Aleteia logoAleteia logoAleteia
poniedziałek 06/12/2021 |
Św. Mikołaja
Aleteia logo
Styl życia
separateurCreated with Sketch.

„Zaklinacz koni” – film o powrotach do Pana Boga

ZAKLINACZ KONI

REPORTERS

Jarosław Dobrzyński - 29.08.18

Bóg czeka w tym samym miejscu. Nie goni mnie, nie namawia do powrotu. Nie krzyczy za mną i nie mówi innym: łapcie go, bo mi ucieknie. Szanuje mój lęk, moją bezradność i panikę. Traktuje mnie jak osobę niemal równą sobie.

Wokół mnie namnożyło się problemów. W pracy odejście pracownika do innej firmy, w bardzo kiepskim stylu. Różne kłopoty rodzinne. Duże awarie w domu i związane z tym nieprzewidziane wydatki na naprawę. Śmierć niemal dorosłego dziecka w rodzinie moich przyjaciół. Wszystko to zwaliło się niemal w tym samym czasie. W takich sytuacjach mam problem z modlitwą. Nie mam na nią ani chęci, ani czasu. Walczę, ale czuję się coraz bardziej osamotniony i zniechęcony. Boże, zawsze to samo, gdy najbardziej Cię potrzebuję, Ty wydajesz się bawić w chowanego. Powoli wpadam w panikę. Mam chęć uciec od tego wszystkiego, gdzie oczy poniosą.

Stary film o koniu

Będąc w takim stanie, przypomniałem sobie film, który oglądałem wiele lat temu. „Zaklinacz koni” w reżyserii Roberta Redforda, który jednocześnie gra główną rolę. Film opowiada historię dziewczynki, która w czasie jazdy konnej uległa wypadkowi. Widzimy proces uzdrawiania. Redford, grający rolę masztalerza i specjalisty od koni, powoli, lecz konsekwentnie wyprowadza znerwicowane zwierzę ze stanu szaleństwa, lęku i paniki. Czyni z niego przyjazne, otwarte na ludzi i życie stworzenie. Równocześnie, mimochodem prowadzi terapię dziewczynki i jej matki. Osób równie znerwicowanych i ogarniętych przerażeniem jak ten koń. Wplątanych w wiry tego świata, z którymi słabo sobie radzą.


BIZNESMEN

Czytaj także:
Czy trzeba godzić biznes z rodziną? Tak, ale inaczej niż myślisz

Gdy wydaje się, że już będzie dobrze…

Najbardziej poruszyła mnie scena, gdy wydaje się, że wszystko jest już opanowane. Koń jest spokojny, daje się prowadzić. Zaczął się proces powrotu do równowagi. Redford pławi konia w stawie, po czym wyprowadza go na brzeg, na którym stoi dziewczynka z mamą. Koń stoi spokojnie. Człowiek zdejmuje mu kantar. Lecz w tym momencie odzywa się komórka matki. Koń słysząc dźwięk, z którym ma złe skojarzenia, wpada w panikę. Staje dęba, przewraca Redforda i pędzi spanikowany, aczkolwiek wolny, w step.

Trudne powroty

Redford idzie za nim. Chciałoby się krzyknąć – goń go, bo ci ucieknie! On jednak spokojnie idzie za nim przez jakiś czas, po czym staje nieruchomo. Koń, po chwili widząc, że nikt go nie ściga, zatrzymuje się po kilkuset metrach. Staje, odwraca głowę i patrzy na Redforda. Jeszcze zdenerwowany, ale i zdezorientowany tym, co się dzieje. Jakby nie tego się spodziewał. Człowiek nie ściga, ale i nie odchodzi obojętnie. Czeka. Z kontekstu filmu wynika, że to czekanie trwa cały dzień. W końcu koń powoli, jakby wstydliwie, podchodzi do czekającego pana. Ten głaszcze go po szyi i razem wracają do domu.


INIEMAMOCNI 2

Czytaj także:
(Twoja) rodzina jest super. Film o superbohaterach „Iniemamocni 2”

To o mnie!

Przyznam, że ta scena głęboko weszła w moje serce. Pomyślałem, że tak naprawdę to historia o mnie! Zachowuję się dokładnie jak ten koń. Gdy dopadają mnie kłopoty, najpierw próbuję im sprostać. Potem się złoszczę, i w końcu panikuję. Zrywam więzy i uciekam, gdzie oczy poniosą. Dopada mnie rozpacz, depresyjne, pesymistyczne myślenie. Czuję, że jestem sam. Nikogo mój los nie obchodzi i najchętniej to bym już zanurzył się w śmierć.

On czeka

Gdy już naszarpię się do cna, gdy nawymyślam Bogu – jakim jesteś Ojcem, jeżeli zostawiasz mnie samego z kłopotami? Gdy przestanę już podejrzewać, że On po prostu nie chce mi pomóc, wreszcie gdy opadnę z sił tak, że nawet na panikę mnie już nie stać, wtedy odwracam się bezradnie szukając pomocy. Bóg czeka w tym samym miejscu.Nie goni mnie, nie namawia do powrotu. Nie krzyczy za mną i nie mówi innym: łapcie go, bo mi ucieknie. Szanuje mój lęk, moją bezradność i panikę. Traktuje mnie jak osobę niemal równą sobie. Szanuje moją odrębną osobowość i wolność. Jest w tym bardzo konsekwentny. Nie narzuca mi sznura na szyję, aby sprowadzić na właściwą drogę. Ale na pewno i zawsze czeka na moją chęć powrotu. Przez niemal 60 lat mego życia przećwiczyłem to setki razy.

Dobrze jest mieć świadomość, że niezależnie od tego, jak daleko się uciekło, dokądkolwiek odbiegło, jest ktoś, kto jednak na mnie czeka. Ktoś, kto mnie zawsze uszanuje i przyjmie.




Czytaj także:
Czasem Bóg Ojciec objawia się nam jako… matka. Czekając na ekranizację „Chaty”

Tags:
filmproblemyrelacje
Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia ukazuje się w siedmiu językach: angielskim, francuskim, włoskim, hiszpańskim, portugalskim, polskim i słoweńskim.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Modlitwa dnia
Dziś świętujemy...




Top 10
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail