Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Na planie najnowszego Bonda darli koty o… Tomasza Kota?

TOMASZ KOT
Rafał Oleksiewicz/REPORTER
Udostępnij

Czy Polak wystąpi w najnowszej odsłonie przygód Jamesa Bonda? Brytyjski dziennik rzuca na tę sprawę nieco światła, a agencja aktora odpowiada.

Po wielokrotnie nagradzanej „Zimnej Wojnie” Tomasz Kot zapewne nie musi latać jak kot z pęcherzem w poszukiwaniu angażu i swobodnie przebiera w ofertach. Również w tak zaskakujących jak… obsada w jubileuszowej części przygód agenta Jej Królewskiej Mości. Niestety, na tej zabawie w kotka i myszkę miał ucierpieć dotychczasowy reżyser filmu, Danny Boyle, znany z takich hitów jak „Trainspotting” czy „Slumdog. Milioner z ulicy”.

Ów Danny’ego i odtwórcę głównej roli, Daniela Craiga, miało różnić wiele. Ten pierwszy chciał położyć większy nacisk na wątek obecnie trudnych relacji z Rosją oraz „współczesnej zimnej wojny”, ten drugi miał odmienne zdanie. O tym, kto ostatecznie pokazał w tej sytuacji pazura, można przeczytać w oświadczeniu reżysera, w którym obwieścił swoją rezygnację. Oficjalnie z powodu „różnic w wizji”. Tymczasem, jak podaje brytyjski dziennik The Telegraph, powołując się na branżowe źródło, panowie mieli drzeć koty o Tomasza Kota i powierzenie mu roli głównego czarnego charakteru w filmie. Daniel Craig, który według tego samego źródła ma dość poważny wpływ na decyzje zapadające przy tej produkcji, miał stwierdzić, że polski aktor jest zbyt mało rozpoznawalną postacią.

Na ile to prawda? Otóż oficjalnych informacji jest tyle, co kot napłakał, więc nie do końca można zweryfikować prawdziwość tych pogłosek. Agencja, która obsługuje aktora, potwierdziła jednak, że został on „poproszony przez reżysera o przygotowanie kilku scen, w których interpretował ostatnie role czarnych charakterów”. Czy możemy więc ostrzyć swoje pazurki na kolejnego Polaka w tej kultowej produkcji? Czas pokaże, choć jeśli chodzi o międzynarodową karierę Tomasza Kota, to ze spokojem możemy powiedzieć: pierwsze koty za płoty!

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail