Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Maryja – ikona trudnej wiary. Komentarz do Ewangelii

FILMY O MARYI, KTÓRE WARTO ZOBACZYĆ
Udostępnij

Ile razy przychodziliśmy do swoich mam w trudnych momentach. Czy zawsze udawało się im znaleźć rozwiązanie problemu? Nie. Matka Boża też nie zawsze rozwiązuje problemy. Myślę, że Ona nie jest od tego, choć potrafi być skuteczna.

Przed obrazem Matki Bożej Częstochowskiej codziennie modlą się jacyś pielgrzymi. Kaplica jasnogórska jest pełna cichych i głośnych „zdrowaś Maryjo, łaski pełna… módl się za nami grzesznymi…”. Ile historii, ile spraw, z którymi przychodzą ludzie na Jasną Górę.

 

Nie ma jak u Mamy…

Bardzo często to są trudne rzeczy. O, jakie to bardzo ludzkie! Ile razy przychodziliśmy do swoich mam w trudnych momentach. Czy zawsze udawało się im znaleźć rozwiązanie problemu? Nie. Matka Boża też nie zawsze rozwiązuje problemy. Myślę, że Ona nie jest od tego, choć potrafi być skuteczna. Matka jest po to, żeby stworzyć przestrzeń, gdzie możesz przyjść ze swoim trudem, z brakiem, niemocą. Być może uda się coś z tym zrobić, a może nie, ale masz komu o tym powiedzieć i wiesz, że zostaniesz wysłuchany z matczyną miłością. Nie wiem, czy ludzie przychodzą czasem do was ze swoimi problemami. Pewnie tak. Do mnie przychodzą. Często mogę ich tylko wysłuchać, bo nie mam rozwiązania, ale wielokrotnie doświadczyłem tego, że nie o rozwiązanie, a właśnie o wysłuchanie chodzi.

Maryja na weselu w Kanie Galilejskiej zobaczyła trudną sytuację, w której znaleźli się nowożeńcy i ich rodzina. Zabrakło wina, a to groziło kompromitacją i weselnym fiaskiem. Nie przeszła obojętnie. Choć sama wobec tego problemu była tak samo bezradna jak gospodarze. Tylko Jezus mógł uczynić cud. Kiedy Maryja mówi: „Zróbcie wszystko, co powie wam Syn”, nie słyszę w tym pewności, że problem zostanie rozwiązany. Myślę, że Ona nie wiedziała, co zrobi Jezus. Tym bardziej, że przed chwilą powiedział Jej: „Czyż to Moja lub twoja sprawa Niewiasto? Nie nadeszła jeszcze Moja godzina”.

Mógł nic z tym nie zrobić. To był ten moment, w którym Ona była razem z nimi w tej niepewności tego, co się wydarzy. Zróbcie, to co powie Syn, to znaczy wejdźcie w Jego wolę, ale nie, nie powiem wam w tym momencie jaka ona jest, bo tylko On to wie. To nie ma nic wspólnego z naiwnym mówieniem ludziom: na pewno wszystko będzie dobrze. Osobiście nie lubię tego typu pewności wiary. Ta pewność tak naprawdę zostawia człowieka samego. Kiedy słyszę coś takiego czuję, że w tym nie ma prawdy. To jest slogan, pobożne hasło rzucone jako tanie pocieszenie, które osiąga odwrotny skutek.

 

Maryja – ikona wiary

Kiedyś mój znajomy poprosił mnie, żebym przyszedł do jego wujka z namaszczeniem chorych. Wujek był ciężko chory. Po modlitwie czuł się lepiej. Dwa dni później jechał na rutynowe badania i zmarł. Nigdy nie obiecuję ludziom, którym udzielam namaszczenia chorych, że wszystko będzie dobrze. Mówię im: nie wiem, co zrobi Bóg, ale ufam, że to, co da będzie dobre, więc zapraszam was do przyjęcia tego sakramentu z taką wiarą. Nie wiem, czy Bóg was uzdrowi, nie wiem, czy będzie lepiej, ale wiem, że On chce być z wami w tym doświadczeniu. Co zrobi, tego nie wiem. Kiedyś myślałem, że jako ksiądz powinienem wiedzieć, bo ludzie tego ode mnie oczekują. Może i niektórzy oczekują, ale skąd mam wiedzieć, nie jestem Bogiem. Ja tylko wierzę, że On naprawdę jest dobry, także w tym co trudne.

Dla mnie Maryja z Kany Galilejskiej i z Częstochowy jest ikoną wiary, która nie daje obietnicy, że wszystko będzie dobrze. Jest Matką, która staje razem z ludźmi wobec ich problemów i z nadzieją, w której jest miejsce na niepewność. Patrzy w stronę Syna. Osobiście bardziej potrzebuję takiej Matki i takiej wiary niż obietnicy, że wszystko będzie dobrze. Jeśli wypełni się wola Boża, to z perspektywy wiary będzie to najlepsze, ale po ludzku może to nie oznaczać wcale happy endu. Myślę, że takiego chrześcijaństwa mamy się od Niej uczyć, nie naiwnego, nie infantylnego, ale takiego, w którym mimo wszystko mówi się: „Bądź wola Twoja jako w niebie, tak i na ziemi”.

I czytanie: Prz 8, 22-35 lub Iz 2, 2-5

II czytanie: Ga 4, 4-7

Ewangelia: J 2, 1-11

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail