Aleteia logoAleteia logo
Aleteia
środa 25/11/2020 |
Bł. Franciszki Siedliskiej
home iconDobre historie
line break icon

Chciała na chwilę wydostać się z Korei Północnej. Kosztowało ją to... sześć tożsamości

HYEONSEO LEE

Michał Wargin/EAST NEWS

Ewa Rejman - 28.08.18

W wieku siedemnastu lat chciała zrobić coś szalonego – przekroczyć granicę między Chinami a Koreą Północną i wrócić do domu najpóźniej po kilku dniach. Wszystko poszło inaczej, niż się spodziewała. Z matką i bratem spotkała się dopiero kilkanaście lat i sześć zmian tożsamości później.

Hyeonseo Lee w szkole uczyła się piosenki „Światu nie mamy czego zazdrościć”, którą miała śpiewać w równym rytmie razem ze wszystkimi innymi dziećmi. Każdego dnia musiała wymieniać niezliczone powody, dla których dynastia Kimów równa się bogom, a Korea Północna jest najwspanialszym krajem na świecie.

W wieku siedmiu lat po raz pierwszy zobaczyła publiczną egzekucję. Kilka lat później patrzyła na ludzi umierających z głodu na ulicach. Doktryna o dobroci „Umiłowanego Przywódcy” i północnokoreańskim dobrobycie nie zmieniała się jednak ani odrobinę.

Korea Północna. System totalitarny

Można powiedzieć, że Hyeonseo Lee „miała szczęście”. Jej rodzice, jak na warunki północnokoreańskie, byli bardzo przedsiębiorczy i dobrze wykorzystali fakt mieszkania przy granicy z Chinami. Dzięki przemytowi towarów, którym się zajmowali, dziewczynka nawet w czasie wielkiego głodu w latach 90. zawsze dostawała coś do zjedzenia i mogła nawet podzielić się z przyjaciółmi. Niektórzy z nich byli jednak zbyt dumni, aby przyjąć pomoc. Matka Hyeonseo kilkakrotnie proponowała obiad jej nauczycielowi muzyki. Ten jednak odmawiał, za każdym razem przekonując, że już jadł. Krótko później zmarł z głodu i wycieńczenia.

Jedyną przyczyną złej sytuacji w Korei Północnej było zło wyrządzane jej przez Stany Zjednoczone. Nikt nie mógł nawet w zaciszu własnego domu wyrazić innych przypuszczeń. „Bowibu”, czyli tajna policja, czaiła się wszędzie, ale reżim i tak korzystał przede wszystkim z nawyku donosicielstwa, jaki wyrobili sobie zindoktrynowani ludzie. Sąsiad donosił na sąsiada, szef na pracowników, dzieci szpiegowały się między sobą.




Czytaj także:
Wyrwała się z piekła Korei Płn., teraz opowiada swoją historię. 23-letnia Yeonmi poruszy sumienie świata?

Śmierć ojca i jeden akt buntu

W końcu w złowrogie sieci wpadł także ojciec Hyeonseo – został złapany, gdy odkryto jego kontakty handlowe z Chińczykami. Po ciężkim śledztwie popadł w depresję i popełnił samobójstwo. Matka musiała przekupić lekarzy, aby wpisali w dokumentacji inny rodzaj śmierci, bo samobójstwo oznaczało bunt, ucieczkę, było zakazane, a jego popełnienie groziło poniesieniem konsekwencji przez rodzinę zmarłego.

Hyeonseo nie miała wiele czasu, żeby rozpaczać po ojcu. Ósmego lipca 1994 r. zmarł Kim Il-Sung i cały kraj mógł płakać tylko po nim. Okazywała żałobę razem ze wszystkimi, ale w głowie zaczynało kiełkować jej pytanie: jeśli Kim Il-Sung umarł, to może jednak nie jest bogiem?

Niedługo miała skończyć osiemnaście lat i od tej pory byłaby już w pełni odpowiedzialna za własne czyny. Marzyła, żeby przed tą datą zdobyć się na jeden jedyny akt buntu: przekroczyć granicę z Chinami, od których oddzielała ją tylko płynąca koło domu rzeka i dowiedzieć się, jak wygląda kraj rozświetlony w nocy światłami. Nie powiedziała matce, gdzie się wybiera, planowała wrócić do domu najpóźniej za kilka dni.

Utrata rodziny

Znajomi strażnicy nie utrudniali jej przejścia i Hyeonseo była przekonana, że wszystko układa się jak należy. W Chinach zatrzymała się u krewnych, którzy przyjęli ją z otwartymi ramionami.

Po kilku dniach zadzwonił telefon. W słuchawce usłyszała zdenerwowany głos matki: „nie wracaj i nie kontaktuj się z nami. Szukają cię, krążą już plotki, że uciekłaś do Chin”. Cała rozmowa trwała maksymalnie minutę i miała wystarczyć na kolejne lata tęsknoty za domem.

Uczyła się nowego języka, pracowała, nie chciała być obciążeniem dla wujostwa. Noce jednak spędzała na płaczu i tęsknocie za utraconą rodziną. Zastanawiała się nawet, czy nie wrócić do Korei Północnej tylko po to, aby zobaczyć się z matką i bratem. Wiedziała jednak, że ceną za realizację tego pomysłu może być wyrok śmierci lub zesłanie do obozu koncentracyjnego.




Czytaj także:
Chrześcijanie w Korei Północnej: za samo posiadanie Biblii trafiasz do obozu

Pomóc bliskim

Kilkakrotnie zmieniała tożsamość i dokumenty, aby nie być złapaną przez chińską policję, która traktuje uciekinierów jak nielegalnych imigrantów i odsyła ich z powrotem. Po wielu perypetiach udało jej się dostać się do Korei Południowej, gdzie otrzymała azyl polityczny i pomoc w rozpoczęciu nowego życia.

Wreszcie postanowiła dokonać czegoś, co większość osób odradzała jej jako zbyt niebezpieczne – spróbować sprowadzić do siebie swoją rodzinę. Od dłuższego czasu miała z nimi kontakt telefoniczny, bo dzięki bliskości chińskiej granicy matce udawało się łapać chińską sieć. Po wielu dniach przekonywania w końcu dali się namówić na podjęcie ryzyka.

Mieli uciekać przez Wietnam, ale z powodu różnych komplikacji musieli zmienić swoje plany i ostatecznie utkwili w więzieniu w Laosie. Jedyną możliwością wydostania ich stamtąd było uiszczenie grzywny, czyli ładniejszej nazwy pospolitej łapówki. Hyeonseo nie dysponowała jednak tak wielką kwotą i nie miała skąd jej zdobyć. Czy cały plan miał upaść po tym, jak przeszli już tak wiele?

„Spotkałam anioła”

W Laosie Hyeonseo zatrzymała się w hotelu w pobliżu więzienia, w którym przetrzymywano jej matkę i brata. Nie posługiwała się jeszcze biegle językiem angielskim i zdziwiła się, kiedy przy śniadaniu zagadał do niej siedzący nieopodal biały mężczyzna. Powiedziała mu, że jest wolontariuszką, która pomaga uchodźcom z Korei Północnej, ale nie wyjawiła swojego prawdziwego pochodzenia. Podzieliła się też swoim problemem – nie miała wystarczająco dużo pieniędzy, aby wydobyć uciekinierów z więzienia. Dick – bo tak przedstawił się mężczyzna – powiedział, że musi pilnie gdzieś zadzwonić. Po krótkiej chwili wrócił z powrotem – razem ze swoim kolegą z Australii postanowili zrzucić się i wspólnie uzbierać potrzebną kwotę.

– Dlaczego pan mi pomaga? – wyrwało się zdziwionej kobiecie.

– Nie pani – uśmiechnął się zakłopotany. – Pomagam uchodźcom z Korei Północnej.

Rzeczniczka Północnych Koreańczyków

Rodzina po czternastu latach rozłąki mogła w końcu być razem. Przed nimi była jeszcze długa droga do normalności i zmiany tego, co wydawało się najtrudniejsze – sposobu myślenia o świecie. Hyeonseo wyszła za mąż za Amerykanina i zaprosiła do USA matkę i brata, którzy w końcu przekonali się do tego „imperialistycznego” kraju. Kobieta pojawia się na wielu konferencjach, w programach telewizyjnych, a nawet na sesji Komisji Bezpieczeństwa ONZ, wszędzie starając się występować w roli rzecznika swoich rodaków, którzy nie mieli tyle szczęścia, co ona.

*korzystałam z książki „Dziewczyna o siedmiu imionach” aut. Hyeonseo Lee, wyd. Prószyński Media, Warszawa 2015


KIM JONG UN

Czytaj także:
Są w Korei Północnej ludzie, którzy wielbią Chrystusa, nie Kima

Tags:
Korea Północna
Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia jest aktualizowana codziennie i publikowana w ośmiu językach: po francusku, angielsku, arabsku, włosku, hiszpańsku, portugalsku, polsku i słoweńsku.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Modlitwa dnia
Dziś wspominamy świętego...





Top 10
Theresa Aletheia Noble
Dobra spowiedź. 10 cennych rad od księży
SAINT THERESE OF LISIEUX
Dział Foto
Tu mieszkała Mała Tereska. Piękne zdjęcia z j...
PAPIEŻ FRANCISZEK
Katolicka Agencja Informacyjna
Papież uczy krótkiej modlitwy, którą może odm...
WIGILIA W PANDEMII
Katolicka Agencja Informacyjna
Rząd: święta na nie więcej niż 5 osób. Jest p...
Redakcja
Modlitwa dla ciebie na dziś [21 listopada]
Redakcja
Cytat z Biblii dla ciebie na dziś [22 listopa...
Redakcja
Cytat z Biblii dla ciebie na dziś [23 listopa...
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail