – mówiło się już odtąd codziennie. A sakramentki się paliły. I latały w welonach. I biły świnie i krowy. Codziennie. I rozdawały ludziom. I przyjmowały, i opatrywały u siebie ludzi. Coraz większe gromady. Tysiące”.

31 sierpnia z potwornym hukiem zawaliła się barokowa kopuła kościoła, grzebiąc pod sobą około tysiąca cywilów. Zginęło wtedy 35 opiekujących się nimi zakonnic. Ocalało zaledwie 11.

Urszulanki w ogniu Powstania

W kilku klasztorach siostry utworzyły ze swego grona patrole sanitariuszek, które wychodziły na ulice podczas walk, aby opatrywać powstańców, a także, jeśli się trafiło, rannych żołnierzy niemieckich. Urszulanki z ul. Księdza Siemca (dziś Wiślana) na Powiślu podzieliły się na pięcioosobowe ekipy.

Jedną z nich już 1 sierpnia, koło uniwersytetu, Niemcy ostrzelali i obrzucili granatami, gdy siostry usiłowały ściągnąć z ulicy rannego cywila. Zginęły wtedy cztery zakonnice-sanitariuszki, a kierująca patrolem siostra Jana Płaska została ciężko ranna. Tego samego dnia zginął też kapelan urszulanek, ks. Tadeusz Burzyński. Niemcy zastrzelili go, gdy na ulicznym bruku udzielał ostatniego namaszczenia umierającemu cywilowi.

Urszulański szpital polowy wyspecjalizował się w operacjach oczu dzięki siostrze Wojdo, która jeszcze przed złożeniem ślubów zakonnych pracowała jako wzięta chirurg-okulistka. „Ona miała swój pokój, bardzo prymitywny zresztą, ale robiła tam operacje” – wspomina s. Andrzeja (Maria Górska), której relację nagrało w 2006 r. Muzeum Powstania Warszawskiego.

„Niestety, bardzo często ludzie zostawali z jednym okiem. Pamiętam, była bardzo dzielna łączniczka. Siostra Wojdo schyla się i mówi: słuchaj, zostanie ci tylko jedno oko. A ona na to: jak to dobrze, że to jedno zostanie!”.




Czytaj także:
Dziewczyny z Powstania: „Cechowała je niesamowita dzielność”

Siostry pieką i rozdają chleb. Na trzy zmiany

Dom urszulanek służył też całej okolicy jako piekarnia. Jeszcze przed wybuchem Powstania jeden z piekarzy ofiarował zakonnicom cały zapas mąki, z którego żyło potem pół Powiśla. „Miałyśmy piec piekarski” – opowiada s. Andrzeja. „Zrobiłyśmy trzy ekipy, po osiem godzin każda. Piekłyśmy w dzień i w nocy. Żadnych okienek nie było, po prostu na podwórzu chleb się wydawało. Ludzie mówili: Bóg zapłać! Dziękujemy! Albo i nie mówili, tylko brali. I tak, póki tylko mogłyśmy, do ostatniej chwili”.

Wszystko to działo się pod ciągłym ostrzałem, i to ze wszystkich stron, gdyż dom zakonny stanowił wysuniętą placówkę powstańczą. Jedyną drogą komunikacji był tunel, wykopany pod ulicą. Na początku września, po zbombardowaniu klasztoru, Niemcy przepędzili zakonnice, wraz ze szpitalem, na Wolę.

„Już było puste miasto. Już wiele trupów tylko leżało na ulicach” – wspomina s. Andrzeja. „Siostrę, która była ciężko bardzo ranna, miała kilkadziesiąt odłamków w swoim ciele, cała była zabandażowana, niosłyśmy na krześle, przywiązaną, na ramionach. Wtedy Niemcy chcieli ją zastrzelić: po co wy się tak męczycie? My się strasznie przejęłyśmy. Zdjęłyśmy ją, nisko skryłyśmy między nas. Tak ją doniosłyśmy do Pruszkowa”.

Ta siostra przeżyła, służąc Bogu długie lata w zakonie. Zmarła dopiero na tydzień przed tym, zanim s. Andrzeja złożyła swoją relację. Kilka dni przed nią odeszła do Pana siostra Jana, raniona 1 sierpnia koło uniwersytetu.

Służba w Powstaniu: oczywisty chrześcijański obowiązek

Szpital polowy sióstr szarytek przy Tamce, niedaleko domu urszulanek, służył powstańcom i cywilom znacznie dłużej: ewakuowano go dopiero 27 września, na kilka dni przed zaprzestaniem walk.

Służba rannym i potrzebującym cywilom była tutaj traktowana jako oczywisty chrześcijański obowiązek, ale nie wszystkie domy zakonne zgodziły się na przyjęcie powstańców. Tak na przykład uczyniła przełożona klasztoru karmelitanek bosych na ulicy Wolskiej. Jej decyzja ocaliła zgromadzone tam kilkaset kobiet i dzieci.

Gdy 5 sierpnia, w dzień rozpoczynającej się rzezi Woli, do klasztoru weszli Niemcy, jedna z sióstr, znająca niemiecki, ryzykując własnym życiem stanowczo wyperswadowała oficerowi, iż obiekt ten nie jest placówką oporu. Niemcy rozstrzelali wtedy chroniących się tam cywilnych mężczyzn i chłopców, pozostałym darowali jednak życie.

Gdy w styczniu 1945 r. do ruin Warszawy zaczęli wracać jej byli mieszkańcy, siostry znalazły się w pierwszych, pionierskich szeregach. Prawie wszystkie domy zakonne leżały w gruzach i trzeba je było od podstaw odbudować – także rękami samych zakonnic. Dziś, spacerując wiślaną skarpą i patrząc na barokowe szczyty sakramentek albo szarytek, trudno w to uwierzyć.




Czytaj także:
Moja babcia przeżyła okupację, ale o tym jednym wydarzeniu z Powstania nigdy nie chciała mówić…

Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia jest aktualizowana codziennie i publikowana w ośmiu językach: po francusku, angielsku, arabsku, włosku, hiszpańsku, portugalsku, polsku i słoweńsku.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Tags:
powstanie warszawskieWarszawazakonnica
Modlitwa dnia
Dziś wspominamy świętego...





Top 10
Philip Kosloski
5 świętych, których ciała nie uległy rozkłado...
Theresa Aletheia Noble
Dobra spowiedź. 10 cennych rad od księży
Mathilde de Robien
Imiona, które noszą w sobie pieczęć Boga. Moż...
PAPIEŻ PRZYTULA CHOREGO MĘŻCZYZNĘ
Marine Soreau
„Papież nie bał się mnie objąć”. Opowieść czł...
KOBIETA NA POLU
Redakcja
Cytat z Biblii dla ciebie na dziś [26 paździe...
ST JOSEPH,THE WORKER CARPENTER, JESUS,CHILDHOOD OF CHRIST
Philip Kosloski
Ta starożytna modlitwa do św. Józefa podobno ...
ABORCJA
Michał Lubowicki
Twoja wiara nie ma nic do rzeczy w kwestii ab...
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail