Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Uzbrojeni strażnicy z psami, upokorzenie, przemoc. Niewolnictwo dotyka także Polaków

NIEWOLNICTWO
Shutterstock
Udostępnij

Niewolnictwo i handel ludźmi nadal istnieje i ma się dobrze – także w Europie. Jego ofiarą wielokrotnie padają osoby, które zniknęły bez wieści i są uznawane za zaginione. Jak mieć się na baczności i jak pomóc tym, którzy mieli mniej szczęścia od nas?

Ewa Rejman: W Polsce w 2018 roku oczywiście nie ma niewolnictwa, prawda?

Podinspektor Jarosław Kończyk* : Niestety, współcześnie niewolnictwo nadal istnieje, chociaż przybiera różne formy – mówimy tutaj na przykład o przymusowej pracy, zmuszaniu dzieci do żebractwa czy kobiet do prostytucji. W skali globalnej problem cały czas rośnie.

 

Współczesne niewolnictwo. Jak nie stać się ofiarą?

Rodzimy się jako wolni ludzie. W jaki sposób można więc stać się ofiarą handlu ludźmi?

Oczywiście, każda sprawa jest inna, ale istnieją pewne okoliczności, które zwiększają prawdopodobieństwo, że dany człowiek stanie się ofiarą tego przestępstwa. Mówimy często o osobach o niskim statusie społecznym, być może słabo wykształconych, z małych miejscowości, takich, które szukają wszelkich możliwości zarobku. Jeżeli dostaną ofertę dobrze płatnej pracy za granicą, to chcą z niej skorzystać, nie sprawdzając szczegółowo warunków umowy – jeżeli jakaś umowa w ogóle istnieje, nie znając języka, opierając się tylko na słowach sprawcy.

A na miejscu, gdy zorientują się już, że zostały oszukane? W jaki sposób szukają pomocy?

Często boją się zgłosić do organów ścigania. Sprawcy wmawiają im, że oni sami zostaną ukarani, ponieważ, przykładowo, nielegalnie przekroczyli granicę albo pracują na czarno.

Na co powinniśmy zwrócić uwagę, kiedy myślimy o wyjeździe do pracy za granicą?

Przede wszystkim należy opierać się na sprawdzonych agencjach pośrednictwa pracy – na stronie urzędów marszałkowskich można znaleźć ich listy. Nie zalecałbym korzystania z ogłoszeń, które zobaczyliśmy po prostu na słupie albo z porad „znajomego znajomego znajomej”. Zawsze trzeba zabierać ze sobą dokumenty i nie oddawać ich pracodawcy nawet na krótki czas, bo mogłyby nie zostać później zwrócone. Powinno się zwrócić uwagę na to, czy pośrednik nie żąda przed podjęciem pracy wpłacenia jakiejś zaliczki, która miałaby zostać zwrócona dopiero po zarobieniu pierwszych pieniędzy. Na wszelki wypadek radziłbym przed wyjazdem sprawdzić lokalizację polskich placówek dyplomatycznych i zapisać sobie ich numer telefonu. Ważne też znać zwyczaje panujące w danym kraju i – chociaż na poziomie komunikatywnym – język.

Swego czasu głośna była sprawa obozu pracy we Włoszech, do którego trafili Polacy…

W 2006 roku do różnych jednostek policji zaczęły zgłaszać się osoby, które twierdziły, że były werbowane do pracy na fermach i plantacjach owoców cytrusowych, a potem zostały przez rzekomych pracodawców oszukane. Liczba tych zgłoszeń rosła lawinowo i po przeanalizowaniu dostępnego materiału zorientowaliśmy się, że to, co się dzieje wykracza poza ramy zwykłego oszustwa, a pokrzywdzone osoby są traktowane jak niewolnicy. Zmuszano je do pracy w upokarzających warunkach sanitarnych, po kilkanaście godzin dziennie, przez cały czas pilnowali ich uzbrojeni strażnicy z psami. Niektóre kobiety padły ofiarą wykorzystywania seksualnego. Przejawy nieposłuszeństwa karano biciem. Cały obszar obozu był ogrodzony, położony z dala od jakichkolwiek zabudowań.

Nawiązaliśmy kontakt z policją włoską, przygotowaliśmy wspólną akcję na terenie Polski i Włoch. Uwolniliśmy 117 osób, ale w ciągu całej sprawy pokrzywdzonych zostało ponad 800.

 

Handel ludźmi w Polsce

Kim są osoby przetrzymywane w Polsce, te, które tutaj padły ofiarą handlu ludźmi?

Trafiają do nas przede wszystkim ludzie z krajów byłego Związku Radzieckiego, głównie Ukrainy i Białorusi, a także z południa Europy – Rumunii i Bułgarii. Kobiety są wykorzystywane przede wszystkim do prostytucji, a mężczyźni do pracy przymusowej. Gdy chodzi o Rumunię, to kobiety i dzieci stamtąd kieruje się do przymusowego żebractwa.

Właśnie, gdy chodzi o wykorzystywanie dzieci do żebractwa, wystarczy przejść się ulicami większych miast, by zauważyć wiele takich przypadków.

Problem w Polsce dotyczy głównie dzieci pochodzenia romskiego. Powoduje to duże problemy, bo ta grupa jest bardzo hermetyczna i prowadzi też inne praktyki nieakceptowalne z naszego punktu widzenia, takie jak choćby aranżowane małżeństwa nastolatków. Bardzo rzadko idą na współpracę z organami ścigania.

Czy można w jakikolwiek sposób powstrzymać ten proceder? Normalnie roczne czy dwuletnie dziecko nie wysiedzi na miejscu przez kilka godzin, te, o których mówimy mogą być przecież odurzone narkotykami…

Warto reagować, jeśli widzimy takie przypadki, przede wszystkim zadzwonić na policję. Zostanie wtedy wysłany patrol interwencyjny, a później podejmiemy dalsze kroki, dowiemy się, czy stoi za tym ktoś trzeci. Oczywiście, nie każdy przypadek żebractwa należy traktować jako handel ludźmi, gdyż te osoby często robią to na własny rachunek. Natomiast niewątpliwie, gdy żebrze dziecko lub osoba żebrząca robi to w niesprzyjających warunkach atmosferycznych, np. gdy jest bardzo zimno lub mocno pada, taka sprawa wymaga sprawdzenia.

Pomoc dla ofiar handlu ludźmi

Jakie zachowania mogą zasugerować, że ktoś padł ofiarą handlu ludźmi?

Gdy chodzi o żebractwo, to można zauważyć, że do żebrzącej kobiety co jakiś czas podchodzi ktoś, najczęściej mężczyzna, kto odbiera jej otrzymane pieniądze. Trudno jest natomiast wykryć przymusową prostytucję, bo – pomijając tę przydrożną – odbywa się ona najczęściej w prywatnych mieszkaniach czy agencjach towarzyskich. Osoba postronna, o ile oczywiście nie korzysta z takich „usług”, raczej nie zorientuje się, co się dzieje.

Czy osoby, które padły ofiarą handlu ludźmi mogą liczyć w Polsce na specjalistyczną pomoc?

Jak najbardziej, istnieje w tym zakresie szeroka współpraca między różnymi instytucjami, wystarczy wspomnieć choćby Fundację La Strada czy Stowarzyszenie Po Moc. Osoby pokrzywdzone mogą otrzymać tymczasowe, bezpieczne miejsce zamieszkania, wsparcie psychologiczne, medyczne, prawne, finansowe, a jeśli mamy do czynienia z obcokrajowcem, to także językowe. Robimy wszystko, aby każda osoba otrzymała pomoc jak najbardziej kompleksową i dostosowaną do swoich potrzeb.

 

*Jarosław Kończyk – funkcjonariusz Wydziału do walki z Handlem Ludźmi BK KGP

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail