Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Najsłynniejsze opowiadanie Hemingwaya, którego… nie napisał

ERNEST HEMINGWAY
Udostępnij

Ernest Hemingway miał napisać historię złożoną zaledwie z sześciu słów.

I choć jest to jedynie miejska legenda, to dobrze pokazuje istotę flash fiction, czyli mody na opowiadanie historii składającej się z jedynie kilkuset albo nawet kilkudziesięciu słów.

Według legendy słynny pisarz założył się w knajpie (w niektórych wersjach podana jest nawet nazwa jednej z modnych, nowojorskich restauracji) z kolegami o to, że napisze bardzo smutną i poruszającą historię w zaledwie sześciu słowach. Wszyscy wyłożyli na stół po dziesięć dolarów, Hemingway wyjął pióro i na skraju serwetki naskrobał treść, po której wszyscy bez wahania oddali mu pieniądze:

„Sprzedam buciki dziecięce, nigdy nie używane” (ang. „For sale: baby shoes, never worn”).

 

Historia, której nie było

Sęk w tym, że podobna historia pojawia się po raz pierwszy w artykule jednej z amerykańskich gazet w 1910 roku. Słynny pisarz miał wtedy jedenaście lat i raczej daleko mu jeszcze było do legendy literatury. Z kolei po raz pierwszy wersja, która przyznaje mu autorstwo poruszającej historyjki, pojawia się w pewnym poradniku dla pisarzy w 1991 roku – czyli trzydzieści lat po jego samobójczej śmierci. Bez dwóch zdań mamy więc do czynienia z miejską legendą. Była zresztą ona parodiowana: w jednym z amerykańskich pism satyrycznych pojawia się historia, w której młoda matka umieszcza ogłoszenie „sprzedam wózek dziecięcy, nigdy nie używany”. Gdy ktoś próbuje pocieszać kobietę, ta odpowiada, że nie o to chodzi – po prostu wózek przeznaczony był dla jednego dziecka, zaś na świat przyszły bliźniaki

Nie zmienia to jednak faktu, że cała historia jest doskonałym przypadkiem zjawiska o nazwie flash-fiction.

 

Twitteratura i flash fiction

Flash ficton to próba ujęcia sensownej historii w jak najmniejszej liczbie słów lub znaków, tak by dało się to przeczytać jednym tchem. Choć najstarsze przypadki flash fiction możemy zaobserwować już w starożytności (choćby krótkie i wyposażone w jasny morał Bajki Ezopa), to prawdziwą furorę zrobiły w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat, gdy szum medialny stworzył lukę dla wyrazistych i krótkich opowieści. Szczególnie ciekawe wydaje się na tym tle zjawisko znane jako „Twitteratura” (ang. Twitterature) czyli umieszczanie historii w ramach jednego tweeta (280 znaków od 2017 – wcześniej jedynie 140).

Nie ulega jednak wątpliwości, że w tak krótkim tekście ciężko jest napisać coś naprawdę poruszającego. Dotyczy to też pseudohemingwayowskiej „historii w sześciu słowach”. Powiedzmy sobie bowiem szczerze: na ile ta historia byłaby poruszająca, gdybyśmy umieścili ją w kontekście ogłoszeń w gazecie, bez całej otoczki mówiącej o zakładzie i wskazujących nam, jak powinniśmy ją interpretować?

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail