Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Na dworcu w Warszawie przyszła na świat dziewczynka. „Byliśmy spanikowani”

PORÓD NA DWORCU W WARSZAWIE
Marek Bazak/EAST NEWS
Udostępnij

Na stołecznym dworcu Śródmieście w środę 29 sierpnia przyszła na świat mała dziewczynka. Nagły i szybki poród był zaskoczeniem dla pasażerów, policjantów patrolujących dworzec, a także i samych rodziców.

Mała Maja – bo takie imię będzie nosić dziewczynka – przyszła na świat na dworcu kolejowym Warszawa Śródmieście w środę 29 sierpnia około 16.30. Zatem w samym popołudniowym szczycie komunikacyjnym. Jej mama Katarzyna właśnie wysiadała z pociągu z Sochaczewa. W towarzystwie swojego męża zmierzała do szpitala.

 

 

Poród na peronie

Akcja porodowa rozpoczęła się już w pociągu. Gdy rodzice Majki wysiedli z wagonu, nastąpiła już jego ostatnia faza. Pani Kasia nie miała wyjścia – musiała urodzić na peronie.

Patrolujący obszar policjanci – Konrad Malantowicz i Roman Jaworski – zauważyli sytuację i otoczyli kobietę opieką. W rozmowie z SE.pl relacjonowali nietypową służbę:

Patrolowaliśmy dworzec. Nagle usłyszeliśmy krzyk kobiety. Pobiegliśmy zobaczyć, co się dzieje. Na peronie dostrzegli kobietę, która rodziła. Obok niej był mężczyzna – jej mąż. Przy nich stały jeszcze dwie inne kobiety. Postanowiliśmy pomóc. Poród odebrał ojciec, my mu pomagaliśmy i zabezpieczaliśmy teren, tak aby nikt nie przeszkadzał.

Ich interwencja polegała jednak na kontrolowaniu gapiów, których wówczas nie brakowało. Wezwali również karetkę pogotowia, która dotarła jednak już w momencie, gdy dziewczynka przyszła na świat.

 

Akcja porodowa trwała 15 minut

Jak poinformował Tomasz Les z biura prasowego PKP, cała akcja porodowa trwała około 15 minut.

Mama i córka trafiły do Uniwersyteckiego Centrum Zdrowia Kobiety i Noworodka WUM przy pl. Starynkiewicza w Warszawie. Ich stan był oceniany jako bardzo dobry.

W rozmowie z SE.pl mąż pani Katarzyny wyznał:

Byliśmy spanikowani. Bardzo się bałem. Na szczęście już po wszystkim, a dziecko jest zdrowe. Żona też jest w dobrej formie.

PKP S.A. przekazało, że przygotowuje dla dziecka „wyprawkę kolejarską i inne gadżety”. „Chcemy, aby zaraziło się pasją do kolei” – zażartował Tomasz Les z PKP.

Czemu nie? W końcu na kolei nie brakuje miejsca dla kobiet!

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail