Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Iwona Cichosz o Głuchych: Mamy te same problemy, co obcokrajowcy. Tyle że nam daje się mniej szans

IWONA CICHOSZ, GŁUSI
fot. Renata Świderska
Udostępnij

„Kiedy zmuszam ludzi do kontaktu wzrokowego, są zawstydzeni, onieśmieleni, nie wiedzą, co mają zrobić, odwracają wzrok”- o tym, czego możemy uczyć się od Głuchych opowiada Iwona Cichosz. Aktorka, finalistka „Tańca z Gwiazdami”, tłumaczka Polskiego Języka Migowego i Miss Świata Głuchych 2016.

Jola Szymańska: Ludzie często są zaskoczeni tym, że Głusi to mniejszość językowo-kulturowa?

Iwona Cichosz*: Tak, chociaż przez dłuższy czas myślałam, że to wy jesteście nienormalni. My migaliśmy i zastanawiałam się, dlaczego inni nie migają? Dopiero dorastając, zaczęłam zdawać sobie sprawę, że jesteśmy mniejszością.

Ludzie nie mają o nas pojęcia, bo głuchotę traktują jako chorobę. A to nie choroba, ale deficyt. Jeżeli ktoś nie widzi dobrze i nosi okulary, nie mówimy, że jest chory. Po prostu nosi okulary. My nie słyszymy i nosimy aparaty słuchowe.

I macie własny język.

Wielu osobom wydaje się, że porozumiewamy się jakąś pantomimą albo że język migowy jest jeden na całym świecie. Nikt nie uczy ich tego w szkole, a nas nie widać. Nie migamy jadąc do pracy czy robiąc zakupy w pojedynkę. Jesteśmy „widzialni, ale niewidzialni”.

A jeżeli jest język, to powstaje też kultura, sposób myślenia, historia. Dlatego mamy bardzo podobne problemy w komunikacji, co obcokrajowcy mieszkający w Polsce. Tyle że nam daje się mniej szans.

Polacy boją się Głuchych?

Tak to widzę. Ludzie myślą, że głucha osoba nie może na przykład pracować w biurze, bo „jak będzie rozmawiać?”. A to żaden problem. Mamy przecież maile, czaty. Rozwiązań jest wiele, wystarczy pomyśleć.

Wkurzasz się, kiedy kolejny raz słyszysz o głuchocie jako „niepełnosprawności”?

Tak, bo to nas stygmatyzuje. Jakbyśmy nie byli zdolni do wielu rzeczy. To nieprawda. Możemy wszystko, oprócz słyszenia. No, może nie możemy pracować w call center. Ale korzystając z tłumacza, moglibyśmy pracować nawet tam. Zawsze jest jakieś wyjście.

W Polsce mamy z tym problem, ale w Stanach nigdy nie odczułam, że jestem osobą „niepełnosprawną”. Traktowano mnie jako Iwonę Cichosz, i tyle. Prawie każdy znał podstawy języka migowego. Nawet w sklepie, w małym miasteczku. Idę do kasy, kupuję coś, a pani miga: „Five dollars”, bo widzi mój aparat słuchowy. Wow.

To fajne uczucie, nie być postrzeganym jako osoba głucha, czy niepełnosprawna, ale po prostu – jako ja.

 

Miganie – terapia dla słyszących?

Co najbardziej Cię dziwi, kiedy obserwujesz słyszących?

Trochę Wam współczuję, kiedy nie patrzycie na siebie, rozmawiając. Kiedy zmuszam ludzi do kontaktu wzrokowego, są zawstydzeni, onieśmieleni, nie wiedzą, co mają zrobić, odwracają wzrok. A przecież to podstawowa zasada komunikacji z drugim człowiekiem i wyraz szacunku. My, Głusi, jesteśmy do tego zmuszeni, bo kanał wzrokowy to nasz kanał komunikacji. U Was się o tym zapomina.

W Hamburgu można wziąć udział w wystawie Dialog w Ciszy [w Dialoghaus – red.]. Głuchy przewodnik prowadzi tam grupę przez różne pokoje. To niesamowite, obserwować jak słyszący ludzie starają się przełamać bariery w gestykulacji, w mimice. Pytałam koleżanki, która tam pracuje, co jest dla nich największą barierą. Odpowiedziała: robienie głupich min. Bo to nie wypada, bo brzydko wyglądam albo nie chcę zepsuć makijażu. Byłam mocno zaskoczona, bo dla nas to naturalne.

Może dlatego słyszący, uczący się migać, mówią, że miganie to dla nich terapia. Że pomaga im się otwierać.

Na pewno. Patrzymy sobie w oczy, jesteśmy otwarci, bezpośredni. Nie ma u nas miejsca na owijanie w bawełnę. Jeżeli coś się nam nie podoba, mówimy wprost.

W jednym z wywiadów mówiłaś, że nie macie też tematów tabu.

Oczywiście, są wyjątki, ale najczęściej tak. Rozmawiamy otwarcie o tym, co lubimy, o seksie, o aborcji. O wszystkim. Nawet jeżeli nie są to proste rozmowy, to są szczere.

Teraz rozmawiamy po polsku. Mówiąc. W kawiarni, w której siedzimy, jest straszny harmider. Nawet ja muszę się skupiać, żeby słyszeć, co mówisz. Jak się tu czujesz?

To dla mnie bardzo męczące. W takich miejscach mam ochotę wyjąć aparat i mieć święty spokój. Staram się czytać z ruchu Twoich warg, bo kompletnie nie rozumiem, co mówisz.

Mimo aparatu?

Przez aparat nie słyszę tak samo, jak Ty. Ponieważ jest tu duży hałas, wszystko mi się miesza, zlewa w całość. Mam 70-80 procent ubytku słuchu, czyli bez aparatu nie słyszę nic.

Z aparatem rozumiem mowę pod warunkiem, że rozmówca mówi wyraźnie, donośnie, że artykułuje wyraźnie każde słowo osobno i że przebywam z nim przez parę tygodni lub miesięcy.

Wtedy jestem w stanie zrozumieć go ze słuchu, chociaż nie zawsze. Kiedy spotykam nowe osoby i rozmawiam z nimi pierwszy raz, tak jak z Tobą, skupiam się na odczytywaniu ruchu warg.

W mediach nie mówisz, ale migasz, żeby oswajać ludzi z Polskim Językiem Migowym.

Nie chcę wprowadzać nikogo w błąd. Kiedy będę mówić, ludzie pomyślą: skoro Iwona mówi, to znaczy, że wszyscy Głusi mogą mówić. A to nieprawda. Jestem jednym z niewielu przypadków, które od 2. roku życia wciąż uczą się mowy. To nie jest tak, że nauczyłam się i koniec. Uczę się cały czas. Po kilku miesiącach przerwy znowu trudno mi mówić.

Poza tym w języku migowym czuję się lepiej. To mój pierwszy język, swobodnie się w nim czuję, swobodnie myślę. A co najważniejsze, chcę pokazać ludziom, że to jest język. Pełnowartościowy.

Nie wszyscy Głusi mogą mówić, ale nie wszyscy też mogą czytać z ruchu warg.

Tylko kilkanaście procent głuchych może to robić. Żeby czytać z ruchu warg, trzeba znać język polski, a poza tym to żmudna praca – patrzeć na usta. Po półgodzinie czy godzinie nie mam sił.

 

Migowy i polski – dwujęzyczność głuchych

Dlaczego Głusi, obywatele Polski, mają problemy z językiem polskim?

To wynika z braku odpowiednich programów edukacji. Jak możemy się uczyć polskiego, skoro nie ma systemu dwujęzycznego w szkołach? Wyobraź sobie, że w szkole uczysz się wszystkiego po niemiecku – matematyki, biologii, geografii. Jak? Języka polskiego możemy uczyć się tylko tak, jak każdy uczy się języka obcego.

To prowadzi do kolejnego stereotypu – że głusi to analfabeci. To nieprawda. Polskiego nauczyłam się dzięki czytaniu książek, ale nie każdy ma tyle samozaparcia, chęci i determinacji, żeby w kółko czytać, pytać, czytać, pytać. W szkole pan otwiera podręcznik i mówi o przypadkach. A każdy głuchy zastanawia się, o co chodzi? Po co te przypadki? W migowym nie ma fleksji! Po co nam to?

W dobie nowych technologii i napisów na filmach mamy coraz więcej możliwości nauki polskiego. Kiedy oglądamy film z napisami, jest super. Ale kiedy nie było internetu, było ciężko. Nawet ta pani, która migała w telewizji, migała w Systemowym Języku Migowym – według gramatyki języka polskiego. Bo Polski Język Migowy (PJM), nasz język naturalny, to nie to samo co SJM, stworzony przez słyszących.

Po co w takim razie powstał SJM?

Żeby Wam było łatwiej migać tak, jak mówicie. SJM to dosłownie miganie po polsku. „Ja idę do domu” – słowo po słowie. Na szczęście SJM odchodzi już na bok, bo mocno o to walczymy. Kiedyś to jego uczono w szkołach, więc Głusi go nie rozumieli.

To absurd. Trzeba było znać język polski, żeby rozumieć miganie? Mimo że istnieje prawdziwy język migowy?

Dokładnie. Jeżeli nie znałeś polskiego, nie rozumiałeś.

Jest jeszcze taki stereotyp, że język migowy jest jeden na całym świecie. A nie dość, że każde państwo ma własny język migowy, to w każdym z nich są dialekty. Ja jestem z Gdańska, więc migam po wejherowsku, ktoś z Warszawy będzie migał po warszawsku, w Krakowie czy Poznaniu też miga się trochę inaczej. Ktoś zapyta: czy nie można wszędzie tak samo? No, ale czy język polski jest identyczny wszędzie? To prawa języka, który ewoluuje.

Kultura danego państwa także ma wpływ na konkretny język migowy. W Chinach głusi nie używają mimiki, Włosi gestykulują bardzo energicznie, Hindusi trochę jakby tańczyli. Nawet w choreografii piosenek Bollywoodzkich używa się elementów Hinduskiego Języka Migowego.

Z jakimi jeszcze stereotypami się spotkałaś?

Że jesteśmy agresywni, bo żywiołowo migamy. Nasz sposób ekspresji jest może trochę jak ping pong, ale fakt, jeśli Głusi się kłócą, to lepiej się odsunąć (śmiech).

 

Głuche dziecko w słyszącej rodzinie

Mówiłaś o kłopotach w komunikacji. Dlaczego wielu głuchych nie decyduje się na aparat słuchowy?

To niekoniecznie ich własna decyzja. Kiedy w słyszącej rodzinie rodzi się głuche dziecko, rodzicom często brakuje wiedzy. Ani w szkołach, ani w mediach nie mówi się o tym, że musi się ono nauczyć dźwięków na pamięć. To oznacza lata rehabilitacji, chodzenia do logopedy, żmudnych ćwiczeń.

Znam wielu Głuchych, którzy mimo rehabilitacji i tak nie rozumieją dźwięków. Po co więc mają się męczyć, słuchając kolejnych trzasków i nie wiedząc w ogóle, o co w nich chodzi, skoro mogą normalnie żyć, mieć ciszę i spokój? Dobrze to rozumiem. Mój tata próbował nosić aparat, ale cały czas bolała go głowa. To było dla niego za dużo.

Aparaty słuchowe mają sens, kiedy ktoś stracił słuch. Rozumie dźwięki, ale ich nie słyszy. Zdarzają się też osoby rehabilitowane, które mają predyspozycje. Tak jak ja. Udało mi się, bo długo ćwiczyłam. Mam też koleżankę, która mówi i rozumie, chociaż też w 80 procentach nie słyszy. Ale obie jesteśmy wyjątkami.

Głuche dziecko lepiej odnajdzie się w głuchej rodzinie?

Nie można generalizować. Są rodziny słyszące, które nauczyły się języka migowego dla dziecka. Wtedy normalnie budują więź z dzieckiem, nie próbują zaprzeczać jego tożsamości. Nie narzucają mowy. Ale w większości przypadków wymusza się na dziecku mówienie i unika się migowego. Potwierdzono naukowo w wielu badaniach, że z tego powodu dziecko rozwija się wolniej. Ale ludzie i tak nie chcą przyjmować tego do wiadomości, bo się boją.

Czego mogą się bać?

Jest taki bardzo szkodliwy stereotyp, że „jeżeli dziecko nauczy się migowego, to nie nauczy się nigdy mowy”. To nieprawda. Dopiero, jeżeli nauczy się migowego, będzie mogło nauczyć się mowy, bo będzie miało już swój język. Jeśli nie ma języka i nie można się z nim skontaktować, to jak ma się nauczyć?

Mój narzeczony jest z rodziny słyszących. Wyobraź sobie, że przez wiele lat siedział przy stole podczas Wigilii, wszyscy rozmawiali, a on nic nie rozumiał. Nie uczestniczył w rozmowach. Kiedy zmarła mu babcia, załatwił na pogrzeb tłumacza i dopiero w ten sposób dowiedział się wielu, wielu rzeczy o babci. Tego, kim była, czym się zajmowała, poznał różne anegdotki. Strasznie się wtedy wkurzył. Niestety, dzieje się tak w wielu rodzinach i to jest bardzo przykre.

Gdyby tylko rodzina nauczyła się migowego, dziecko nie miałoby problemu z wykluczeniem, z tożsamością.

Kiedy przy stole siedzi obcokrajowiec, mówienie we wspólnym języku wydaje się oczywiste.

W stosunku do osób głuchych nie ma, niestety, tego myślenia. Słyszący ludzie zawsze uważają, że to my powinniśmy się do nich dostosować. Ale to Wam jest łatwiej nauczyć się migowego, niż nam mówić czy słuchać. My nie odzyskamy słuchu. A języka migowego można się nauczyć.

To straszne, że każecie nam dostosować się do Was, mimo faktu, że nie mamy jak.

Co możemy zrobić?

Nauczyć się migowego, dowiadywać się o świecie głuchych, obalać stereotypy, rozmawiać o nas, być otwartym, nie bać się kontaktu. To proste rzeczy. W ekipie serialu, w którym pracuję, większość osób po kilku miesiącach pracy ze mną stwierdziła: kurczę, Iwona, ty się od nas nie różnisz! Różnisz się tylko tym, że masz inny język, inne wymagania co do komunikacji, nic więcej!

Na szczęście, coraz więcej osób miga. Wiele z nich pisze do mnie na Instagramie, że myślą o kursie języka migowego. To bardzo budujące. Dzięki temu widzę, że to, co robię ma sens. Wierzę, że już niedługo Polska będzie tolerancyjnym krajem.

 

Iwona Cichosz – aktorka, tancerka, tłumaczka Polskiego Języka Migowego. Miss Świata Głuchych 2016 i zdobywczyni 2. miejsca w VII edycji programu „Dancing with the Stars. Taniec z gwiazdami”. Gra w serialu TVP1 „Leśniczówka”.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail