Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Sama Ewangelia nie wystarczy? Czyli po co nam katolicka nauka społeczna

KATOLICKA NAUKA SPOŁECZNA
Shutterstock
Udostępnij

Nie minęło jeszcze sto lat od chwili, gdy Pius XI po raz pierwszy użył sformułowania „katolicka nauka społeczna”. Jej wyodrębnienie w nauczaniu Kościoła miało miejsce pod koniec XIX stulecia. Po co właściwie Kościół sformułował i upowszechnia nauczanie społeczne? Sama Ewangelia nie wystarczy?

„My – społeczeństwo polskie i wspólnota wiernych – w zasadzie jej nie znamy” – stwierdził w wywiadzie udzielonym Aletei wiosną bieżącego roku dr Dariusz Dańkowski SJ, z Akademii „Ignatianum” w Krakowie. Dodał, że nawet wielu księży nie zna katolickiej nauki społecznej albo znają ją powierzchownie. Dlaczego? Być może dlatego, że nie bardzo rozumiemy, po co w ogóle Kościół zajmuje się takimi sprawami, jak funkcjonowanie społeczeństw, państwo, prawa pracownicze czy ochrona środowiska. Odpowiedź wydaje się prosta. Sformułował ją św. Jan Paweł II w encyklice „Sollicitudo rei socialis”. Napisał prosto i jednoznacznie:

Nauczanie i upowszechnianie nauki społecznej wchodzą w zakres ewangelizacyjnej misji Kościoła.

 

Jezus, spadek i chciwość

Jezus unikał bezpośredniego ingerowania w konflikty dotyczące współżycia społecznego. Gdy pewnego razu ktoś z tłumu zwrócił się do Niego: „Nauczycielu, powiedz mojemu bratu, żeby się podzielił ze mną spadkiem”, Chrystus nie zajął się rozwiązywaniem tego konkretnego problemu. „Człowieku, któż Mnie ustanowił sędzią albo rozjemcą nad wami?” – powiedział, dając wyraźnie do zrozumienia, że Jego zadaniem nie jest rozsądzanie pojedynczych sporów. Udzielił natomiast wskazówki, odnoszącej się zarówno do jednego, jak i drugiego brata, którą można i należy się kierować we wszystkich podobnych sytuacjach.

Uważajcie i strzeżcie się wszelkiej chciwości, bo nawet gdy ktoś opływa we wszystko, życie jego nie jest zależne od jego mienia.

 

Opowiedział też przypowieść o człowieku, który w związku z tym, że dobrze obrodziło mu pole, poczuł się pewnie i bezpiecznie, zamierzając „jeść, pić i używać”, dzięki zgromadzonym wielkim dobrom. Bohater przypowieści zmarł jednak tej samej nocy, gdy podjął decyzję. „Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty przed Bogiem” – podsumował Jezus, dając jasne wskazanie dotyczące ważnej sfery życia społecznego. To dokładna odwrotność głoszonej przecież nie tak dawno w USA (i nie tylko) pochwały bezgranicznego bogacenia się pod hasłem „Chciwość jest dobra”.

 

Przypowieści i struktury

Reguły i zasady, które powinny porządkować życie społeczne (w tym także gospodarcze) można znaleźć w wielu innych przypowieściach wygłoszonych przez Jezusa, m.in. w przypowieści o niemiłosiernym dłużniku, o talentach, o dobrym Samarytaninie, o synu marnotrawnym, o przewrotnych rolnikach, o zbytnich troskach człowieka, o robotnikach w winnicy. Wyraźne wskazanie dotyczące zasad życia w społeczności zawierają słynne słowa Chrystusa na temat płacenia podatków: „Oddajcie więc Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga”.

Wszystkie te wypowiedzi Jezusa nawiązują do rzeczywistych sytuacji, jakie miały, mają i będą mieć miejsce w życiu ludzkich społeczności. Wszystkie wskazują, że choć rozwiązania strukturalne są ważne i mają rzeczywisty wpływ na kształt życia społecznego, to jednak ostateczną decyzję zawsze podejmuje konkretny człowiek, dlatego tak ważne jest właściwe ukształtowanie jego serca, sumienia i umysłu.

 

Sędzia, rozjemca?

Podobnie postępuje Kościół głosząc Katolicką Naukę Społeczną. Nie wchodzi jako sędzia lub rozjemca w konkretne spory, konflikty, wydając wyroki, którym zainteresowane strony musiałyby się podporządkować. Przedstawia natomiast zasady, których zastosowanie pozwoli przełamać impas i rozwiązać problem przy zachowaniu godności wszystkich, których rzecz dotyczy.

Dlatego (na co w cytowanej już encyklice zwrócił uwagę Jan Paweł II) Kościół nie proponuje systemów lub programów gospodarczych i politycznych, ani nie wskazuje, że jedne są gorsze, a drugie lepsze. Zwraca natomiast uwagę, czy w konkretnych rozwiązaniach zastosowanych w społecznościach, godność człowieka jest należycie uszanowana i umacniana, a Kościołowi została stworzona konieczna przestrzeń do wypełnienia własnego posłannictwa w świecie.

 

Przepojone społeczeństwo

Przykładanie wagi do tej drugiej kwestii nie wynika z troski o partykularne interesy wspólnoty katolików i dążenie do zapewnienia im jakichś przywilejów. Chodzi o co innego. O wypełnianie misyjnego nakazu Jezusa, który polecił swoim uczniom głosić Ewangelię wszelkiemu stworzeniu aż po krańce świata. Kompendium Nauki Społecznej Kościoła mówi, że przez swoje nauczanie społeczne Kościół chce głosić i urzeczywistniać Ewangelię w złożonej sieci stosunków społecznych.

Nie chodzi jedynie o to, by dotrzeć do człowieka w społeczeństwie, człowieka, który jest adresatem ewangelicznego orędzia, ale by inspirować i przepajać Ewangelią samo społeczeństwo.

Dlaczego Kościół, dbając o człowieka, obejmuje również całe społeczeństwo misyjną i zbawczą troską? Kompendium zwraca uwagę, że współżycie społeczne często wpływa na jakość życia, a więc określa warunki, w jakich ludzie postrzegają samych siebie i swoje powołanie. „Z tego powodu Kościół nie jest obojętny na to wszystko, co społeczeństwo wybiera, produkuje i czym żyje, na moralną, to znaczy prawdziwie ludzką i uczłowieczającą moralność życia społecznego” – wyjaśnia opracowany na polecenie Papieża Polaka dokument i dodaje, że społeczeństwo, a wraz z nim polityka, ekonomia, praca, prawo, kultura, nie stanowią obszaru czysto świeckiego i doczesnego, marginalnego i obcego orędziu i ekonomii zbawienia. Przecież społeczeństwo, wraz z tym wszystkim, co się w nim dokonuje, dotyczy człowieka. Społeczeństwo składa się z ludzi, a oni są „pierwszą i podstawową drogą Kościoła”.

 

Wartość narzędzia

Papież Paweł VI w adhortacji apostolskiej Evangelii nuntiandi, o ewangelizacji w świecie współczesnym, stwierdził bardzo mocno, że nie będzie ona pełna bez brania pod uwagę wzajemnego odniesienia, jakie ustawicznie zachodzi między Ewangelią, a konkretnym, osobistym i społecznym życiem człowieka.

Dlatego ewangelizacja pociąga za sobą potrzebę przepowiadania jasnego, dostosowanego do różnych warunków życia, do praw i obowiązków każdej osoby ludzkiej, do życia rodzinnego, bez którego nie ma rozwoju jednostek, do życia zbiorowego w społeczeństwie, życia międzynarodowego, do pokoju, sprawiedliwości i postępu; przepowiadania wreszcie wyzwolenia, co w naszych czasach jest szczególnie ważne i pilne.

Życie pokazuje, że katolickie nauczanie społeczne jest naprawdę potrzebne. Także w Polsce niejednokrotnie przekonaliśmy się, jak bardzo potrzebne jest zabieranie głosu przez Kościół w ważnych kwestiach społecznych i przypominanie elementarnych zasad. Kościół musi to robić, ponieważ, jak zauważył św. Jan Paweł II, „Nauka społeczna ma sama w sobie wartość narzędzia ewangelizacji”. To narzędzie, które nie powinno rdzewieć z powodu zbyt rzadkiego używania.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail