Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Słownik kobiet: Zazdrość

KOBIETA NA FOTELU
Zohre Nemati/Unsplash | CC0
Udostępnij

Zazdrość chyba zawsze wiąże się z niezaspokojonymi potrzebami miłości. Z tym, że wszyscy je w sobie nosimy. Że ktoś – naszym skromnym zdaniem – ma lepiej niż ja. Na przykład ta dziewczyna, która jest zawsze szczupła i modnie ubrana. Albo ta, która ma już męża i dziecko, mimo że jest młodsza ode mnie. Zazdrościmy specjalistkom w naszej dziedzinie, bo przypominają nam o naszych niedomaganiach.

W jednym z seriali na Netflixie jest sobie bohaterka, która zazdrości swojej koleżance. Na pytanie – czego? – odpowiedź jest prosta: wszystkiego. Męża, wielkiego domu, pozycji społecznej. Zazdrość determinuje jej działania. Nakręca ją do życia. Na pozór bowiem, nic jej nie brakuje – również ma męża, wielki dom i pozycję społeczną. W dalszym ciągu opowieści dowiadujemy się jednak, że ma za sobą trudne doświadczenia z okresu dzieciństwa, w którym to klepała z rodziną ogromną biedę. Że nie umiała się w tej sytuacji odnaleźć. Że zawsze pragnęła maksymalnego dobrobytu.

 

Zazdrość nie jest kobietą

Zazdrość nie jest cechą kobiecą. Jest emocją, której doświadczają wszyscy. W tym sensie śmieszą mnie wnioski, jakoby zazdrość kobiet była bardziej toksyczna niż zazdrość mężczyzn. To tak, jakby powiedzieć, że spór o Helenę Trojańską był egzemplifikacją nieujawnionej miłości do podróżowania. No błagam.

Zazdrość chyba zawsze wiąże się z niezaspokojonymi potrzebami miłości. Z tym, że wszyscy je w sobie nosimy. Że ktoś – naszym skromnym zdaniem – ma lepiej niż ja. Na przykład ta dziewczyna, która jest zawsze szczupła i modnie ubrana. Albo ta, która ma już męża i dziecko, mimo że jest młodsza ode mnie. Zazdrościmy specjalistkom w naszej dziedzinie, bo przypominają nam o naszych niedomaganiach. Zazdrościmy tym z nas, które są bardziej przebojowe, lubiane, bo – do cholery – czemu bym i ja nie zasługiwała na tak szerokie zainteresowanie?

 

Możemy wytłumaczyć to, czemu zazdrościmy

Czasem wcale się nie czaimy, tylko biegniemy wprost w ramiona zazdrości. Wiemy tylko to, że doświadczanie jej jest jak walka z olbrzymem. Z czarną dziurą, która w nas zionie. Cokolwiek byśmy do niej nie wrzuciły, pozostaje wielka i ciemna.

Z własnego doświadczenia wiem, że nie wystarczy tylko zaklepać ujawniającej się przepaści. Tak jak każde uczucie, zazdrość woła o zainteresowanie tym, co próbuje zamanifestować. Najlepszą wiadomością, jaka mogłaby się pojawiać jest taka, że zazdrość ma swoje wytłumaczenie. Każda. Także zazdrość o kogoś.

Z naukowego punktu widzenia mechanizm zazdrości wydaje się prosty: „w sieci mentalnej mózgu powiązanej z odczuwaniem lęku. W proces ten zaangażowane są neurony lustrzane, które m.in. odczytują emocje. Niemożność rozpoznania ich u partnera oznacza mózgowy alarm w ciele migdałowatym – to właśnie wspomniany stan zagrożenia. Stamtąd informacja przekazywana jest do kory przedczołowej mózgu, gdzie rodzi się uczucie zazdrości. To mechanizm ogólny”.

 

Oswoić giganta

Istnieje takie przeżywanie zazdrości, które niesie z sobą konkretne dobro. Mówię o sytuacji, w której po prostu przyznaję się przed sobą do tego, że zazdroszczę. Kiedy znajduję dla samej siebie zrozumienie. Kiedy nie uciekam przed zielonookim olbrzymem, kiedy nie próbuję go zniszczyć tylko… oswoić.

W pięknym filmie pt. Zabijam gigantów główna bohaterka, Barbara, zwierza się szkolnej psycholog z tego, co przeżywa, gdy doświadcza tytułowych potworów, uczuć czy sytuacji, z którymi nie potrafi sobie poradzić: „Olbrzym niszczy wszystko na swej drodze. Co gorsze, to nie kretyńska kreskówka. Olbrzym to nienawiść. Zniszczenie mu nie wystarczy. Zabiera. Odbiera człowiekowi wszystko. A gdy kończy, to co było w życiu dobre, znika na zawsze”.

Zazdrość jest właśnie pewną formą nieakceptacji siebie. Własnych dokonań – choćby tych małych. Zazdrość przenosi naszą uwagę z bogactwa na brak. Nie pozostawia jednak ostatniego słowa. W potyczce z nią możemy uciszyć jej krzyki łagodnym spojrzeniem. Możemy przekuć ją na motywację. Na wiarę w siebie. Niczym nieskrępowaną.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail