Aleteia logoAleteia logo
Aleteia
wtorek 27/07/2021 |
Św. Innocentego I
home iconKościół
line break icon

Ks. Krzysztof Grzywocz: Niósł Boga innym w sposób dyskretny, delikatny i pełen szacunku

KRZYSZTOF GRZYWOCZ

@eKAI/Twitter

Katarzyna Jabłońska - 20.08.18

Miałam szczęście i przywilej znać ks. Krzysztofa Grzywocza i przyjaźnić się z nim kilkanaście lat. Są tacy święci Boży, którzy nie muszą wiele mówić o Bogu, po prostu tym, jak żyją i spotykają innych – zaświadczają, że On istnieje. Krzysztof zaświadczał.

Krzysztof, czyli niosący Chrystusa

Żałuję, że nie zapytałam jego rodziców – państwa Zofii i Józefa Grzywoczów – dlaczego właśnie takie imię wybrali dla swojego syna. Imię „Krzysztof” wywodzi się od greckiego słowa Christophoros i znaczy tyle co przynoszący Chrystusa lub też noszący w sobie Chrystusa. Znaczenie zawarte w imieniu „Krzysztof” oddaje to, co w życiu ks. Krzysztofa Grzywocza było najważniejsze.


SEN

Czytaj także:
Czy katolik powinien wierzyć w sny? Piękne wytłumaczenie ks. Grzywocza

Krzysztof był księdzem, który niósł Chrystusa w sposób czuły i delikatny – bez ostentacji i narzucania samego siebie i swojej wiary innym. Może było tak dlatego, że sam zbudował bardzo głęboką i intymną więź z Bogiem. Nigdy nie opowiadał o własnym życiu duchowym, praktykował je w swoim „namiocie spotkania”.

Są tacy święci Boży, którzy nie muszą wiele mówić o Bogu, po prostu tym, jak żyją i spotykają innych – zaświadczają, że On istnieje. Krzysztof zaświadczał. Niósł Boga innym w sposób niezwykle dyskretny, delikatny, pełen szacunku wobec inności drugiego człowieka, często napotykając na jego zwątpienie czy nawet brak wiary. Nie epatował religijnością, po prostu spotykał drugiego człowieka. Był go ciekaw. I słuchał go z niezwykłą uważnością i empatią.

Góry: wielka miłość ks. Grzywocza

Zaginięcie Krzysztofa 17 sierpnia zeszłego roku w szwajcarskich Alpach pogrążyło w żałobie bardzo wiele osób. Nie tylko najbliższych, przyjaciół i tych, którzy uczestniczyli w jego rekolekcjach i wykładach, ale również tych, którzy znali go jedynie z utrwalonych na CD sesji czy czytali jego teksty.

Był i wciąż jest ważny dla tysięcy osób w Polsce i poza jej granicami (przyjaciele Krzysztofa utworzyli stronę mu poświęconą: www.kskrzysztofgrzywocz.pl). Mieszkańcy szwajcarskiej wioski Bettmeralp, z której rok temu wyruszył na swój ostatni górski szlak, a w której od kilku już lat – zawsze w sierpniu – zastępował miejscowego proboszcza, mówią o nim „nasz Krzysztof”.

Po jego zaginięciu wielu z nich – mimo prowadzonych poszukiwań Krzysztofa przez alpejskich ratowników – wyruszało na górski szlak, żeby go szukać. Krzysztof zawsze bardzo cieszył się na ten sierpień w Szwajcarii. Kochał czas bycia wiejskim proboszczem, spotkań z mieszkańcami Bettmeralp i górskich wycieczek.

Góry od wczesnej młodości były jego wielką miłością. Właśnie w górach, tyle że w Tatrach, rozstrzygnęła się jego decyzja o wstąpieniu do seminarium.


KRZYSZTOF GRZYWOCZ

Czytaj także:
Ks. Grzywocz oficjalnie uznany za zaginionego. „To nie jest tak, że został pozostawiony”

Kapłan, duchowy przewodnik i psycholog

Nie znam chyba drugiej takiej osoby jak Krzysztof, która z równą delikatnością (ale bez cienia egzaltacji) odnosiłaby się do ludzi naznaczonych szczególną kruchością – cierpiących na depresję, przeżywających tragedie i dramaty.

Znaczące jest to, że pierwszym miejscem, które odwiedził tuż po święceniach kapłańskich, był oddział psychiatryczny w opolskim szpitalu. Jego pensjonariuszy traktował z szacunkiem, podkreślał ich wartość. To chyba jedna z tajemnic niezwykłości spotkania z nim – dawał spotykanemu człowiekowi poczucie, że jest wartościowy, że jego historia jest naprawdę ważna i niepowtarzalna.

Krzysztof dzięki swojej wrażliwości, doświadczeniom, ale też dzięki wykształceniu z dziedziny duchowości i psychologii wiedział, że życie każdego z nas to dojrzewanie w relacjach i w wierze – a to z kolei proces. Wielką inspiracją dla jego kapłaństwa i wiary był papież Franciszek. W rozmowie ze Zbigniewem Nosowskim dotyczącej Amoris laetitia mówił:

Chrześcijaństwo opiera się na rozwoju, który ma swoje etapy. Cudem jest wytrwanie w tym procesie, a nie jego unikanie. Bardzo piękne jest w tym dokumencie, że tak często pojawia się w nim słowo «proces». I dalej: U Franciszka moralność chrześcijańska jest moralnością osoby, więzi, relacji, a nie normy. To przejście od infantylnej moralności normatywnej, gdzie norma jest w centrum i trzeba do niej dorastać, do dojrzałej moralności osoby, w której norma jest dla człowieka, a nie człowiek dla normy.

Patologie duchowości

W jego tak empatycznym podejściu do człowieka nie było jednak nic ze schlebiania mu czy relatywizowania ważnych prawd wiary. Mówił odważnie i wprost, że w naszym życiu duchowym pojawią się różne patologie, i dodawał: „Granica pomiędzy duchowością zdrową i patologiczną biegnie w nas, a nie między nami” (więcej: Patologia duchowości. Od niezdrowej religijności do dojrzałej wiary, Wydawnictwo MANHU, 2017).




Czytaj także:
Kiedy człowiek jest szczęśliwy? 3 najważniejsze potrzeby wg ks. Grzywocza

Siłą duszpasterskiego przesłania Krzysztofa było to, że weryfikował nasze zamknięte w sztywny schemat wyobrażenia na temat ważnych wymiarów życia duchowego. Urealniał je, umiejscawiał w konkrecie codzienności. Weźmy choćby trudny temat ascezy chrześcijańskiej. Krzysztof rozumiał ją tak:

Prawdziwego ascetę poznaje się po miłości – czy potrafi kochać Boga, żonę, swoich parafian, studentów. Czy potrafi się bawić, cieszyć, ale też, czy potrafi mówić «nie», również tym, których kocha. Miłość jest ascetyczna, nie ma miłości bez ascezy, ponieważ w niej zawsze jest rezygnacja. Jeżeli nie potrafię powiedzieć «nie», moje «tak» nie ma wartości.

No i jeszcze ten jego specyficzny humor, który także na siebie i swoje sprawy pozwalał spojrzeć z dystansem („Jasne jak piwo Żywiec” – to jego powiedzonko wielu bawiło, niektórych jednak gorszyło).

Droga, która jest tajemnicą

W kwietniu 2018 roku miałam przywilej gościć w pięknej opolskiej bibliotece publicznej – znajdującej się niemal vis-à-vis domu, w którym Krzysztof przez ostanie lata mieszkał – na spotkaniu wokół książki Na początku był sens. Składają się na nią rozmowy z nim.

Jeszcze przed rozpoczęciem spotkania przybiegła mnie uściskać dziesięcioletnia Lenka. Znałam ją z czułych opowieści Krzysztofa i poznałam osobiście kilka miesięcy wcześniej. Lenka razem ze swoją mamą należy do grupy, gromadzącej kilkanaście rodzin i osoby samotne, której Krzysztof od prawie dwudziestu lat towarzyszył. Dziewczynka przyniosła mi dwa egzemplarze książki Na początku był sens z prośbą o dedykację. Po czym oznajmiła ze smutkiem: „Ładny tytuł tej książki, ale odkąd wujek Krzyś zaginął, to nieprawda”.

Zmartwiałam, stać mnie było tylko na to, żeby mocno przytulić dziecko i powiedzieć, że „Na początku był sens” to słowa jej ukochanego wujka Krzysia. Zostawił nam jeszcze te:

Ludzkie doświadczenie sensu jest w pewnym znaczeniu prowizoryczne, podobnie jak życie. Nie jest nam dane raz na zawsze, nie stanowi jakiegoś nienaruszalnego zabezpieczenia. Jest drogą, która się wyłania, i jest tajemnicą. Jest drogą, której trzeba czasem szukać w ciemnościach i być może również czasem ją gubić. Ale ona istnieje.


Ksiądz Krzysztof Grzywocz

Czytaj także:
Ks. Krzysztof Grzywocz. Czerpał z życia pełnymi garściami i dawał ludziom całego siebie

Tags:
ksiądzrozwój duchowy
Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia ukazuje się w siedmiu językach: angielskim, francuskim, włoskim, hiszpańskim, portugalskim, polskim i słoweńskim.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Modlitwa dnia
Dziś świętujemy...




Top 10
1
Tyniec Wydawnictwo Benedyktynów
„Nic tak nie gniewa Boga”. Od takich drobiazg...
2
Przemysław Radzyński
Pobudka o piątej i zawsze zimny prysznic. Jak wyglądał dzień św. ...
3
EUCHARIST
Philip Kosloski
Jak się modlić, gdy podczas mszy ksiądz wznosi hostię i kielich?
4
Marta Brzezińska-Waleszczyk
„Urodziłam martwe dziecko. Nie żałuję” [wywiad]
5
Dorota Szumotalska
Czy to prawda, że noszenie szkaplerza skraca czyściec?
6
ST JOSEPH,THE WORKER CARPENTER, JESUS,CHILDHOOD OF CHRIST
Philip Kosloski
Ta starożytna modlitwa do św. Józefa podobno nigdy nie zawodzi
7
PAPIEŻ PRZYTULA CHOREGO MĘŻCZYZNĘ
Marine Soreau
„Papież nie bał się mnie objąć”. Opowieść człowieka zdeformowaneg...
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail