Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Rozmawiasz sam ze sobą? Nie? Warto zacząć!

KOBIETA W LUSTRZE
Pexels | CC0
Udostępnij

Wyobraź sobie, że stajesz przed lustrem, patrzysz sobie głęboko w oczy, uśmiechasz się i zaczynasz opowiadać, co ci się dziś wydarzyło. Dziwne? Niekoniecznie.

Myślisz, że mówienie do siebie to objaw szaleństwa i poważnego odstąpienia od normy? Pewnie bywa i tak, choć częściej to objaw kilku bardzo pozytywnych rzeczy!

Szeptem czy na głos, do lustra, w pustą przestrzeń, stojąc pod prysznicem czy gotując zupę – nieważne, jak i kiedy, ważne, że to robisz. Taki monolog może przynieść wiele korzyści – poprawić nastrój, pomóc zrozumieć siebie i innych, dotrzeć do swoich prawdziwych motywacji czy poprawić pamięć i zdolność koncentracji!

Co zatem mówi o tobie fakt, że rozmawiasz sam ze sobą?

 

Prawdopodobnie całkiem się lubisz

Prawda stara jak świat. Jak kogoś nie lubisz, to raczej nie masz ochoty z nim rozmawiać. Chyba że cierpisz na zaburzenia masochistyczne. Ale to wykluczmy.

Kiedy kogoś lubię, to zupełnie swobodnie i bez lęku o to, co ktoś sobie o mnie pomyśli, mówię o czasem mało istotnych rzeczach – a że ten kościół taki piękny wieczorem, kiedy go podświetlą, a te naleśniki to pierwsza liga, lepsze niż w „Manekinie”, no a ta nowa piosenka Domagały jak nic nadaje się na pierwszy taniec. Ani to świata nie zmienia, ani nie sprawia, że ktoś stanie się bogatszy o moje niezwykle głębokie myśli, ale przecież każda normalna relacja składa się też z takich chwil. Także ta ze sobą. Jak coś mnie zachwyca, to chciałabym to wyrazić.

Jeśli dobrze spędza ci się czas sam na sam ze sobą, to bez skrępowania opowiesz sobie o wszystkich nieistotnych, a pięknych i ciekawych dla ciebie rzeczach. Bycie wysłuchanym gwarantowane!

 

Świadomie przeżywasz swoją codzienność

Chyba każdy zna ten stan – kotłujące się w głowie, wrzące, niewypowiedziane myśli. Właśnie wróciłeś z ważnego spotkania w pracy; miałeś do najłatwiejszych nienależącą rozmowę i ciągle myślisz o tym, co usłyszałeś; ktoś cię zdenerwował, bo wcisnął się w kolejkę w aptece, udając, że mdleje, a chwilę później widziałeś, jak wychodzi z lodami z osiedlowego sklepu; albo usłyszałeś coś, co ci się w głowie nie mieści.

Masz metr osiemdziesiąt, a czujesz, że wszystkie te myśli cię przerastają! I za chwilę wystrzelą z ciebie z prędkością najnowszej Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.

Wtedy, zamiast tłuc talerze warto zacząć na głos nazywać to, co się w nas dzieje. Wyśledzić wszystkie zapalne momenty i ich skutki, powiedzieć sobie, dlaczego i na co jestem taka wściekła.

Wypróbowałam – mówienie do siebie faktycznie pomaga rozładować obijające się o nasze organy wewnętrzne emocje i sprawia, że wraz ze słowami uchodzą z nas pomysły na agresywne i wybuchowe zachowania.

 

Zastanawiasz się, co będzie dla ciebie lepsze

Analizujesz różne opcje. Nie wiesz, co wybrać. Robisz w głowie bilans zysków i strat. Zastanawiasz się, czy podjąć tę, czy inną decyzję. Usiądź i na spokojnie, uczciwie i szczerze ze sobą pogadaj. Powiedz sobie, na czym ci najbardziej zależy, co jest dla ciebie ważne.

Kiedy coś wypowiadasz to urealniasz to, sprowadzasz do rzeczywistości. To tak, jakbyś przymierzał już gotowy garnitur, a nie tylko zastanawiał się, jak może na tobie leżeć, wyobrażając to sobie w myślach. Wypowiedzenie konkretnych rozwiązań ułatwia skonfrontowanie się z nimi i wybranie tego, które jest dla ciebie lepsze, bliższe twojej skórze.

 

Jesteś inteligentny!

Tak mówią badania. Naukowcy twierdzą, że mówienie do siebie to sposób naszego mózgu na uporządkowanie rzeczywistości. W ten sposób – przez nazywanie – nasze myślenie staje się szybsze i sprawniejsze. Dowiodły tego badania przeprowadzone wśród 28 studentów Bangor University. Naukowcy Paloma Mari-Beffa i Alexander Kirkham dali im skomplikowaną instrukcję i poprosili, by przeczytali ją ze zrozumieniem. Połowę kartki mieli przeczytać w myślach, a połowę na głos. Okazało się, że polecenia przeczytane na głos wykonali szybciej i dokładniej, z tymi czytanymi w myślach mieli większe problemy.

Mówienie do siebie to też nietypowa „akcja-auto-mobilizacja”. Kiedy wypowiadasz do siebie frazy takie, jak „dasz radę”, „nie poddawaj się”, „szybciej”, to motywujesz się do działania w stresowych sytuacjach. Do takich wniosków doszedł dr Antonis Hatzigeorgiadis z Uniwersytetu Arystotelesa w Salonikach, który bada wpływ mówienia do siebie w ramach psychologii sportu.

Kiedy więc przyłapiesz się na głośnym mówieniu do siebie, przybij sobie piątkę – nie zwariowałeś, najwyżej jesteś trochę szalony! 😉

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail