Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Popularny sportowiec ratuje chore dzieci. Dowiedzieliśmy się, dlaczego to robi

TIM TEBOW
The Denver Post / Polaris/East News
Udostępnij

W przeszłości empatycznego sportowca pojawił się pewien szczegół, który na dobre zmotywował go do oddania życia innym...

11-letni Aldrin urodził się z nietypowym schorzeniem. Jego nogi – od stawów kolanowych w dół – odwrócone były o 180 stopni. Wada ta nie tylko sprawiała mu ogromne trudności w codziennym funkcjonowaniu, ale powodowała, że Aldrin był ofiarą zastraszania, odrzucenia, szykanowania i zaniedbań również ze strony najbliższych.

Niewykluczone, że jego życie wyglądałoby identycznie do dziś, gdyby nie jedno spotkanie, które zmieniło wszystko. O cierpieniu Aldrina dowiedział się sportowiec Tim Tebow – baseballista i gracz futbolu amerykańskiego, znany już od lat z pomocy słabszym, zwłaszcza chorym i niepełnosprawnym.

 

Tim Tebow Foundation

Choroba Aldrina nie zdziwiła Tima zbytnio, bo pierwszą osobę z identycznym problemem poznał już piętnaście lat temu. Chłopiec nazywał się Sherwin i wykręcone w drugą stronę miał stawy skokowe.

Po spotkaniu z nim wiedziałem już, co chcę robić w życiu – mówił Tim Tebow w jednym ze swoich wystąpień. – Chcę walczyć w imieniu tych, którzy sami nie mogą tego zrobić.

Pod wpływem tamtych emocji w 2010 r. Tim założył fundację Tim Tebow Foundation. Jej misją miało być „niesienie Wiary, Nadziei i Miłości potrzebującym” (cytat ze statutu), a operacją inaugurującą jej działalność była naprawa stawów skokowych Sherwina.

Od tamtego dnia nie minęło dużo czasu, aż za sprawą Tebowa stoczyła się lawina dobrych wydarzeń. Jego fundacja nawiązała współpracę z organizacją CURE International, z którą razem stworzyła szpital Tebow CURE w mieście Devao na Filipinach.

Po piętnastu latach trafił do niego wspomniany mały Aldrin, który momentalnie przywołał w Timie wspomnienie jego pierwszego beneficjenta, dzięki któremu odkrył powołanie.

 

Operacja stawów Aldrina byłaby łatwa i bezpieczna we wcześniejszym dzieciństwie, na co teraz było już za późno. Mimo to Tim i jego ekipa nie wyobrażali sobie podjąć innej decyzji. Zaprosili Aldrina na oddział – nie można było wszak zostawić na pastwę losu chłopca, który od zawsze był odrzucany i dyskryminowany.

Zabieg był dla chirurgów niesłychanym wyzwaniem, ale po czterech godzinach zakończył się sukcesem. Jak mówili lekarze – Aldrin po raz pierwszy w życiu mógł chodzić bez zginania się w pół, osiągając swoją normalną wysokość – kolana bowiem nie zginały się już w tył, a chłopiec mógł stawiać kroki. Na początku – opierając się o specjalny balkonik.

Każdy człowiek jest warty, żeby w niego zainwestować – powiedział Tim Tebow. – Wszyscy warci są miłości i tego, żebyśmy dawali im to, co sami mamy. Ponieważ nie ma niczego lepszego i większego od dawania komuś nadziei.

 

Tim Tebow: moja matka rozważała aborcję

Nigdy nie dowiemy się pewnie, czy Tebow świadomie (a może tylko przez przypadek?) nawiązywał do swojej własnej historii. Mało brakowało bowiem, żeby człowieka, który w swoim krótkim życiu uratował tysiące innych, w ogóle nie było na świecie. Matka Tima Tebowa, kiedy dowiedziała się, że jest z nim w ciąży, poważnie rozważała aborcję. Leżała już na oddziale w klinice aborcyjnej i od zabiegu dzieliły ją minuty, kiedy – nie wiadomo z jakiego powodu – zmieniła decyzję i mimo trudnej sytuacji, postanowiła wychować Tima najlepiej, jak tylko potrafiła.

Tebow, kiedy mama wyjawiła mu, jak mogłyby potoczyć się jego losy, uporał się jakoś z rozdzierającym bólem odrzucenia i, dziękując Bogu za drugą szansę, poprosił Go o wskazówkę, jak dobrze ją wykorzystać. Wtedy właśnie spotkał pierwszego podopiecznego swojej przyszłej fundacji.

Kiedy zaś mały Aldrin usłyszał historię chłopca, który zainspirował powstanie fundacji, powiedział: „Dziękuję ci, Sherwin. Jedno życie może naprawdę uratować drugie”.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail