Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Dlaczego katolicy całują różańce, święte obrazy, a czasem nawet podłogę?

Udostępnij

Nigdy nie zapomnę radosnego zadziwienia mojego młodszego syna, kiedy dowiedział się, że modlitwa „Święty, Święty, Święty, Pan Bóg Zastępów” jednoczy nas z chórem nieustannego uwielbienia aniołów przebywających w obecności Stwórcy.

Ucałuj różaniec

Od zawsze całowaliśmy rzeczy. Dorastając w katolickiej dzielnicy, zamieszkanej przez liczne wielodzietne rodziny z małymi dziećmi, często widziałam, jak całuje się całe mnóstwo rzeczy oprócz naturalnie psów i innych ludzi.

Jeśli ktoś przewrócił świecącą w ciemnościach, kiczowatą, plastikową figurkę św. Judy Tadeusza, od razu umieszczał ją z powrotem na półce, uprzednio szybko ją pocałowawszy. Gdy jakaś pani upuściła różaniec, zmieniając torebki, całowała go ze czcią przed schowaniem w zamykanej kieszonce.

Pewnego razu, gdy sąsiad wyciągnął z kieszeni drobne, na ziemię upadł mu mały krzyżyk. Zanim schował go ponownie, ucałował z szacunkiem. Moja pobożna babcia, która przeszła na katolicyzm z luteranizmu, nie wahała się uklęknąć i pocałować podłogi, na której rozlała się woda święcona.

 

Świętych obcowanie i niebo

Nic dziwnego, że jedyna protestancka rodzina w naszej dzielnicy uważała nas ​​nie tylko za ekscentryków, ale wręcz za bałwochwalców. Świętych obcowanie może wydawać się dziwne nie-katolikom, zastanawiającym się, dlaczego katolicy i prawosławni modlą się do kogoś innego, podczas gdy modlitwa do Jezusa wydaje się drogą nieporównanie szybszą i bardziej bezpośrednią. Jak powiedziała pewna siostra zakonna w okresie mojego dzieciństwa: „Nie można samotnie posiąść nieba”.

Niebo możemy posiąść, w jakiś sposób, podczas mszy świętej. Nigdy nie zapomnę radosnego zadziwienia mojego młodszego syna, kiedy dowiedział się, że modlitwa „Święty, Święty, Święty, Pan Bóg Zastępów” jednoczy nas z chórem nieustannego uwielbienia aniołów przebywających w obecności Stwórcy. Z tego powodu przez kilka lat głośno śpiewał na mszy, dopóki nie dotarło do niego, że – z punktu widzenia wieczności – szept działa równie dobrze, jak głośno wypowiadane słowa.

Poprzez świętych obcowanie jednoczymy się z naszymi przodkami. Przechowujemy wokół nas obrazy świętych mężczyzn i kobiet, tak samo jak robimy to ze zdjęciami ukochanych członków naszej rodziny. Wierząc w życie wieczne i w to, że Chrystus mówił prawdę, obiecując nam przygotować miejsce, prośba tych jakże bliskich przecież, choć nie-krewnych o modlitwę wstawienniczą wydaje się być czymś naturalnym.

 

Wspaniali nauczyciele

Poza wsparciem modlitewnym świętych, ich relikwiami i pamiątkami, które nas inspirują i pomagają skupić uwagę, katolicy i prawosławni korzystają z mądrości tych, którzy poprzedzali nas w podróży po ziemi, zmagając się z tymi samymi grzechami, z którymi dziś walczymy my: pożądaniem, chciwością, złością, lenistwem, pychą, nieumiarkowaniem w jedzeniu i piciu, zazdrością i rozpaczą.

Z ich rad sprzed wieków możemy korzystać do dziś, a oni, niczym profesorowie na duchowym uniwersytecie, wspierają nas, dzieląc się swoją mądrością.

Teologia podpowiada: „Ojciec z przyjemnością patrzy na serce Najświętszej Maryi Panny, jako arcydzieło swych rąk… Syn czerpie z tego przyjemność, jako że serce Jego Matki to źródło, z którego sam czerpał krew” – św. Jan Maria Vianney.

Praktyka pokory sugeruje: Kiedyś Makariusz polecił młodemu poszukiwaczowi pójść na cmentarz i wypędzić zmarłych. Potem idź i pochwal ich. „Jakiej odpowiedzi udzielili ci zmarli?” – zapytał Makariusz. „Żadnej” – odpowiedział młodzieniec. „Idź więc i naucz się nigdy nie dopuszczać do tego, aby zwieść cię mogła przemoc czy pochlebstwo. Jeśli umrzesz dla świata i siebie, zaczniesz żyć dla Chrystusa”.

Wartość cierpienia: „W bolesnych czasach, kiedy poczujecie straszliwą pustkę, pomyślcie, w jaki sposób Bóg powiększa zdolność waszej duszy, aby mogła przyjąć Go – czyniąc ją niejako nieskończoną, tak jak On sam jest nieskończony. Traktuj każdy ból jako symbol miłości przychodzącej do ciebie bezpośrednio od Boga, aby zjednoczyć cię z Nim” – św. Elżbieta od Trójcy Świętej.

Tak więc, bez względu na to, czy święci przedstawieni są na obrazach i ikonach, czy zwisają z breloczków do kluczy, któż nie chciałby całować tak znamienitych nauczycieli?

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail