Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

My, katolicy, znamy sposób na nieśmiertelność. Komentarz do Ewangelii

ViewFinder nilsophon/Shutterstock
Udostępnij

Współczesna medycyna i technologia wciąż zadają sobie pytanie: jak przedłużyć życie i czy jest możliwe, żeby w ogóle wyeliminować śmierć. My, katolicy, mamy odpowiedź!

Zawsze lubiłem oglądać filmy o Indianie Jonesie. W jednym z nich szukał świętego Grala, który miał zapewniać nieśmiertelność. Ludzkość od wieków marzy o niej i szuka sposobów, jak ją sobie zapewnić. Różnej maści alchemicy szukali eliksirów nieśmiertelności.

 

Jak przedłużyć życie?

Współczesna medycyna i technologia wciąż zadają sobie pytanie: jak przedłużyć życie i czy jest możliwe, żeby w ogóle wyeliminować śmierć. Bo wciąż jednym z największych lęków ludzkości jest lęk przed śmiercią. Co więc zrobić, żeby zapewnić sobie życie? Tak naprawdę odpowiedź na to pytanie istnieje i wcale nie przynosi jej ani medycyna ani technologia.

Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym” – mówi Jezus w dzisiejszej Ewangelii. Nie: będzie mieć życie wieczne, ale: ma je, już.  Co za rewelacja! Tyle razy wyznajemy, że wierzymy w życie wieczne. Ale najczęściej wierzymy w nie w kontekście przyszłości. Teraz wierzymy w śmiertelność. Jak inaczej wyglądałoby nasze życie, gdybyśmy naprawdę wierzyli, że mamy życie wieczne w sobie, teraz.

 

Boimy się czasu, który ucieka

Rozmawiałem kiedyś z pewnym studentem, którego pociągała myśl o wyjeździe na misje, ale blokowała go perspektywa wzięcia rocznej dziekanki. Nie chciał stracić roku studiów. Miał w sobie piękne pragnienie, ale bał się dać coś ze swojego życia, poświęcić rok. Boimy się czasu, który ucieka, bo wiemy, że przemijamy wraz z nim. Wiecie, co by było, gdyby miał w sobie życie wieczne? Rok życia nie miałby żadnego znaczenia. Pojechałby na te misje, zrobiłby wiele dobra i jestem przekonany, że sam wiele otrzymałby w tym czasie. Jeśli masz życie wieczne, możesz je poświęcić, żeby służyć innym.

Kiedyś zastanawiałem się, po co ludzie szukają tego sposobu na nieśmiertelność. Czy samo życie dla życia jest naprawdę tym, czego potrzebujemy? Czy chciałbym żyć tylko po to, żeby żyć? Chyba nie. Nie pociąga mnie wcale taka wizja nieśmiertelności. Skoro śmiertelne życie domaga się sensu, bo inaczej jest nieznośne, to tym bardziej życie wieczne. Posiadanie życia wiecznego, które daje Jezus sprawdza się po tym, na ile jesteśmy w stanie kochać.

 

„Kto spożywa moje Ciało, ma życie wieczne…”

Prawdziwa miłość jest zawsze ukrzyżowana. Kiedy nie szukam swego, rezygnuję z mojego egoizmu, wygodnictwa, wychodzę poza strefę komfortu, to w pewnym sensie umieram. A przecież bez tego nie ma miłości. Jednak czuję, że to kochanie ma w sobie coś nieśmiertelnego.

Po tym poznajemy, że mamy życie wieczne, że potrafimy dawać innym swoje ziemskie życie, tracić je z miłości. Księga Przysłów mówi dziś: „Odrzućcie naiwność, a żyć będziecie”. Jezus demaskuje naiwność: „Kto chce zachować swoje życie, straci je”. Lęk sprawia, że robimy wszystko, żeby zatrzymać to swoje życie, a tak naprawdę nam je zabiera. Bo życie jest prawdziwe wtedy, kiedy jest miłością. Inaczej prędzej czy później staje się samotnością, frustracją i rozczarowaniem. Nie do tego jesteśmy stworzeni i powołani. Jesteśmy powołani do nieśmiertelności.

Nie musimy szukać żadnych eliksirów i czekać na kolejne odkrycia w świecie nauki. „Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne”.

I czytanie: Prz 9, 1-6
II czytanie: Ef 5, 15-20
Ewangelia: J 6, 51-58

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail