Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Jak pokonałam strach przed lataniem? Pomógł mi pilot-youtuber!

SAMOLOT
Gary Lopater/Unsplash | CC0
Udostępnij

Pracował jako kamerzysta na weselach. Gdy miał 37 lat, spełnił swoje największe marzenie - został zawodowym pilotem. Dziś lata i z niesamowitą pasją opowiada o lataniu. Jego kanał na YouTube ma ponad 83 tysiące subskrypcji.

Samolot? Nie, dziękuję!

Tanie linie pozwalają za niewielkie pieniądze dotrzeć szybko w wiele miejsc na świecie? Statystyki dowodzą, że latanie jest o wiele bezpieczniejsze niż jazda samochodem? FlightRadar24 pokazuje, że niebo jest prawie tak pełne samolotów, jak Zakopianka aut? Dwa razy uczyłam się na fizyce, dlaczego samolot nie spada? I co z tego – lęk wygrywał. Przez całe lata skutecznie udawało mi się unikać latania, chociaż wiedziałam, że prędzej czy później trafię na pokład samolotu.

I stało się.

Krótki, czterdziestominutowy lot z Katowic do Lwowa. Miałyśmy polecieć w sześcioosobowym składzie, świętować wieczór panieński naszej przyjaciółki. Nie mogłam odmówić. Po pierwsze, nie chciałam się poddawać. Po drugie, nie uśmiechała mi się wizja kilkunastogodzinnej podróży autobusem, a, jako świadkowa, musiałam dotrzeć punktualnie! A po trzecie – lepsze warunki do przełamania awiofobii mogły się już nie trafić.

Warunki warunkami, ale na samą myśl o locie robiło mi się słabo.

 

Jak poradzić sobie ze strachem przed lataniem?

Wszystkie poradniki brzmiały podobnie: nie dodawaj sobie odwagi alkoholem, powiedz stewardessie, że lecisz pierwszy raz, zajrzyj do statystyk, nie oglądaj filmów o wypadkach lotniczych. Ostatni punkt złamałam od razu.

I tak w meandrach YouTube’a, między płonącym concordem a awaryjnym lądowaniem boeinga 767, coraz bardziej spanikowana, trafiłam na kanał o nazwie Turbulencja.

Spodziewałam się kolejnych „największych katastrof w historii lotnictwa”. Zamiast tego zobaczyłam, jak człowiek z kubkiem kawy w ręce oprowadza po pustej kabinie pasażerskiej lecącego samolotu i tłumaczy chyba każdy możliwy element. Włączyłam kolejny filmik – relację z kokpitu, z dokładnym opisem wszystkich przycisków, kontrolek i dźwigni. A potem przepadłam na kilka godzin.

 

Kamerzysta, który został pilotem

„Jako młody chłopak bardzo chciałem być pilotem” – mówi w jednym z filmów kapitan Dariusz Kulik. Niestety, przez problemy z zatokami nie mógł aplikować do szkoły w Dęblinie. Zrezygnował. Zamiast lotnictwa skończył elektroenergetykę. Przez lata pracował w różnych zawodach. „Jedną z rzeczy, którą robiłem zanim zostałem pilotem, było kręcenie wesel”.

Jak trafił z sali weselnej do kabiny airbusa? Na jednej z imprez, siedząc przy stoliku orkiestry, poznał człowieka, który latał na paralotniach. Od słowa do słowa dawne marzenia wróciły. Ponieważ z zatokami nie miał problemów od dawna, postanowił spróbować. Miał 31 lat, gdy zgłosił się do aeroklubu w Opolu i zaczął szkolenie na pilota szybowca. Został instruktorem. Na tym się nie skończyło:

W 2006 roku, już z żoną, podjęliśmy decyzję, że będę kontynuował moje wykształcenie i ukończę niezbędne kursy do licencji pilota zawodowego – opowiada w materiale dla „Dzień dobry TVN”. – Jeśli dobrze pamiętam, wzięliśmy kilkadziesiąt tysięcy złotych kredytu. Szkolenie lotnicze ukończyłem w 2007 roku, mając wtedy 37 lat.

 

Pilot, który został youtuberem

Od czasu trzymiesięcznego kontraktu w Chile swoją pracę pokazuje we vlogach. Przeglądy techniczne, starty, lądowania (i niepokojąca komenda: „Retard! Retard!”), śniadania w kokpicie, nieodłączna kawa, a poza tym obrazki z różnych miejsc na świecie, malowniczy przelot nad Andami, wschody słońca, kilkanaście tysięcy kilometrów na liczniku…

Na pewno nie grozi mi wypalenie zawodowe. Nie znudzę się tym – mówi z uśmiechem.

Jak to robi, że jego kanał, który w zamierzeniu miał być dla pasjonatów lotnictwa – w kilka miesięcy zyskał gigantyczną popularność, filmy wciągają niczym kolejne odcinki dobrego serialu, a on sam wywołuje właściwie powszechną sympatię odbiorców? Przepis wydaje się prosty. Normalność, autentyczność, zero nachalnego wystylizowania czy efekciarstwa – ale za to zupełnie wyjątkowa pasja.

Zaraził nią nawet mnie! Wchodziłam na pokład na miękkich nogach, a przy starcie mocno trzymałam przyjaciółkę za rękę – ale z wiedzą, co, jak i dlaczego działa, byłam gotowa nawet na (lekkie) turbulencje.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail