Aleteia
środa 28/10/2020 |
Świętych Szymona i Judy Tadeusza
Duchowość

Tak, to jest mój Kościół połamany. Jak posklejać wspólnotę zranioną skandalami i grzechem?

JEZUS POŁAMANY

Shutterstock

Łukasz Kachnowicz - publikacja 29.08.18

Słyszeliście o kintsugi? W efekcie to, co było rozbite jest znowu całe i choć widać miejsca, w których się rozpadło, to są one ozdobione żyłami szlachetnych metali.

Mój Chrystus połamany

Pewnie widzieliście stare krzyże, na których figura Ukrzyżowanego jest pęknięta, brakuje jej ręki albo jest w jakiś inny sposób zdeformowana. Zawsze, ilekroć widzę taki krucyfiks, jestem wewnętrznie poruszony, a na myśl przychodzi mi tytuł książki Ramona Cue Romano SJ: „Mój Chrystus połamany”.

Skoro Kościół jest widzialnym ciałem Jezusa, to w ostatnich dniach widzę w nim „mojego Chrystusa połamanego”. Jest to ciało pokiereszowane cierpieniem niewinnych, skandalami seksualnymi, nadużyciem władzy, niejasnymi układami, wewnętrznymi tarciami, zgorszeniem, grzechem. Trudno jest patrzeć na to wszystko, tak jak trudno jest patrzeć na sceny biczowania Jezusa w „Pasji” Gibsona.

Połamane ciało Chrystusa może odrzucać. Tak, ono wygląda momentami obrzydliwie, strasznie i smutnie. Dla niektórych ten widok może być na tyle odpychający, że zechcą odejść.




Czytaj także:
Matka ucałowała dłonie mordercy córki. „Uśmiechnięta siostra” umierała z imieniem Jezusa na ustach

Nie ma innego Kościoła

Romano nadał swojej książce tytuł: „Mój Chrystus połamany”. Czy ja dzisiaj, widząc Kościół, powiem o nim dalej „mój”? Tak, to jest mój Kościół połamany. Nie wyrzucę go na śmietnik, tak jak nie wyrzuciłbym zniszczonego krucyfiksu. Nie wymienię go też na inny, bo nie ma innego Kościoła, jest jeden.

Pokochałem go i zobaczyłem przez te wszystkie lata, że to jest prawdziwe Ciało Jezusa. Chrystus jest w nim i działa w nim. Jak wiele łaski otrzymałem od Boga właśnie w Kościele. Na własne oczy widziałem w nim wiele przejawów działania Ducha Bożego.

Znam piękne oblicza Kościoła i niesamowitych ludzi Kościoła pełnych Bożej wrażliwości.

Sztuka naprawiania

Nie mówię tego, żeby zasłonić swoje oczy przed złem i przed grzechem obecnym w Kościele. „Grzech mój jest zawsze przed mymi oczyma” – mówi psalmista. To także moje grzechy. W czasie formacji oazowej poznałem bardzo ważną prawdę, że Kościół jest Matką i tak go przeżywam. Chcę powiedzieć z całą mocą, że nawet jeśli dziś jest on bardzo połamany, to jest to mój Kościół połamany.

Łatwo dzisiaj popaść w katastrofizm patrzenia na Kościół. Wydaje się, że z potłuczonym naczyniem nic nie da się już zrobić. Pewnie wielu zadaje sobie pytanie, czy można naprawić to, co zostało połamane, czy jesteśmy skazani na rozbicie.

Słyszeliście o kintsugi? To japońska technika naprawy potłuczonych wyrobów ceramicznych przy użyciu odpowiedniej żywicy z dodatkiem sproszkowanych metali szlachetnych, takich jak złoto, srebro czy platyna. To bardzo czasochłonna sztuka, dlatego poddaje się jej tylko te potłuczone naczynia, które uznaje się za naprawdę cenne dla właściciela.

W efekcie to, co było rozbite jest znowu całe i choć widać miejsca, w których się rozpadło, to są one ozdobione żyłami szlachetnych metali.


POPE FRANCIS

Czytaj także:
„Wykorzenić tę kulturę śmierci”. Papież reaguje na skandale seksualne w Kościele

Odbuduj mój Kościół

Wierzę, że mój połamany Kościół może zostać naprawiony metodą kintsugi. „Gdzie wzmógł się grzech, jeszcze obficiej rozlała się łaska” – mówi św. Paweł. Historia Kościoła zna bardzo trudne czasy, w których nie brakowało pęknięć, skandali, grzechu, gdzie wszystko wydawało się chylić ku upadkowi.

Właśnie w takich momentach Bóg robił kintsugi. Wystarczy przywołać choćby czasy „niewoli awiniońskiej” i antypapieży. Kościół był wówczas połamany podziałami, wewnętrznymi walkami o władzę, polityką, niemoralnym prowadzeniem się kleru.

Właśnie wtedy Bóg powołał św. Katarzynę ze Sieny, która ofiarowała swoje życie za Kościół i przyczyniła się do powrotu papieża do Rzymu oraz do poparcia potrzebnych reform. Brała na siebie, także fizycznie, cierpienia Kościoła, bo kochała go, mimo że był bardzo zniszczony. Pisała listy do wysoko postawionych duchownych i świeckich, spotykała się z nimi i przemawiała z mocą, wzywając do odnowy i nawrócenia. Przede wszystkim jednak cały czas, nieustannie modliła się za Kościół i ofiarowała za niego swoje cierpienia.

Dwa wieki wcześniej Bóg powołał św. Franciszka z Asyżu, mówiąc mu: „Odbuduj mój Kościół”. Święty Biedaczyna faktycznie zainicjował ewangeliczną odnowę Kościoła, którego kondycja była bardzo kiepska. Zaczął ją od siebie samego. Nie pisał traktatów reformistycznych, ale przejął się do głębi Ewangelią, która stała się jego stylem życia. Stylem, który pociągał coraz to więcej osób, tak że wytworzył się ruch autentycznej odnowy Kościoła.

Nasz Kościół – nasza Matka potrzebuje nas

Nie mamy czekać na kolejnych świętych. To my mamy otworzyć się na łaskę Bożą i być kintsugi. Kościół potrzebuje teraz szlachetnych metali, które wypełnią bolesne pęknięcia. Blizny zostaną, żeby przypominać nam o skutkach grzechu, bo nie wolno nam zapominać o wyrządzonym złu.

Nie chodzi o zakrycie prawdy, ale o to, żeby zło zostało pokonane mocą łaski Bożej. Musimy wierzyć w łaskę Bożą, która jest potężniejsza od grzechu. Ciało Chrystusa nie zostało na krzyżu, zmartwychwstało.

Trzeba działać jak św. Katarzyna ze Sieny, która nie bała się mówić ostrych słów i stawiać w prawdzie nawet biskupów czy papieża. Ale trzeba też modlić się i brać na siebie cierpienia Kościoła tak jak ona.

Trzeba iść drogą reformy, odnowy, potrzeba rozwiązań systemowych, ale nie czekajmy na reformę Kurii Rzymskiej czy kolejny dokument. Musimy zacząć nawrócenie Kościoła od siebie, tak jak św. Franciszek.

Moja świętość przyczynia się do świętości Kościoła, tak jak mój grzech rani całe Ciało Chrystusa. Nasz Kościół połamany, nasza Matka potrzebuje nas jako kintsugi.


PRZEŚLADOWANA DZIEWCZYNKA

Czytaj także:
„Operacja prawda”. Wspólnota św. Jana podnosi się po skandalu seksualnym

Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia jest aktualizowana codziennie i publikowana w ośmiu językach: po francusku, angielsku, arabsku, włosku, hiszpańsku, portugalsku, polsku i słoweńsku.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Tags:
grzechnadużycia seksualnenawrócenie
Modlitwa dnia
Dziś wspominamy świętego...





Top 10
Katolicka Agencja Informacyjna
Papież: „To najgorsza zniewaga, jaką można wy...
Philip Kosloski
5 świętych, których ciała nie uległy rozkłado...
Theresa Aletheia Noble
Dobra spowiedź. 10 cennych rad od księży
Mathilde de Robien
Imiona, które noszą w sobie pieczęć Boga. Moż...
PAPIEŻ PRZYTULA CHOREGO MĘŻCZYZNĘ
Marine Soreau
„Papież nie bał się mnie objąć”. Opowieść czł...
PRZODKOWIE JANA PAWŁA II
Anna Gębalska-Berekets
Dziadkowie Karola Wojtyły. Kim byli przodkowi...
MEDJUGORJE
Katolicka Agencja Informacyjna
Kierownik duchowy wizjonerów z Medjugorie eks...
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail