Aleteia
wtorek 27/10/2020 |
Św. Sabiny
Styl życia

Spotkany bezdomny nauczył mnie prawdziwie się modlić

BEZDOMNY

Shutterstock

Stefan Czerniecki - publikacja 22.08.18

„Widzisz? Nosisz kolczatkę jako symbol zniewolenia – zaczął spokojnie. – My też jesteśmy niewolnikami. A to jest nasza smycz”. „O, różaniec! Ja też mam!” – odkrzyknął entuzjastycznie mężczyzna z irokezem. Budząc bez mała wielkie zaskoczenie wśród mężczyzn.

A ty? Kogo widzisz ty, gdy w cuchnącej części tramwaju dostrzegasz nagle bezdomną kobietę z trzema pakunkami tobołów? Albo gdy drogę na chodniku zatarasuje ci wyraźnie wstawiony facet i bezczelnie prosi o kilka złotych. Mówiąc wprost, że chce się jeszcze napić. Kogo wtedy widzisz?

Pytam, bo ja wtedy widzę zwykle człowieka, któremu coś nie wyszło. Który jest z innego kręgu niż ten, do którego ja mam zaszczyt przynależeć. Kręgu pachnących, mających na obiad i bilet miejski ludzi. Widzę kogoś, kto na pewno jest albo wykolejeńcem, albo alkoholikiem. Może narkomanem. Szybko dodając sobie w myślach: „że pewnie ten ktoś jest winien samemu sobie”. Gdy usłyszałem historię Jacka, zrobiło mi się po prostu głupio. Po ludzku żal. Ale nie jego. Żal siebie. Posłuchajcie…

Irokez z tatuażami

Na murku w okolicy stacji siedział mężczyzna. Raczej nie zjednywał sobie sympatii. Był umiarkowanie młody. Około czterdziestki. Może mniej. Być może opuchnięta twarz sprawiała, że wyglądał na starszego niż faktycznie był. Na głowie nosił irokeza. Szyję okalała mu metalowa kolczatka. Zewsząd wyglądały kolorowe tatuaże… Ręce, kark, łydki… Nie wyglądał dobrze. Pachniał też średnio. Jeszcze ten wizerunek Che Guevary na koszulce.

W pewnej chwili na stację benzynową zajechał czarny bus. Ze środka wyszło ośmiu mężczyzn. Widać było, że to dobrzy znajomi. Wzajemne żarty, poklepywanie po ramieniu. Męskie śmiechy. Stanęli na przystanek, aby napić się kawy. Mężczyzna z irokezem na głowie spojrzał na nich, ale tylko przez chwilę. Nie miał ochoty na rozmowę. Miał swoje sprawy. Dalej siedział na murku i obserwował stacyjną rzeczywistość.


LUDZIE W TRAMWAJU

Czytaj także:
Podsłuchane w warszawskim tramwaju: „A pomodlisz się o moją dobrą randkę?”

Prawnik z pięcioma językami

Wszystko się zmieniło, gdy jeden z tamtych go zauważył. I bezceremonialnie zawołał. Proponując kawę i krótką rozmowę. Tego mężczyzna z irokezem na głowie raczej się nie spodziewał. Zwykle do tej pory ludzie go omijali, udając, że go nie widzą. A tu nagle taka reakcja? Taka odmiana? Dziwne… Postanowił jednak się nie zrażać i skorzystać z okazji. Podszedł i zaczął rozmawiać.

Szybko poczuł się jak wśród swoich. Mężczyzna mężczyznę zrozumie łatwiej. Panowie z busa dowiedzieli się, że pan ma na imię Marcin. I jest z rocznika 1977. Że z wykształcenia jest prawnikiem. Że ponadto skończył jeszcze szkołę muzyczną. Że mówi biegle w pięciu językach. Na zapytanie, dlaczego nosi kolczatkę na szyi wybełkotał coś o „zniewalającym go rządzie”.

To był ten moment. W pewnym momencie jeden z panów postanowił wyjąć różaniec. Miał prawo spodziewać się różnej reakcji nowo poznanego rozmówcy.

­– Widzisz? Nosisz kolczatkę jako symbol zniewolenia – zaczął spokojnie. – My też jesteśmy niewolnikami. A to jest nasza smycz.

– O, różaniec! Ja też mam! – odkrzyknął entuzjastycznie mężczyzna z irokezem. Budząc bez mała wielkie zaskoczenie wśród mężczyzn.

Rozmowa szybko weszła na bardziej osobiste tory. Marcin wyznał, że miał kiedyś ukochaną żonę. Miała na imię Monika. Zmarła w trzecim miesiącu ciąży. Gdy to mówił, w jego oczach po raz pierwszy pojawiły się łzy. Najpierw dyskretne, po chwili już zupełnie nieskrywane.


KSIĄDZ Z IROKEZEM

Czytaj także:
Ks. Andrzej Witek (2 m wzrostu + irokez): Z Bogiem można się naprawdę świetnie bawić

Modlitwa przez łzy

– Pomódlcie się, proszę, za Monisię… – poprosił wreszcie.

– To może zrobimy to wszyscy razem wspólnie? – zaproponował jeden z otaczających go mężczyzn.

Marcin dopiero wówczas zorientował się, że cała ósemka stoi już z gotowymi do użycia różańcami. Nie miał pojęcia, kiedy to się stało. Razem zaczęli się modlić.

Przebiegu tej modlitwy nie będę już opisywać. Znacznie lepiej zrobił to bowiem jeden z jej uczestników. Oto jego relacja: „Mówił z nami różaniec, mając cały czas oczy zalane łzami. Samą modlitwę znał doskonale. Co ciekawe, gdy my chcieliśmy już skończyć, on mówił dalej. Bardzo powoli. Rozpoczął kolejne Ojcze Nasz. Trzymając cały czas złożone ręce. I płakał. Cały czas płakał. Łzy płynęły mu po zdeformowanych opuchlizną policzkach”.

Dopiero po modlitwie Marcin wyzna, że w biedę wpadł na skutek długów, które powstały przez bardzo kosztowne leczenie żony. Nadal płacząc powie, że musi się koniecznie wyspowiadać, bo czuje, że niedługo umrze… Znów prosząc o modlitwę za niego. I jego nieżyjącą już małżonkę.

Teraz już pewnie rozumiesz, dlaczego zrobiło mi się żal. Ale nie tylko Marcina. Również siebie. Obawiam się bowiem, że ja nie odmawiam różańca z takim pietyzmem jak Marcin. Nie sylabizuję powoli zgłosek „Ojcze Nasz” mając cały czas silną świadomość, że zwracam się teraz do samego Boga. Że każde z tych słów ma niezwykłą moc. Nie trzymam zwykle złożonych do modlitwy różańcowej rąk, gdy modlę się na ulicy. Nie pomnę już o łzach spływających po policzkach, bez analizy, jak to zostanie odebrane przez otoczenie.

Tak, Marcin dał mi piękną lekcję. I poprosił o modlitwę. Jeśli więc doczytałeś do tego miejsca, poświęć i jemu chwilkę. Ja sam zaraz to uczynię. Bo mi na swój sposób zaimponował. I pomógł.


BEZDOMNY GŁODNY SUKCESU

Czytaj także:
„Bezdomny, głodny sukcesu. Weź CV” – napisał. Teraz przebiera w ofertach

Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia jest aktualizowana codziennie i publikowana w ośmiu językach: po francusku, angielsku, arabsku, włosku, hiszpańsku, portugalsku, polsku i słoweńsku.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Tags:
bezdomnośćmodlitwaśmierć
Modlitwa dnia
Dziś wspominamy świętego...





Top 10
Katolicka Agencja Informacyjna
Papież: „To najgorsza zniewaga, jaką można wy...
Philip Kosloski
5 świętych, których ciała nie uległy rozkłado...
BEZDOMNY JEZUS
Katolicka Agencja Informacyjna
Wezwali policję do bezdomnego, a tam Jezus
PRZODKOWIE JANA PAWŁA II
Anna Gębalska-Berekets
Dziadkowie Karola Wojtyły. Kim byli przodkowi...
Mathilde de Robien
Imiona, które noszą w sobie pieczęć Boga. Moż...
Theresa Aletheia Noble
Dobra spowiedź. 10 cennych rad od księży
MEDJUGORJE
Katolicka Agencja Informacyjna
Kierownik duchowy wizjonerów z Medjugorie eks...
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail